Kościół
PIXABAY.COM
PIXABAY.COM

Tylko dla Jezusa

To nie człowiek wymyślił życie konsekrowane - mówi s. Marzena, albertynka. - Wybrałam je, bo zafascynował mnie Jezus - dopowiada s. Estera, służebniczka. - Wierzę, że Bóg wybrał mnie do takiego życia przed założeniem świata - zaznacza br. Adam Szczygieł, paulista.

Czym jest życie konsekrowane? Jaki jest jego cel? Dzieląc się doświadczeniem i świadectwem, moi rozmówcy podkreślają, że w życiu dla Jezusa i z Jezusem wciąż dojrzewają i rozwijają się. Nie czują stagnacji, nie mówią, że wszystko wiedzą i że osiągnęli duchowy constans. Trwają przy Chrystusie i pozwalają, by ich prowadził. - Życie konsekrowane to po prostu moje życie. Nie utożsamiam go ze sposobem na życie.

To życie w pełnym znaczeniu tego słowa. To moja codzienność, w której modlitwa przeplata się z pracą i służbą drugiemu człowiekowi, w którego sercu ukrywa się mój cierpiący Ecce Homo – mówi s. Marzena. – Im dłużej jestem w zakonie (w tym roku minie 27 lat), tym bardziej odkrywam, że jestem coraz szczęśliwsza. Trochę jak w piosence: „i to jest właśnie to i o to chodzi…”. To nie ja wybrałam życie w zakonie; to ja zostałam wybrana. Chrystus mnie chciał i potwierdza to nadal każdego dnia. Zaprosił mnie, nie narzucając się, ale też nie rezygnując ze mnie, choć „kazałam” Mu czekać prawie dziesięć lat. W tym tkwi tajemnica powołania. To dar. Bóg zaprasza, bo wie, że tam jest miejsce mojego szczęścia, choć, jak wszędzie, i te róże nie są bez kolców – przyznaje.

 

Bo kocham…

S. M. Kucharska zaznacza, że kiedy Bóg wołał w jej sercu, a ona odkrywała to wezwanie, nic ludzkiego jej nie pociągnęło. – Zafascynował mnie wyłącznie Jezus i pewność Jego Miłości. Wiedziałam, że każąc Mu czekać, w pewnym sensie zdradzam tę Miłość – wyznaje.

Dlaczego już tyle lat trwa na drodze życia zakonnego? – Bo kocham i wiem, że jestem kochana. ...

Agnieszka Wawryniuk

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł