
Wspierają i integrują
To miejsce, które stawia na rozwój umiejętności i kompetencji podopiecznych oraz poszerzenie zakresu ich samodzielności. Choć zajęcia w budynku przy ul. Krystyny Osińskiej 6 odbywają się już od stycznia, to oficjalne otwarcie nowej siedziby miało miejsce 28 maja. W otoczeniu zieleni, na scenie, zanim zaproszono gości na poczęstunek przygotowany przez uczestników ŚDS, grupa teatralna „Damy radę” w humorystyczny sposób przedstawiła historię domu i jego kolejne przeprowadzki.
ŚDS powstał w 1998 r. jako pierwszy ośrodek w mieście realizujący program oparcia społecznego dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Organizacyjnie wchodził wówczas w struktury Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Siedlcach. Kolejny ŚDS otwarto kilka lat później jako samodzielną jednostkę. Rok 2020 zmienił funkcjonowanie obu domów – na mocy prawa nastąpiło połączenie ich w jedną placówkę dysponującą 55 miejscami. – Znalezienie obiektu spełniającego określone wymagania dla tak wielu podopiecznych było niezwykle trudne. Czas płynął, a placówka musiała funkcjonować. Ulokowano nas więc w budynku przy ul. Sienkiewicza. Wiedzieliśmy jednak, że to tymczasowa siedziba. Po dwóch latach pojawiła się wizja obecnej lokalizacji. Droga do pozyskania środków na remont nie była łatwa, podobnie jak same prace modernizacyjne, ale finalnie udało się. Dzięki temu dziś możemy świętować – opowiadała dyrektor Małgorzata Chwedoruk.
To inwestycja w ludzi
Symbolicznego przecięcia wstęgi w kompleksowo wyremontowanym, ale i wyposażonym budynku dokonał m.in. wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski, który nie krył zadowolenia z efektów przedsięwzięcia. – To konkretna inwestycja w ludzi. Dotacja z funduszy rządowych na poziomie ponad 2,2 mln zł pozwoliła na stworzenie przestrzeni w pełni dostosowanej do potrzeb osób z przewlekłymi zaburzeniami psychicznymi oraz niepełnosprawnościami intelektualnymi. ŚDS zyskał zupełnie nową jakość nie tylko pod względem estetycznym, ale przede wszystkim funkcjonalnym. W sumie na Mazowszu mamy 81 tego typu ośrodków dysponujących łącznie około 3 tys. miejsc. Polityka społeczna to nie tylko ŚDS, ale również centra opiekuńczo-mieszkalne, wsparcie dla asystentów osób niepełnosprawnych. Część z ośrodków prowadzona jest przez powiaty, inne przez gminy. Wszystkie mają jeden cel: wspierają, integrują, przywracają wykluczonych do społeczeństwa. Takie inwestycje jak dzisiejsza są też kwintesencją dobrej współpracy rządu z samorządami – mówił podczas uroczystości.
– Polityka społeczna jest dla miasta równie ważna, co inne przedsięwzięcia. Wśród nas funkcjonują osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Nie możemy o nich zapominać. Nowa siedziba to coś więcej niż tylko odnowiony budynek. To bezpieczna i dostępna przestrzeń, w której uczestnicy codziennie mogą korzystać z terapii, rekreacji i specjalistycznego wsparcia – podkreślił wiceprezydent Dariusz Stopa.
Idea samopomocy
Nowy lokal został wyposażony w wiele sal terapeutycznych, które pozwalają realizować zajęcia plastyczne, rękodzielnicze, kulinarne, informatyczne, logopedyczne, techniczne, muzyczne czy rekreacyjno-rehabilitacyjne. – Budynek jest parterowy, więc nie stanowi bariery dla osób z problemami lokomocyjnymi. Dysponujemy też dużą salą ogólną, która umożliwia spotkania całej grupy. Każdy dzień bowiem rozpoczyna tzw. społeczność. Przy herbatce i słodkościach uczestnicy domu rozmawiają o bieżących sprawach, różnych wydarzeniach. Ostatnio nawet wybory prezydenckie były na tapecie. Następnie, podzieleni na pięć grup, rozchodzą się na zajęcia według planu. Działamy od poniedziałku do piątku, w godzinach 9.00-15.00, bez przerwy wakacyjnej – informuje M. Chwedoruk. I dodaje: – Celem wszystkich prowadzonych działań jest poprawa jakości życia uczestników, funkcjonowania ich w społeczeństwie oraz ich rodzin. ŚDS działa z myślą o osobach, które w wyniku upośledzenia niektórych funkcji organizmu lub zdolności adaptacyjnych wymagają pomocy. Poprzez szereg indywidualnych i zespołowych treningów samoobsługi i różnych umiejętności zwiększane są zaradność, samodzielność życiowa, integracja społeczna. Tak realizowana jest idea samopomocy. Zajęcia polegają na nauce, rozwijaniu lub podtrzymywaniu umiejętności w zakresie czynności dnia codziennego. To m.in.: przygotowywanie posiłków, sprzątnie czy obsługa pralki. Równie ważne są umiejętności społeczne, które można nabyć tylko w grupie, w różnych miejscach i środowiskach. Organizujemy więc spotkania towarzysko-kulturalne oraz krótkie i dłuższe wyjazdy. Uczymy zachowania w urzędzie, bibliotece, restauracji. Oczywiście w sposób dostosowany indywidualnie do każdego z uczestników, bo poziom funkcjonowania poszczególnych osób jest różny. Od tych, które nie mówią, nie sygnalizują swoich potrzeb, do takich, które skończyły szkoły.
Dzięki takiej formie wsparcia – jak podkreśla dyrektor ośrodka – w wielu przypadkach ŚDS jest alternatywą pobytu w domu pomocy społecznej.
Stawiają na rozwój
Wszystkie miejsca w siedleckiej placówce są zajęte. W kolejce aktualnie czekają dwie osoby. Kto je tu kwalifikuje? Jak tłumaczy M. Chwedoruk, drogi postępowania są dwie. – Generalnie skierowanie na pobyt dzienny wydaje MOPR. By je otrzymać, należy mieć zaświadczenie lekarza rodzinnego i psychiatry lub neurologa, orzeczenie o niepełnosprawności. Często jednak rodzice kierowani są najpierw do mnie. Pokazuję placówkę, mówię o charakterze zajęć. Proponuję również skorzystanie z zajęć klubowych, które pozwalają nas poznać od środka, ale i zobaczyć, jak przebiegać będzie adaptacja uczestnika. Pierwsze skierowanie do ŚDS wydawane jest na czas nie dłuższy niż trzy miesiące. To okres rozpoznania potrzeb i oczekiwań uczestnika oraz dostosowania rodzaju terapii. Każde następne skierowanie wydawane jest na okres niezbędny do realizacji indywidualnego planu wspierania. Proces terapeutyczny opiera się na ciągłym podtrzymywaniu wiedzy, umiejętności, samodzielności, by nie dopuścić do regresu, wycofania, izolacji.
O tym aspekcie właśnie mówią rodzice, którzy przyprowadzają do ŚDS swoje dzieci. Jak podkreślają opiekunowie 35-letniej Marleny, córka lubi być między ludźmi, dlatego z radością przychodzi na zajęcia. Tu może rozwijać wszystkie swoje talenty, w szczególności plastyczny. – Uwielbiam mozaikowe diamenty, haftuję na płótnie, wykonuję maskotki z różnych tkanin – wymienia. – Tu jest jak w domu! Gołym okiem widać, jak bardzo społeczność ŚDS jest z sobą zżyta. Jeden motywuje drugiego, zachęcają się wzajemnie do działania, aktywności, pracy. Gotują, uprawiają sporty, oferta jest różnorodna. Jako rodzice z pewnością nie bylibyśmy w stanie zapewnić tego wszystkiego w domach – przekonuje Barbara Wybraniec.
– Nasz ŚDS to placówka jedyna w swoim rodzaju. I jedyna w Siedlcach, co jest rzadkością w tak dużych miastach, stąd trud, jaki spoczywa na terapeutach, by połączyć trzy grupy osób: przewlekle psychicznie chorych, niepełnosprawnych intelektualnie, autystyków oraz z innymi neurologicznymi zaburzeniami. To grupy funkcjonujące na zupełnie innym poziomie intelektualnym, o różnych potrzebach… Każdy nasz dzień jest więc inny, obfituje w wiele nieprzewidywalnych zdarzeń, stanowi wyzwanie. Naszą działalność podopieczni przyjmują z otwartym sercem. I oddają – tak jak potrafią – radość, wdzięczność i pozytywną energię – podsumowuje dyrektor ŚDS.