Kościół

Odkupiciel jest jeden

Nota doktrynalna o tytułach maryjnych przez jednych została przyjęta z uznaniem, a przez innych skrytykowana. Dlaczego wprowadziła zamieszanie, skoro miała precyzować ważne kwestie?

O. dr hab. Sebastian Wiśniewski OMI kwituje tę sytuację bardzo trafnie. Mówi, że przyzwyczajenie staje się drugą naturą, a naturę trudno zmienić. - Dykasteria w swojej nocie wypowiedziała się krytycznie m.in. o tytule „Współodkupicielka”, do którego wielu z nas bardzo się przyzwyczaiło. Wszak co środę w nowennie nazywaliśmy nim Matkę Bożą Nieustającej Pomocy.

Wydaje się, że właśnie uznanie przez dykasterię tego tytułu za nieodpowiedni wprowadziło poruszenie wielu wiernych – zaznacza. Przeciwnicy tytułu „Współodkupicielka” stawiają pytanie, czy to określenie nie zbliża się za bardzo do tytułu „Odkupiciel”, który należy się tylko Panu Jezusowi. – Jeżeli współtworzę z kimś dzieło, to znaczy, że obaj jesteśmy jego autorami, współtwórcami. Żaden z nas nie może podpisać się pod nim pojedynczo, zawsze podpisujemy się razem. Jeżeli zatem tytuł „Współodkupicielka” rozumielibyśmy w taki sposób, że Maryja zbawia nas tak samo jak Jezus Chrystus (czyli że dzieło zbawienia ma dwóch równorzędnych autorów), albo wręcz alternatywnie do Niego, nie wyznawalibyśmy już wiary katolickiej. Odkupicielem jest bowiem Jezus Chrystus. On jest Głową Kościoła. Jego Przeczysta Matka towarzyszyła Mu w dziele odkupienia bardziej niż apostołowie, bardziej niż inni uczniowie, ale nie odebrała Mu przywileju zbawienia człowieka. Kościół nie ma dwóch głów. Ma jedną. Jest nią Chrystus: jedyny Odkupiciel – tłumaczy o. S. Wiśniewski.

 

Najbliżej Syna

Ci, którzy bronią tytułu Współodkupicielki, przypominają słowa św. ...

AWAW

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł