To nieodpowiedzialne!
Decyzja została podjęta na podstawie głosowania podczas posiedzenia ambasadorów państw członkowskich UE w Brukseli. Pozwala to rozpocząć dystrybucję towarów z Ameryki Południowej do Europy, zanim jeszcze umowa zostanie zatwierdzona w Parlamencie Europejskim (PE). - Zupełnie nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw - komentuje Piotr Kisiel, przewodniczący stowarzyszenia Polski Rolnik.
– Nie sądziliśmy, że Unia Europejska, która chwali się tym, że jest najbardziej demokratycznym tworem, jaki może istnieć, że każdy ma tutaj swój głos, tak naprawdę dba o interes jednego kraju. Bądźmy realistami: chodzi tylko i wyłącznie o interes Niemiec, o to, by mogli sprzedawać swoje technologie, a inne kraje nie mają nic do powiedzenia – zauważa. Wtóruje mu Robert Telus. – Decydenci w Unii Europejskiej robią wszystko, żeby tę umowę wprowadzić w życie – przyznaje były minister rolnictwa. – Omijają przepisy, robią tzw. fikołki prawne i wyraźnie widać, że na tej umowie bardzo zależy przewodniczącej Ursuli von der Leyen, czyli, de facto, Niemcom. Bo ona jest dobra tylko dla Niemców, a na pewno szkodzi europejskiemu, a przede wszystkim polskiemu rolnictwu – podkreśla. ...