Komentarze
Anna Wolańska

(Nie) tylko koni żal

W połowie września ruszył proces cywilny wytoczony portalowi Onet przez prezydenta Karola Nawrockiego. Sprawa dotyczy popełnionego przez dziennikarzy tego portalu - Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza, tekstu „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”, opublikowanego kilka dni przed drugą turą prezydenckich wyborów.

Informacja o sprowadzaniu przez prawicowego kandydata na prezydenta prostytutek dla gości sopockiego przybytku miała pogrzebać jego szanse na najwyższy krajowy urząd. Równolegle z artykułem w Onecie do programu Bogdana Rymanowskiego „zaprosił się” roztrzęsiony premier Donald Tusk, żeby opowiedzieć o gangsterskich kontaktach kandydata i wzmocnić narrację Onetu.
Leszek Sawicki

Stygmat

No i w końcu stało się coś, co stać się musiało. A przecież nie tylko bardowie, poeci czy filozofowie, ale również i co trzeźwiejsi politycy przestrzegali, by nie wierzyć we własną propagandę. Tę - wiadomo - uprawiać wypada, ale wierzyć w nią powinni jedynie ci, dla których jest ona mozolnie produkowana.

Obecnie dożyliśmy jednak takich czasów, kiedy to twórcy manipulacji i kłamstw sami ulegają kreowanemu przez siebie obrazowi rzeczywistości, tracąc jakikolwiek kontakt z otoczeniem. Głębokie analizowanie słów obecnego premiera i jego junty nie ma większego sensu, bo za ich deklaracjami prawie nigdy nie idą czyny, a jedynie kłamstwa.
40/2026 (1620) 2026-09-30
Za nami kolejne dni prania mózgów i odwracania uwagi od rzeczy naprawdę istotnych. Władza rzuca zastępcze tematy niczym posmarowane masłem pajdy i obserwuje, czy wbrew zasadom fizyki spadną one omastą do góry.

A ponieważ nie spadają, to za każdym razem wśród uśmiechniętego elektoratu jest to samo zaskoczenie. Od ostatniego święta demokracji wyborcy koalicji rządzącej słyszą, że rozliczenia wymagają czasu, państwo działa według procedur, prokuratura zbiera materiał dowodowy, a politycy nie mogą ręcznie sterować śledztwami. Aby choć trochę udobruchać zniecierpliwionych, a nawet coraz bardziej rozdrażnionych zwolenników władza rzuca im niewielkie ochłapy.
40/2026 (1620) 2026-09-30
„Jestem człowiekiem sukcesu tysiąclecia. Robotnik, elektryk, dużo dzieci, cztery profesury honorowe, ponad sto doktoratów, a medali mam więcej jak Leonid Breżniew”. Przywódca bezprecedensowego, legendarnego ruchu, przeskakiwacz komunistycznego płotu, rozwalacz sowieckiego imperium.

Ojciec chrzestny porozumień sierpniowych i… prezydentury Donalda Trumpa („Ja czuję się trochę winny, bo go zachęciłem, by został prezydentem. Mówię tak: Panie, ja byłem elektrykiem, robotnikiem i byłem prezydentem, to i pan może. Cholera, uwierzył, zakandydował i wygrał”). Do tego wszystkiego ma Nagrodę Nobla i lotnisko własnego imienia. Legenda Solidarności. Prezydent.
39/2026 (1619) 2026-09-24
Wszystko, co jest w stanie odwrócić uwagę rodaków od niezdarnych rządów Donalda Tuska, jest dla Donalda Tuska niczym dar niebios.

Fakt, część prezentów premier musi zorganizować sobie sam (walka o Trybunał Konstytucyjny, spór o władzę w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, Zondacrypto), ale - zwłaszcza w ostatnich tygodniach - większością z nich jest obdarowany. Niewątpliwymi upominkami dla obecnie zarządzającej ekipy jest żrąca się coraz bardziej między sobą opozycja, a także tocząca się za naszą wschodnią granicą wojna.
39/2026 (1619) 2026-09-24
Wiadomość to nie nowa, ale z racji tego, że mocno gonimy ów piękny kraj, warta zauważenia: w Korei Południowej wydarzyło się coś, co jeszcze dekadę temu brzmiałoby niepoważnie.

Dane Gmarket (cytowanego przez koreatimes.co.kr) pokazują, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. sprzedano tam więcej wózków dla psów i kotów (57%) niż wózków dziecięcych (43%). Jeszcze kilka lat wcześniej wózki dla zwierząt stanowiły nieco ponad 30% sprzedaży. Trend przyspieszył błyskawicznie, dokładnie wprost proporcjonalnie do tamtejszej dzietności, która jest dziś najniższa na świecie (0,8 - dane za 2025 r.).
38/2026 (1618) 2026-09-17
Kiedy piszę ten tekst, za oknem - jak przystało na globalne ocieplenie - ostatnie podrygi upalnego lata.

Wprawdzie nie jest aż tak gorąco, jak na rozgrzewającej się scenie politycznej przed przyszłorocznymi wyborami, ale mimo wszystko wielu osobom dokucza spiekota, duszności i inne takie nieprzyjemne dolegliwości związane z przechodzącą właśnie do historii porą roku. Niebawem jednak czekają nas poważne zmiany i osoby odczuwające uboczne skutki upałów będą mogły odetchnąć z ulgą.
38/2026 (1618) 2026-09-17
Pamiętają Państwo tak zwaną pedagogikę wstydu? „Gazeta Wyborcza” i akolici katowali nas nią przez całe lata dziewięćdziesiąte i dwutysięczne.

Patriotyzm jest jak rasizm, nie byliśmy bohaterscy tylko paskudni, Żydzi pod okupacją bardziej się bali Polaków niż Niemców, powstańcy warszawscy mordowali niedobitków z getta, budzą się demony nacjonalizmu, musimy się poddać kurateli mądrzejszych i bardziej europejskich, bla-bla-bla.
37/2026 (1617) 2026-09-09
„A któż nie ma potrzeby czasami kogoś okłamać?! To znaczy, że kłamstwo samo w sobie nie jest takie złe” - dzielił się złotymi myślami z uczestnikami Campusu Polska Przyszłości premier Donald Tusk.

„Można mnie obudzić o drugiej w nocy i będę zawsze mówił, że dla mnie wolność, równość, niepodległość ojczyzny, prawa człowieka to jest mój polityczny dekalog i nigdy z tego nie zrezygnuję” - przekonywał. I trzeba przyznać, że robił to skutecznie. Zgromadzona młódź entuzjastycznie przyjęła nawet zapowiedź braku przedłużenia przez rząd okresu bezpodatkowego dla obywateli do 26 roku życia. Pewnie pamiętają też Państwo przedwyborczą buńczuczną odpowiedź premiera na pytanie o cenę benzyny. „Naprawdę, uwierzcie mi, byłem premierem, wiem, na czym polegają te mechanizmy.
37/2026 (1617) 2026-09-09
Wszystko wskazuje na to, że trwająca od przeszło dwóch dekad POPiS-owa wojna zmierza ku końcowi. Nie oznacza to jednak, że rozpętana przed laty polsko-polska nawalanka nie będzie kontynuowana. Będzie. Zmienią się tylko dowódcy, pole walki i rodzaj amunicji.

Od pewnego czasu gołym okiem widać, że treść i forma trwającej od lat zadymy przestaje obecnie dostarczać paliwa najtwardszym betonowym elektoratom i nie przynosi już walczącym obozom oczekiwanych korzyści. Wszystko jest, oczywiście, związane z upadkiem autorytetu przywódców obydwu ugrupowań i pogłębiającym się wewnątrz formacji kryzysem. Po, umownej, prawej stronie sceny politycznej na naszych oczach hegemonem przestaje być Jarosław Kaczyński, zaś po drugiej stronie barykady pozycję taką traci Donald Tusk.