Ci, którzy w czwartkowe popołudnie 27 listopada licznie przybyli do auli I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Łukowie, mieli okazję wysłuchać spostrzeżeń jej autorów. Wśród gości znaleźli się bp diecezji siedleckiej Kazimierz Gurda, burmistrz Łukowa Piotr Płudowski, starosta Łukowski Dariusz Szustek i radny sejmiku wojewódzkiego Ryszard Szczygieł.
Ci, którzy w czwartkowe popołudnie 27 listopada licznie przybyli do auli I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Łukowie, mieli okazję wysłuchać spostrzeżeń jej autorów. Wśród gości znaleźli się bp diecezji siedleckiej Kazimierz Gurda, burmistrz Łukowa Piotr Płudowski, starosta Łukowski Dariusz Szustek i radny sejmiku wojewódzkiego Ryszard Szczygieł.
Rozmowa z Jarosławem Frąckiewiczem, nauczycielem historii w Szkole Podstawowej w Stężycy, laureatem Złotego BohaterOna Publiczności w tegorocznej edycji ogólnopolskiego plebiscytu BohaterOn im. Powstańców Warszawskich.
Jak zaczęło się Pana zamiłowanie do historii?
Gdy byłem dzieckiem, słuchałem rozmów dorosłych, przeważnie kuzynów mojego ojca i mamy, kiedy nas odwiedzali. Często było to przy okazji 1 listopada. Mówili o sprawach, o których na lekcjach historii się nie mówiło.
Bialczanie zakończyli rundę z dorobkiem 30 pkt, co daje siódmą pozycję w tabeli. To wynik lepszy niż wielu oczekiwało po letnich zmianach kadrowych. Spotkanie rozpoczęło się spokojnie, a pierwsze groźniejsze akcje pojawiły się dopiero po 20 min. Strzały Gorżuja i Morawca nie przyniosły efektu, ale w kolejnej próbie piłkarz Korony trafił przy słupku i goście objęli prowadzenie.
Siedlczanie przystąpili do meczu w osłabieniu - zabrakło pauzujących za kartki Damiana Jakubika i Karola Podlińskiego. Po raz pierwszy od sierpnia zagrał natomiast leczący kontuzję Michał Kołodziejski. Pogoń rozpoczęła od niezłej okazji, gdy Kołodziejski uderzał głową, choć niecelnie. W kolejnych minutach próbowali Robert Dadok i Patryk Janasik, ale ich strzały także nie znalazły drogi do bramki.
Czerniak zbiera żniwo tam, gdzie nikt go nie szuka - na skórze ludzi, którzy od zawsze stawiają obowiązki ponad własne życie i zwykle są ostatni w kolejce do lekarza. Rolnicy i sadownicy są jedną z najbardziej narażonych na czerniaka grup zawodowych. Ich praca oznacza codzienne, wielogodzinne wystawienie skóry na promienie UV - często bez ochrony, „na szybko”, z przekonaniem, że słońce to przecież coś naturalnego, niegroźnego.
Mieszkańcy, lokalni przedsiębiorcy, a przede wszystkim przyroda mają skorzystać na planach utworzenia parku krajobrazowego pradoliny Wieprza. To pierwsze takie przedsięwzięcie na Lubelszczyźnie od trzech dekad.
Trwają procedury zmierzające do powołania nowego parku krajobrazowego, który objąłby teren pięciu gmin: Kock, Baranów, Jeziorzany, Ułęż i Ryki. Projekt zakłada, że park rozciągnie się od Firleja do Bobrownik wzdłuż Wieprza na powierzchni około 16 tys. hektarów. Oznacza to, że zajmie niemal połowę istniejącego tu obszaru Natura 2000. Choć o parku mówi się od kilkunastu lat, prace ostatnio wyraźnie przyspieszyły.
- « Następne
- 1
- …
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- …
- 67
- Poprzednie »