Kościół
PIXABAY.COM
PIXABAY.COM

Przekraczać próg nadziei

Czy mamy z bezsilną bezradnością patrzeć, jak ginie młode pokolenie? Jakie są granice interwencji w dorosłe życie dzieci i wnuków?

Na naszych oczach rozgrywa się dramat odchodzenia młodego pokolenia od „wiary ojców”, by brać we własne ręce losy swoje i swoich dzieci, odrywając je całkowicie od wiary i zasad moralnych. Celem niniejszego tekstu nie jest bynajmniej analiza przyczyn tego powszechnego zjawiska. Każdy bowiem wśród swoich bliskich znajdzie dzieci, wnuki czy innych członków rodziny, którzy czują się całkowicie wolni od obciążającego ich dziedzictwa chrześcijańskiego i którzy podążając za ideami postmodernistycznymi, całkowicie stali się dla siebie normami wartościującymi dobro, prawdę i piękno.

Autorowi natomiast przyświeca pytanie, które wyrywa się z serc i umysłów matek, ojców, dziadków i wielu innych: czy mamy z bezsilną bezradnością patrzeć, jak ginie młode pokolenie? Jakie są granice interwencji w dorosłe życie dzieci i wnuków?

 

Relacja miłości

Skąd się biorą dzieci? Z miłosnego aktu seksualnego będącego widzialnym znakiem istniejącej między małżonkami jedności, której więzią jest miłość. A zatem dziecko, wchodząc w życie rodziny – wchodzi z nią w relacje miłości. Oznacza to, że rodzice przez fakt poczęcia i zrodzenia dziecka nie stają się jego właścicielami czy posiadaczami. Mieć dziecko a być rodzicami – to dwie różne sytuacje.

Posiadanie dziecka jeszcze nie czyni mężczyzny i kobiety rodzicami, lecz zachodząca między nimi relacja miłości. „Jestem matką” i „jestem ojcem” jest relacją miłości, która trwale wiąże ich i na zawsze splata ich losy. Taka relacja sprawia, że na grobie swojej mamy nikt nie powie: „Tu leży pani, która kiedyś była moją matką”. ...

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł