Rozmaitości

Prognozy dla upraw

Ostateczny wpływ zimy na plony będzie zależał od stabilności pokrywy śnieżnej oraz tempa wiosennego ocieplenia.

W styczniu i na początku lutego mieliśmy do czynienia z gwałtownymi atakami zimy z silnymi mrozami i śnieżycami. Takie warunki pogodowe niosą zarówno zagrożenia, jak i pewne korzyści dla rolnictwa oraz sadownictwa. Pokrywa śnieżna o wysokości co najmniej 15 cm stanowi naturalną osłonę roślin przed mrozami. Pozwala na utrzymanie temperatury gleby powyżej 0ºC, chroniąc system korzeniowy przed zamarznięciem.

– Zanotowalibyśmy z pewnością większe uszkodzenia mrozowe, gdyby tej pokrywy nie było – wyjaśnia Krzysztof Kurus, kierownik zespołu produkcji roślinnej Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli, główny specjalista ds. zbóż i rzepaku.

Na Lubelszczyźnie wysiewa się rośliny, jak jęczmień czy owies ozimy, które są wrażliwe na bardzo niskie temperatury, ale także gatunki mniej podatne na mrozy – np. rzepak i pszenicę. – Jeżeli nie zostałyby one ochronione przez śnieg, plon byłby niższy. Ale może zdarzyć się i tak, że dojdzie do roztopienia i znów przyjdą silne mrozy, a narażone na takie warunki zboża mogłyby wymarzać. W poprzednich latach zdarzały się okresy, że śnieg był zwiewany z pól, natomiast w tym roku pod koniec stycznia był jeszcze na tyle twardy, że mimo silnych powiewów nadal leżał. To sytuacja korzystna dla dalszego wzrostu roślin – ocenia specjalista z LODR.

Silne tegoroczne mrozy mogą ograniczyć populację szkodników zimujących w glebie i resztkach pożniwnych, co ułatwi ochronę roślin w nadchodzącym sezonie wegetacyjnym. – Nie wybudzą się one tak szybko, jak w roku poprzednim, kiedy to koniec stycznia był bardzo ciepły i chowacze, inaczej chrząszcze rzepakowe, zaczęły składać w tym czasie jaja. Aktualnie takiego zjawiska nie obserwujemy, ponieważ te szkodniki na pewno się nie wybudziły i nie będą stwarzały zagrożenia. Zwróciłbym uwagę na inny problem, który dotyka szczególnie plantacje rzepaku. Chodzi o uszkodzenia dokonywane przez dziką zwierzynę poszukującą pożywienia. Kiedy pokrywa śnieżna jest duża, brakuje pokarmu, więc sarny czy jelenie przemieszczają się w kierunku pól i odgrzebują zielone części roślin, zwłaszcza rzepak. Straty lokalnie mogą być dotkliwe – zauważa K. Kurus.

Długo utrzymująca się na polach pokrywa śnieżna zwiększa ryzyko wystąpienia chorób, takich jak pałecznica zbóż i traw, zwana też zgnilizną ozimin, oraz pleśń śniegowa, która rozwija się pod śniegiem przy niskiej temperaturze i wysokiej wilgotności. – Oczywiście pojawiają się one nawet w sytuacji, kiedy mamy krótkie zimy ze śniegiem leżącym zaledwie kilka dni, ale im dłużej zalega on na polu, tym częściej rośliny mogą ucierpieć z powodu chorób grzybowych – wskazuje specjalista.

 

Mróz – niszczyciel pąków

Mroźna zima nie pozostaje bez wpływu na drzewa i krzewy, także owocowe. Kiedy znajdują się one w fazie głębokiego spoczynku zimowego, wykazują wyższą odporność na mróz. Niebezpieczeństwem są nagłe ocieplenia, po których powracający mróz może trwale uszkodzić tkanki. – Mieliśmy jesień, która zaczynała się przymrozkami. Ujemne temperatury pojawiały się systematycznie, a więc rośliny przygotowały się do spoczynku zimowego – zauważa Alicja Pawlak-Zdziechowska, główny specjalista ds. krzewów jagodowych w zespole produkcji ogrodniczej LODR w Końskowoli. – W styczniu, kiedy w naszym regionie wystąpiły silne mrozy – do -20ºC, drzewa i krzewy były dobrze przystosowane. W pierwszym miesiącu roku mają one największą odporność. Do końca stycznia nie było też okresów ocieplenia, więc niskie temperatury nie powinny wpłynąć na nie negatywnie. Dość duża pokrywa śnieżna chroni przed utratą ciepła w glebie, czyli w obrębie systemu korzeniowego – tłumaczy.

Na mrozy odporne są drzewa jabłoni czy wiśni, nieco mniej – grusze, śliwy, morele i czereśnie. – Jednak i one powinny wytrzymać niskie temperatury. Nie ucierpią także m.in. krzewy agrestu czy malin. Ostatecznie wszystko będzie zależało od pogody. Każde ocieplenie podczas dłuższego – np. dwutygodniowego okresu spowoduje rozhartowanie roślin. Kiedy ponownie pojawiłyby się mrozy, byłoby to dla nich groźne. W ubiegłym roku, w czasie gdy przyszły przymrozki wiosenne, uszkodzone zostały m.in. rozpoczynające kwitnienie krzewy borówki – zauważa specjalista.

Mróz w rolnictwie bywa zarówno pomocnikiem, jak i wrogiem. Z jednej strony może korzystnie wpływać na przezimowanie niektórych upraw, z drugiej zaś przymrozki wiosenne potrafią zdziesiątkować kwitnące rośliny, niosąc ze sobą ryzyko strat.

JS