Hospicjum nad morzem 4.0
Uczestniczyło w nim ponad 120 osób – rodzinom, dzieciom towarzyszył zespół medyczny i niemedyczny hospicjum, wolontariusze. Zaprosiliśmy także do udziału w wydarzeniu rodziny, które – z różnych powodów – nie są objęte pediatryczną opieką paliatywną, ale są w nich chore nieuleczalnie dzieci.
Z czym wróciliśmy? Zapewne każdy z uczestników najlepiej sam odpowiedziałby na tak postawione pytanie. Ale… spróbujmy zebrać. Wróciliśmy z mocnym przekonaniem, że jesteśmy sobie potrzebni. Nie tylko na te kilka wspólnych dni, ale – a może przede wszystkim – na pozostałe dni w roku. Bo bywa różnie, czasem siły się kończą i wtedy wyciągnięta czyjaś dłoń (jak w naszym fundacyjnym logotypie), ofiarowany czas, zrozumienie stają się cenniejsze niż najdroższe medykamenty – w jedności siła! Umocnieni przeświadczeniem, że chore dzieci są tak samo ważne – i cenne w oczach Bożych i ludzkich – jak zdrowe.
Wracamy przekonani jeszcze bardziej, że „liczy się każdy dzień” – to nie slogan czy hasło marketingowe, ale zaproszenie do patrzenia na życie inaczej. Skierowane do każdego z uczestników spotkania. Zapewne tak się stanie, że w tym gronie za rok się już nie spotkamy, że niektóre dzieci odejdą od nas do świata, gdzie „wszyscy są szczęśliwi i nikt nie nosi okularów” (cytat z filmu „Niebo istnieje naprawdę”), albo – teraz jeszcze biegające i uśmiechające się – nie będą już miały tej sprawności. Pozostaną zdjęcia, wspomnienia i przekonanie, że nie uroniło się ani jednej kropli czasu, że warto było.
Dla wielu rodzin były to pierwsze wspólne, rodzinne wakacje od kilku-, kilkunastu lat. Wielu z nas wyjechało z Jantaru innymi – to było widać. Rozmowy, warsztaty, wspólna Msza św., przegadane wieczory i poranki przy dłuuugiej kawie, nowe znajomości – wszystko, niczym (używając popularnej metafory) wątek tkacki, widoczny z brzydszej, roboczej, tej „drugiej strony”, splątany i „niegramotny”, gdy odwrócić płótno, złożyło się na wyjątkowy, piękny obraz. Wiem, co mówię, bo to już był nasz czwarty wspólny wyjazd. Każdy był inny. I każdy owocował przez pozostałe dni w roku.
A pogoda? Cóż, jak to nad naszym Bałtykiem. Nie rozpieszczała nas, ale ośrodek, w którym gościmy, dysponuje basenem z podgrzewaną wodą, jacuzzi, sauną, salą zabaw etc. Nie było źle! Dziękujemy właścicielom Pensjonatu Forrest Jantar za to, że czujemy się u Was jak w domu! Wrócimy!
Dziękujemy Samorządowi Województwa Mazowieckiego, Mazowsze serce Polski – Partnerowi wydarzenia za wsparcie. Dziękujemy darczyńcom: Stadler Siedlce, Fundacji NA SKALE za współfinansowanie spotkania.
Dziękujemy wszystkim, których trudno wyliczyć, bo jest Was, Kochani, wielu! Dzięki temu możemy funkcjonować i spoglądać śmiało w przyszłość, budując nowe struktury, poziomy wsparcia, tak bardzo potrzebne naszemu regionowi i jego mieszkańcom.
Zapraszamy na nasz profil FB, stronę internetową – znajdą tam Państwo wspomnienia i galerie zdjęciowe z pobytu w Jantarze.