Słowa mają moc – i w książkach, i na scenie
Najpierw Wawrzyn Siedlecki odebrała Joanna Zielińska, a zaraz po uroczystości publiczność spotkała się z Jackiem Cyganem - poetą, autorem tekstów, mistrzem anegdoty i znakomitym gawędziarzem. Wawrzyn Siedlecki, prestiżowa nagroda prezydenta Siedlec, trafił w tym roku do J. Zielińskiej, wieloletniej pracownicy Miejskiej Biblioteki Publicznej, badaczki i popularyzatorki historii miasta i regionu.
Laudację wygłosiła Ewelina Raczyńska, dyrektor biblioteki, podkreślając ogromny dorobek laureatki w dokumentowaniu, ochronie i upowszechnianiu dziedzictwa kulturowego Siedlec.
Statuetkę wręczył wiceprezydent Maciej Nowak. – Ten Wawrzyn trafia w odpowiednie ręce. Skala dokonań pani Joanny robi ogromne wrażenie – mówił.
Sama laureatka nie kryła emocji. W swojej przemowie sięgnęła po cytat z „Imienia Róży” Umberta Eco, który – jak przyznała – towarzyszył jej przez całą drogę zawodową.
– Żyjemy dla ksiąg… – cytowała, podkreślając rolę bibliotek jako miejsc porządkujących chaos świata. Wspominała także swoich pierwszych dyrektorów, którzy obdarzyli ją zaufaniem, oraz czytelników – dziennikarzy, historyków i mieszkańców dzielących się opowieściami o własnym życiu. – Mam nadzieję, że nie zapomnicie państwo o bibliotekach i księgach, bo tylko one pokazują nam, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy – podkreśliła.
Przywiązujmy się do bibliotek
Tuż po wręczeniu Wawrzynu rozpoczęło się zaplanowane na wieczór spotkanie z Jackiem Cyganem. Rozmowę poprowadziła E. Raczyńska Już na początku okazało się, że poeta gości w Siedlcach po raz pierwszy.
– Chciałem odnieść się do słów pani Joanny o książkach – powiedział Cygan. – W jednej z bibliotek zobaczyłem kiedyś kartkę: „prosimy nie przywiązywać psów do biblioteki”. A mnie proszę przywiązywać. Przywiązujmy się do bibliotek, bo to są dary losu – powiedział.
Publiczność szybko dała się porwać tej swobodnej, pełnej humoru narracji, która stała się znakiem rozpoznawczym autora setek znanych tekstów. Spotkanie miało formę żywej rozmowy, pełnej dygresji, wspomnień i improwizowanych żartów, w które Cygan chętnie wciągał zarówno prowadzącą, jak i widownię.
Od wiersza do piosenki
Pytany o swoją twórczość literacką, J. Cygan opowiadał o kolejnych książkach – od debiutanckiego tomiku „Drobiazgi liryczne”, przez „Ambulanzę”, opowiadania, książkę o Leopoldzie Kozłowskim-Kleinmanie – „ostatnim klezmerze Galicji”, aż po najnowszą „Ciao, Goethe”.
– Jednocześnie piszę wiersze i piosenki. To dwa różne światy – tłumaczył. – Wiersz dba o tego, który go pisze, a tekst piosenki musi dbać o tego, który będzie go wykonywał. Jest dla milionów. Musi być wiarygodny, prawdziwy, nośny – dodał.
Z pasją mówił o pracy z muzyką, o „nasłuchiwaniu” kompozycji i szukaniu odpowiedzi na pytanie: „o czym ona jest naprawdę”.
Barwnie opowiadał o współpracy z artystami: Ryszardem Rynkowskim, Edytą Geppert, zespołami Kombi i Perfect. Zapowiedział też premierę nowej piosenki „Liczba Pi” odnoszącej się do współczesnych podziałów społecznych. Wspominał, że najważniejszy w całym procesie twórczym jest zawsze artysta, który później stanie na scenie.
– Wystarczy spojrzeć wykonawcy w oczy. Od razu wiadomo, czy ta piosenka będzie jego – mówił.
Opowieści o nagraniach czy spontanicznych decyzjach twórczych wywoływały salwy śmiechu i kolejne brawa.
Żeby nie było im smutno
Gdy prowadząca zapytała, która z piosenek jest mu dziś szczególnie bliska, odpowiedział bez wahania. – „Bogurodzica” i „Sto lat” – rzucił, wywołując salwę śmiechu na sali. Po chwili dodał: – Nigdy nie wyróżniam swoich piosenek, żeby tym, którym się nie udało, nie było smutno. Gdy zasypiam, one do mnie nadlatują i pytają: dlaczego nam się nie udało?
Z tej refleksji zrodził się spontaniczny pomysł… koncertu nieznanych piosenek J. Cygana w Siedlcach.
Nie zabrakło wspólnego śpiewania – publiczność razem z artystą wykonała utwór „Niebuszko”, skomponowany przez zmarłego niedawno Stanisława Sojkę. Były też żarty i dialogi z wiceprezydentem M. Nowakiem, który – ku uciesze sali – został przez J. Cygana mianowany „ojcem miasta”, a nawet potencjalnym sponsorem „tygodniówki”.
Śladami Goethego
Na koniec spotkania poeta opowiadał o swojej najnowszej książce „Ciao, Goethe”, która – jak się okazało – sprzedała się tego wieczoru błyskawicznie. Autor opowiadał o 15-letniej podróży śladami Goethego po Włoszech, o fascynacji kulturą, literaturą i niezmiennością miejsc, które przetrwały wieki.
– To nie jest tylko książka o tym, co widział Goethe. To książka o tym, co ja czuję, patrząc na to samo dziś – mówił. – Włochy są niezwykłe, bo to, co on widział 200 lat temu, wciąż stoi – zaznaczył.
Na zakończenie J. Cygan wyrecytował wiersz inspirowany „Faustem”, przypominając, że wielkie dzieła literatury rodzą się z dialogu pokoleń.
Spotkanie z J. Cyganem było pełne humoru, refleksji, wzruszeń i muzyki. Długa kolejka po autografy i wyprzedane egzemplarze „Ciao, Goethe” najlepiej świadczyły o tym, jak ciepło został przyjęty przez siedlecką publiczność. Ten wieczór pokazał również, że słowo – niezależnie od tego, czy zamknięte w książce, czy wyśpiewane ze sceny – wciąż ma moc łączenia ludzi.
DY