Wystarczyła jedna Msza
Do maleńkiego Pratulina przyciąga nas nie tylko świadectwo wiary i życia bł. Męczenników Podlaskich. Tamtejsza ziemia została uświęcona ich krwią i jest miejscem, gdzie można doznać fizycznego oraz duchowego uzdrowienia.
Świadectwa uzyskanych tu łask i cudów rozprzestrzeniają się różnymi drogami, także pocztą pantoflową. W Pratulinie często można usłyszeć, że „nasi Męczennicy nie są bezrobotni”, bo nieustannie wstawiają się za tymi, którzy ich o to proszą. Czasami Boże interwencje, do jakich dochodzi za ich przyczyną, dzieją się wręcz błyskawicznie i namacalnie. Sprawy zawierzone Bogu przez wstawiennictwo bł. Wincentego Lewoniuka i jego współbraci niejednokrotnie nabierają zaskakującego kierunku i dynamiki.
Świadectwa uzyskanych tu łask i cudów rozprzestrzeniają się różnymi drogami, także pocztą pantoflową. W Pratulinie często można usłyszeć, że „nasi Męczennicy nie są bezrobotni”, bo nieustannie wstawiają się za tymi, którzy ich o to proszą. Czasami Boże interwencje, do jakich dochodzi za ich przyczyną, dzieją się wręcz błyskawicznie i namacalnie. Sprawy zawierzone Bogu przez wstawiennictwo bł. Wincentego Lewoniuka i jego współbraci niejednokrotnie nabierają zaskakującego kierunku i dynamiki.
W dziesiątkę
Po niezwykle zimnym ubiegłorocznym maju, mamy zimę, jaką ludzie tak starzy, jak ja, pamiętają z dzieciństwa i wczesnej młodości. Ponieważ tęgi mróz wciąż nie odpuszcza, to aż strach pomyśleć, jak niebawem będą wyglądać zimy, gdy ulice naszych miejscowości zdominują zeroemisyjne pojazdy na baterie, pod naszymi oknami staną wiatraki i farmy fotowoltaiczne, a chałup nie będzie można ogrzewać coraz bardziej nieekologicznym gazem, olejem, pelletem, drewnem czy węglem.