Rozmowy
PIXABAY.COM
PIXABAY.COM

Uczy, że lepiej służyć Panu

Rozmowa z o. Grzegorzem Marią Szymanikiem z siedleckiej wspólnoty ojców franciszkanów.

Kto na drodze Ojca pojawił się pierwszy: św. Franciszek czy ojcowie franciszkanie?

Ani Franciszek, ani franciszkanie. Wszystko zaczęło się od św. Maksymiliana Marii Kolbego. Zafascynował mnie na tyle, że zacząłem się nim interesować i w ten sposób trafiłem na klasztor w Niepokalanowie. Gdy pojechałem tam pierwszy raz, na furcie przeczytałem: Klasztor OO. Franciszkanów. Byłem trochę zaskoczony. „Aaaa… to tu są franciszkanie” - pomyślałem. Tam mógł być jakikolwiek inny zakon.

Ważne było dla mnie, że był to zakon związany z o. Maksymilianem i jego stylem życia. Św. Maksymilian przyprowadził mnie do franciszkanów, a przez nich – do Franciszka. Odkrywałem go już w klasztorze, stopniowo poznając historię zakonu i jego założyciela, także przez czytanie lektur i pism św. Franciszka.

 

To może wróćmy jeszcze do Maksymiliana i jego stylu życia – co w nim ujmuje najbardziej?

Radykalizm. Bezkompromisowość. W tym, co mówił czy robił, nie było żadnego „ale”. Nie zostawiał nigdy żadnej furtki. Nie robił kroku wstecz. Najlepiej charakteryzuje go jego imię. Był maksymalistą. Jak się za coś brał, to na maksa. Jak poświęcał się, to maksymalnie. Nie było tam połowiczności. Zaczynając jakieś dzieło, nie zakładał, że może się nie udać. Jego zapał podkręcany był przez radykalizm – i uczciwość, bo jeśli czegoś od kogoś wymagał, był pierwszą osobą, która pokazywała, że tak się da. Ujmuje również przejrzystość i szczerość tej postaci.

 

W jakim stopniu jego postawa odzwierciedlała cechy św. Franciszka?

Maksymilian uosabia charyzmat św. Franciszka we współczesnych czasach. Pokazuje, jak dzisiaj żyć regułą św. Franciszka. ...

Monika Lipińska

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł