Pokorni ziemi
Według tej opinii nie wystarczyła jedynie dobra wola człowieka wierzącego, by mógł on żyć w sposób sprawiedliwy. Konieczne było jeszcze staranne wykształcenie religijne, które nie ograniczało się do zgłębienia samej Biblii, ale dotyczyło również znajomości rozległych komentarzy uczonych w Prawie oraz ich szczegółowych wskazań. Prosty lud w nie był w stanie podążać tą drogą „sprawiedliwych”, dlatego zdawało się, że ciąży na nim gniew Boży… Warto wspomnieć chociażby słowa faryzeuszów, które zostały zanotowane przez Ewangelistę Jana: „ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty” (J 7,49). Czy faktycznie Boża miłość jest zarezerwowana dla nielicznych – tych najlepszych i wtajemniczonych? Ależ żadną miarą! Dzisiejsza liturgia słowa całkowicie odrzuca taką wizję!
W pierwszym czytaniu prorok Sofoniasz wzywa wszystkich „pokornych ziemi”, aby szukali Pana. Co kryje się pod tym określeniem? O jakich ludziach mówi prorok? Hebrajska kultura znała pejoratywne określenie „am ha-arec”, które dosłownie oznaczało „lud ziemi” i było synonimem prostaka. Człowiekiem ziemi był ktoś niewykształcony i nieznający Prawa, powszechnie patrzono więc na niego z pogardą. Jednak według Sofoniasza to właśnie do takich ludzi – prostych i pokornych – należą Boże obietnice. To oni staną się ocalałą resztą Izraela. Ludzie prości rozumieją bowiem coś, czego nie pojmują mędrcy: schronienie jest jedynie w imieniu Pana, nie zaś w ludzkiej sile czy mądrości. Tak oto prorok zarysowuje ideę, którą bezpośrednio podejmie św. Paweł. „Przypatrzcie się bracia powołaniu waszemu” – woła dziś w drugim czytaniu Apostoł Narodów. Zwraca przy tym uwagę, że Bóg ze szczególnym upodobaniem patrzy na to, co małe i wzgardzone w oczach świata. By przyjąć Bożą miłość wystarczy zrozumieć własną małość.
Człowiek od samego zarania dziejów ulega iluzji wielkości. Wydaje się nam, że będziemy szczęśliwi, gdy staniemy się wielcy… niczym Bóg! Czyż upadek Adama nie polegał na przewrotnym pragnieniu, by stać się wielkim i zająć miejsce Najwyższego? Chrystus pokazuje nam zupełnie inną drogę szczęścia. To droga po osiemkroć błogosławionych, tzn. szczęśliwych. Kto może nią iść? Czy tylko najbogatszy, najmądrzejszy i najsilniejszy? Nie! Nasz Pan zaprasza na nią tych, którzy są cisi, ubodzy i miłosierni – „pokornych ziemi”, którzy łakną i pragną Bożego królestwa, rozumiejąc, że o własnych siłach go nie zbudują. Wielka nagroda czeka tych, którzy potrafią być mali.
ks. Kamil E. Duszek