Przyszłość w moich rękach
Widzimy, że czas płynie - nie tylko wpatrując się w bieg wskazówek zegara - ale również ten upływ czasu obserwujemy na naszej twarzy, dostrzegamy go w kolorze włosów czy innych symptomach upływu lat. Każdy początek nowego roku stawia przed człowiekiem pytanie: jak będzie? W dzisiejszych czasach to „będzie” jest o tyle niepokojące, że nikt nie wie, jak będzie i co to będzie. Na większość bowiem spraw nie mamy najmniejszego wpływu i możemy być jedynie ich biernymi obserwatorami lub zmuszonymi do uczestnictwa w nich statystami.
Niemniej początek nowego roku może rozbrzmiewać w umyśle każdego człowieka – człowieka kobiety i człowieka mężczyzny – pytaniem: jaki będę. I tu to „będę” już nie jest poza mną, lecz tkwi głęboko we mnie. Ono jest moim, gdyż zależy ode mnie.
Powie ktoś: „Wiem, do czego zmierzasz! Znów będzie gadka o postanowieniach noworocznych, które przecież nigdy nie wychodzą”. Nie do końca chcę mówić o noworocznych postanowieniach. Raczej chcę, byśmy na początku roku powrócili do początku.
Powróćmy do chrztu
Chrzest święty jest początkiem drogi życia chrześcijańskiego. W nim człowiek zostaje postawiony na drodze Jezusa Chrystusa. Jednak, co najważniejsze, zostaje włączony w Jego potrójną misję: królewską, prorocką i kapłańską.
Jestem królem
Moje królestwo to ja – całe moje wnętrze jest domeną mego panowania. Człowiek winien w sposób rozumny zarządzać sobą, by w żaden sposób nie poddać się pod żadną dominację. Król dba o suwerenność swego „państwa”. Tylko w ten sposób: on jako wolny może w sposób wolny kierować innymi.
Jestem prorokiem
W mocy chrztu świętego człowiek jest wezwany do głoszenia Prawdy, Dobra i Piękna. ...