Historia

Zesłańcy w sutannach

Powstanie styczniowe na Podlasiu trwało najdłużej, a jego symbolicznym zakończeniem była publiczna egzekucja ks. Stanisława Brzóski na rynku w Sokołowie Podlaskim 23 maja 1865 r.

Nie był on jedynym duchownym, który zapłacił najwyższą cenę za udział lub choćby sprzyjanie powstaniu. Znany jest także tragiczny los proboszcza z Seroczyna ks. Wawrzyńca Lewandowskiego, powieszonego przez Rosjan 4 sierpnia 1864 r. na oczach swoich parafian. Obydwaj bohaterowie są znani i istnieją w pamięci mieszkańców naszego regionu. W ich cieniu pozostają inni kapłani, którzy także padli ofiarą carskich represji.

Droga bez powrotu

Należał do nich ks. Felicjan Augustowicz, wikary ze Skrzeszewa. Jak wynika z rosyjskich źródeł, za udział w powstaniu i przetrzymywanie „rozbójników” z oddziału ks. Brzóski oraz za pomoc w zbieraniu podatków na rzecz powstania ks. Augustowicz został w 1865 r. zesłany na sześć lat ciężkich robót. Końca kary nie dożył, w czerwcu 1870 r. z guberni irkuckiej dotarło do kraju świadectwo jego zgonu. Nie wytrzymał też warunków zesłania ks. Józef Burzyński, wikary parafii w Maciejowicach. W głąb Rosji trafił jeszcze przed wybuchem powstania, bo w 1862 r. Zawinił tym, że: „rozdawał znaki rewolucyjne, a nawet je rozwoził i miewał podburzające kazania”. Pod koniec czerwca 1870 r. dotarła do Polski informacja, że ks. Burzyński zmarł w Nikolsku w guberni wołogodzkiej 23 listopada 1869 r.

Zaledwie kilka miesięcy żył na zesłaniu ks. Józef Kożuchowski, wikary z Białej Podlaskiej. Na Syberię trafił za to, że w styczniu 1863 r. w kościele, wobec zebranych wiernych, między którymi byli i powstańcy, odczytał proklamację władz powstańczych o nadaniu ziemi chłopom. W kwietniu 1864 r. do Konsystorza Generalnego diecezji podlaskiej przyszedł list z Tobolska. Zesłany tam ks. ...

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł