Kultura
fot. MUSZ
fot. MUSZ

Świat poznał bajki dziadka Janusza

Przez lata opowiadał bajki swoim dzieciom, potem wnukowi. Młodzi słuchacze nigdy nie mieli dość jego historii.

Pomysłami sypał jak z rękawa. Wreszcie, za namową rodziny, spisał je i wydał zbiór bajek - początkowo tylko dla najbliższych. 8 maja zaprezentował swoją twórczość czytelnikom Gminnej Biblioteki Publicznej w Wysokim. Janusz Panasiuk, to mieszkaniec Halas, emerytowany policjant i absolwent prawa. W młodości pochłaniał książki nałogowo, a opowiadanie bajek dzieciom było dla niego prawdziwą przyjemnością. Niedawno wydał książkę pt. „Bajki Dziadka Janusza”, w której znalazło się 48 niezwykłych historii. O publikacji wiedzieli początkowo jedynie najbliżsi.

Przez przypadek informacja dotarła do Magdaleny Chodzińskiej, dyrektor gminnej biblioteki, która namówiła autora na spotkanie.

– Są piękne rzeczy, które nie szukają rozgłosu i dzieją się nie w wielkich miastach czy księgarniach, ale w domowym zaciszu. Cieszę się, że wspólnie z państwem poznamy tę historię. Tegoroczny Ogólnopolski Tydzień Bibliotek pod hasłem „Biblioteka. Otwierasz. Odkrywasz” nie mógł rozpocząć się lepiej – mówiła wzruszona M. Chodzińska.

Autor opowiedział, jak doszło do wydania bajek. Przeczytał też dwie z nich: „Starego wygę” i „Na strychu”. – 35 lat temu, kiedy na świat przyszły moje dzieci, zacząłem opowiadać im bajki. Trwało to latami, a potem, gdy urodził się wnuk, sytuacja się powtórzyła. Dzwonił do mnie i domagał się kolejnych opowieści. Moja najmłodsza, dwuletnia wnuczka już z zaciekawieniem kartkuje baśnie dziadka. Nie mam wątpliwości, że rośnie kolejna fanka i słuchaczka – przyznał pan Janusz.

Bohaterowie przychodzą sami

Bajki powstawały spontanicznie. – Nie wiem, skąd to się bierze. Była potrzeba, więc opowiadałem, a spisywać zacząłem dopiero dwa lata temu za namową dzieci. Długo się wzbraniałem, aż pewnego dnia dostałem pięć grubych zeszytów i komplet długopisów. Cóż miałem robić? Pisałem – żartował autor.

Zdradził też, jak wygląda proces tworzenia. Pomysły pojawiają się niespodziewanie. Wystarczy chwila, by narodziła się nowa historia. – Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale nie sprawia mi to trudności. Piszę jedną za drugą – przyznał.

W bajkach ukryte są życiowe doświadczenia autora i celne spostrzeżenia, bo pan Janusz jest wnikliwym obserwatorem rzeczywistości. „Mały wilk”, opowiadający o przygodach wilczka płynącego krą po rzece, powstał po obserwacjach Bugu wczesną wiosną. – Potężne wrażenie zrobił na mnie pękający lód na rzece. To niesamowite, jak woda go wypycha, a kry nasuwają się na siebie, tworząc ogromne zwały – opowiadał.

Z kolei stary wiatrak w Zahajkach zainspirował go do napisania baśni, w którą wplótł historię powstania styczniowego, a „Księżycowa babcia” powstała po wizycie w Poleskim Parku Narodowym, gdzie późnym latem przylatują tysiące żurawi. Historia znajdzie się w drugim tomie baśni. – Czasami łączę różne zdarzenia. Sąsiedzi mieli podłego koguta, który ganiał mojego syna. I tak narodziła się bajka pt. „Mały wojownik”. Po prostu dostrzegam rzeczy, które innym mogą wydawać się nieistotne – wyznał.

Drogowskazy na życie

Bajki mają piękne przesłanie. Pokazują młodym czytelnikom, jakimi wartościami warto kierować się w życiu. – Staram się wyraźnie oddzielać dobro od zła, żeby ten, kto będzie czytał, wiedział, jak powinien postępować – podkreślał autor.

– Jaka dobra dusza siedzi w tym człowieku. Był dotąd nieodkryty – stwierdził Adam Szulik, regionalista, pasjonat historii i prywatnie szwagier autora. – Czytając bajki, doszukiwałem się znajomych miejsc i sytuacji. Niektóre historie mają swoje źródło w prawdziwych wydarzeniach. Janusz jest świetnym obserwatorem rzeczywistości. Jestem dumny, że ktoś z naszej rodziny potrafi to wszystko przelać na papier – dodawał.

Zaskoczony talentem sąsiada był również Andrzej Pietruk, przewodniczący rady gminy Międzyrzec Podlaski. – O bajkach dowiedziałem się od córki zaledwie tydzień temu. Nie miałem pojęcia, że Janusz pisze, choć mieszkamy w tej samej miejscowości – mówił.

Podczas spotkania zadeklarował, że w budżecie gminy znajdą się środki na wznowienie publikacji i wydanie drugiego tomu bajek. – Zrobię wszystko, żeby radni to zaakceptowali. Jeśli będą wątpliwości, przypomnę im serial „Ranczo” i słowa księdza, że dzieci od najmłodszych lat powinny słuchać bajek – żartował.

 Mały nakład, wielka radość

J. Panasiuk jest niezwykle skromnym człowiekiem. Książkę wydał głównie z myślą o rodzinie i przyjaciołach. Nakład liczył zaledwie 20 egzemplarzy. W redakcji tekstów i doborze ilustracji wsparła go córka Kinga Panasiuk-Garbacz, doktor polonistyki. – Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem książkę z własnym nazwiskiem na okładce, pomyślałem, że jest pięknie wydana. Potem przyszło niedowierzanie: „Czy to naprawdę ja?” – wspominał autor. – Nie sądziłem, że to wszystko zatoczy takie koło. Dziękuję pani dyrektor, że odnalazła mnie – domorosłego pisarza. Dziękuję też żonie za wsparcie i cierpliwość. Jeśli te bajki są dobre, niech idą w świat. Im więcej młodych ludzi pozna wartości takie jak przyjaźń, odwaga czy poświęcenie, tym lepszy będzie świat – dodał.

Po spotkaniu goście długo rozprawiali o zaletach czytania książek i chętnie rozmawiali z autorem. „Bajki Dziadka Janusza” można wypożyczyć w Gminnej Bibliotece Publicznej w Wysokim.

MSZ