Co najszybciej doprowadza polityków do upadku? Śmiech, śmiech i jeszcze raz śmiech. Kiedy polityk staje się obiektem drwin, natychmiast traci najważniejszy element swojego autorytetu - powagę pozwalającą godnie sprawować urząd. Władza, która staje się karykaturalna, wręcz groteskowa, nieubłaganie zmierza ku agonii.
Nasz półniemiecki namiestnik, bumers usiłujący uchodzić za luzaka i młodzieniaszka, obierający ziemniaki w salonie, zajadający się żurkiem, przechadzający się z kubkiem kawy przed Belwederem tudzież taszczący choinkę w asyście fotoreporterów, staje się niewątpliwie kołem młyńskim ciągnącym rządzących na dno. Z jednego z ubiegłotygodniowych sondaży wynika, że aż blisko 62% Polaków uważa, iż rząd Donalda Tuska straci władzę po przyszłorocznych wyborach.
Nasz półniemiecki namiestnik, bumers usiłujący uchodzić za luzaka i młodzieniaszka, obierający ziemniaki w salonie, zajadający się żurkiem, przechadzający się z kubkiem kawy przed Belwederem tudzież taszczący choinkę w asyście fotoreporterów, staje się niewątpliwie kołem młyńskim ciągnącym rządzących na dno. Z jednego z ubiegłotygodniowych sondaży wynika, że aż blisko 62% Polaków uważa, iż rząd Donalda Tuska straci władzę po przyszłorocznych wyborach.
Przemocowiec w akcji
Ostatnio tę korporacyjną regułę postanowiła złamać Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Z jej ust, zamiast okolicznościowej wazeliny, popłynęły gorzkie słowa, z których wynika m.in., że premier jest przemocowcem, zaś adwokat rodziny Tusków - Roman Giertych to „herszt szajki x-owych nienawistników” i „czołowy naganiacz obozowej polaryzacji”. Na byłą szefową resortu funduszy i polityki regionalnej oraz byłą przewodniczącą Polski 2050 wciąż wylewane są kubły politycznych pomyj.