
Wierność pieczęcią miłości
W gronie zgromadzonych byli przede wszystkim członkowie Apostolatu Matki Bożej Pielgrzymującej, który jest częścią Ruchu Szensztackiego. Ten apostolat działa już w 38 parafiach naszej diecezji. Polega na tworzeniu 15-osobowych kręgów. Ich członkowie przez dwa dni w miesiącu goszczą w swoich domach wizerunek Matki Bożej Pielgrzymującej w formie tzw. kapliczki. Apostolat ma swoją duchowość. Jego ważną częścią są sanktuaria MBP.
W Polsce jest ich sześć. Opiekują się nimi siostry i ojcowie szensztaccy.
Zjazd w Białej Podlaskiej rozpoczął się od powitania obecnych przez ks. kan. Adama Kulika, diecezjalnego opiekuna Ruchu Szenasztackiego. Potem zgromadzeni w sanktuarium obejrzeli film o Janie Pozzobonie, inicjatorze apostolatu i duchowym uczniu o. Józefa Kentenicha, założyciela ruchu.
Z Maryją na barkach
J. Pozzobon mieszkał w Brazylii. Był mężem i ojcem wielodzietnej rodziny. Znał nauczanie o. J. Kentenicha. Bardzo upodobał sobie sanktuarium Matki Bożej Pielgrzymującej (nazywanej też MB Trzykroć Przedziwną) w Santa Maria. Pragnął zanieść Jej wizerunek do rodzin. Przez prawie 35 lat chodził po kraju z 11-kilogramową repliką obrazu Maryi na ramionach Zanosił ją do domów, szkół, szpitali i więzień. Gromadził wokół wizerunku dzieci, młodzież i dorosłych. Z tymi, których odwiedzał, modlił się na różańcu, a jeśli zachodziła taka potrzeba, organizował im także pomoc duchową i materialną. Przez całe swoje życie pokonał z obrazem na barkach około 140 tys. km. Umiejętnie łączył posługę z życiem małżeńskim i rodzinnym. Nie zaniedbywał żadnej z tych sfer. By jeszcze lepiej służyć, przyjął święcenia diakonatu. Zmarł w 1985 r. Dziś toczy się jego proces beatyfikacyjny, a ci, którzy modlą się przez jego wstawiennictwo, doznają cudów.
Sekret uświęcenia
Po filmie zgromadzeni wysłuchali konferencji wygłoszonej na dwa głosy przez przedstawicieli Ruchu Szensztackiego: o. Romualda Kszuka i s. Alinę Kapeję. Prelegenci wskazywali, skąd brała się owocność posługi J. Pozzobona. Wymienili siedem ważnych punktów. Mówili o tym, że wszystko jest łaską Bożą, o oddaniu się Maryi, o czynieniu wszystkiego z miłości, o punktualności jako wyrazie szacunku do ludzi, o heroizmie w życiu codziennym, o konieczności ponoszenia ofiar i wyrzeczeń a także o nieodkładaniu niczego na później.
– J. Pozzobon powtarzał: „Nie jestem żadnym teologiem, ale mogę być osiołkiem Matki Bożej. Mogę Ją nieść, a Ona będzie czynić cuda”. Był przekonany, że wszystkie łaski wypływają z sanktuarium. Często je nawiedzał, modlił się w nim i odnawiał tam swoje poświęcenie się Maryi. Podtrzymywanie więzi z sanktuarium także dla nas jest źródłem wielu łask – podkreślał o. Romuald.
Wszystko dla Boga i Maryi
S. Alina przypominała, że „kapliczki”, które wędrują po domach, zostały poświęcone w sanktuarium. – Stamtąd wyruszają do was, byście otrzymali te jakże ważne trzy łaski pielgrzymkowe: zadomowienie, wewnętrzną przemianę i gorliwość apostolską – przypominała siostra. Dziękowała też zgromadzonym za regularne nawiedzanie sanktuariów w Otwocku czy Świdrze. Gratulowała rozwoju apostolatu w naszej diecezji, który liczy już 430 kręgów.
O. Romuald wskazywał, że życie J. Pozzobona pokazuje, iż gwarancją rozwoju jest tylko i wyłącznie miłość. – Nie można niczego robić dla pieniędzy czy dla siebie, aby zaistnieć, ale dla chwały Boga i Matki Bożej. Jan wszystko zaczynał od modlitwy różańcowej. W centrum zawsze stawiał Boga, a nie siebie. Łączył modlitwę i czyn – wskazywał zakonnik.
Siostra wspominała o ofierze i wyrzeczeniu. – Powinniśmy mieć wielkoduszne serca, nie ograniczone tylko do tego, co jest obowiązkiem. Wiem o waszej ofiarności na rzecz apostolatu i o trudnościach, z jakimi mierzą się koordynatorzy i opiekunowie kręgów. Wiem, ile kosztuje to wysiłku i czasu. Pamiętajmy jednak, że Maryja to wszystko widzi i nie da się prześcignąć, Ona ofiarowuje nam o wiele więcej. J. Pozzobon powtarzał: „Maryja powierzyła się mojej trosce, więc staram się Jej nie zawieść”. Nie zapominajcie, że wierność jest pieczęcią miłości – przypominała s. Alina.
Przywracanie piękna
Po konferencji s. Alina i o. Romulad podziękowali koordynatorkom apostolatu z naszej diecezji. Wyrazili wdzięczność za pełnioną posługę Renacie Bąbol, Dorocie Goławskiej i Dorocie Sójce oraz Katarzynie Filip, która jest sekretarzem zarządu apostolatu. Centralnym punktem zjazdu była Msza św. celebrowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Homilię podczas Eucharystii wygłosił o. Romuald Kszuk.
Na samym początku, przypominając słowa św. Jana Pawła II, zachęcał zebranych: „Zawierzcie się Maryi z pełną ufnością, a jaśnieć będziecie pięknem Chrystusa”. – „Schönstatt” (Szensztat) to znaczy piękne miejsce, ale w Schönstatt chodzi też o to, by przywrócić to pierwotne Boże piękno, jakie jest w każdym człowieku i w każdej rodzinie. Maryja bowiem jako Matka i Wychowawczyni, szczególnie z tego wizerunku, pragnie wychowywać nas, w dzisiejszych czasach na ludzi wolnych dla Boga, mocnych w Bogu i gotowych do największych ofiar – mówił zakonnik.
Aby wydać owoc…
O. Romulad przypominał, że z J. Pozzobonem nie wiązano wielkich nadziei. – Miał problemy ze wzrokiem, więc nie chcieli go przyjąć do wojska. Wydawało się, że będzie nieużyteczny dla społeczeństwa; gdy jednak zawierzył się Maryi, kiedy się Jej poświęcił, stał się owocnym narzędziem w Jej dłoniach. Tak samo może być z każdym z nas. Nieważne ile mamy lat, ile chorób albo ile w portfelu. Maryja, jeśli Jej zawierzymy, pomoże nam w tym, by nasze życie było naprawdę piękne – przekonywał kaznodzieja.
W homilii odniósł się także do „kapliczek”, które wędrują po domach. – Kiedy Maryja przychodzi do nas, budzi w nas świadomość, że jesteśmy powołani i wybrani, by przynosić błogosławiony owoc naszego życia małżeńskiego i rodzinnego. Kiedy będziemy Ją gościć, Ona przypomni, że żony i matki są kapłankami ogniska domowego, że są powołane, by być sercem życia rodzinnego. (…) Mężczyźni, patrząc na Jezusa z tego wizerunku, uświadomią sobie, że każdy ojciec ma być stróżem rodziny i jej głową, że razem z żoną ma podejmować kluczowe decyzje i starać się o to, by dzieci wzrastały w wierze, by im wiarę przekazywać, by były uświęcone przez przyjmowanie sakramentów – głosił o. R. Kszuk. Wspominał też o potrzebie budowania klimatu korzystnego dla rodzenia się nowych powołań. Zaznaczał, że słowa i modlitwa mają w tej kwestii ogromną moc. Po Mszy odbyła się agapa. W drugiej części spotkania był czas na świadectwa. Zjazd zakończył się Koronką do Miłosierdzia Bożego.
AWAW