Toksyczna bomba tyka
Samorząd zapowiada jednak, że nie dopuści, aby milionowe koszty utylizacji ponieśli mieszkańcy. W 2021 r. na prywatnej posesji przy ul. Brukarskiej ustawiono 338 zbiorników typu Mauser. Kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, sanepidu, straży pożarnej i policji wykazały, że znajdują się w nich odpady w postaci zanieczyszczonego kwasu siarkowego.
– Potencjalnie stwarzają zagrożenie dla środowiska – przyznaje zastępca burmistrza Garwolina Albert Baran. Początkowo pojemniki spełniały wymagania techniczne dotyczące magazynowania tego typu substancji. Problemem okazało się nielegalne składowanie odpadów.
Administracyjny maraton
Miasto od pięciu lat próbuje zobowiązać właścicieli działki do usunięcia niebezpiecznych substancji. Pierwszą decyzję wydano w listopadzie 2021 r., jednak została uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które dopatrzyło się uchybień proceduralnych i nakazało ponowne rozpatrzenie sprawy. Kolejna decyzja zapadła w grudniu 2023 r. Po odwołaniu właścicieli sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. We wrześniu 2024 r. WSA uchylił decyzję SKO, które następnie przekazało sprawę burmistrzowi do ponownego rozpatrzenia. Postępowanie administracyjne nadal trwa. – Analizujemy możliwości prawne, żeby ostatecznie doprowadzić do uprzątnięcia tych odpadów – zapewnia A. Baran.
Wyciek i nielegalna rura
Ostatnio doszło do wycieku substancji, która zakopaną rurą przedostała się do rowu melioracyjnego. Strażacy zabezpieczyli miejsce, a miasto ustaliło, że ani Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, ani starostwo powiatowe nie wydały zgody na wykonanie rurociągu czy odprowadzanie substancji. W efekcie samorząd zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
To niejedyny problem. Jak przyznają władze miasta, część zbiorników ulega rozszczelnieniu, ponieważ ustawiono je jeden na drugim. Każda taka sytuacja wymaga interwencji służb. Ponieważ jednostka Państwowej Straży Pożarnej w Garwolinie nie dysponuje specjalistycznym sprzętem do przepompowywania kwasu siarkowego, na miejsce przyjeżdża specjalistyczna grupa ratownictwa chemicznego z Warszawy.
Według władz miasta nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców. Większość pojemników stoi w zamkniętej hali na utwardzonym podłożu, a każde rozszczelnienie jest natychmiast zabezpieczane. Samorząd podkreśla jednak, że problem powinien zostać rozwiązany jak najszybciej.
Milionowe koszty i problem całej Polski
Garwolin nie jest jedynym miastem zmagającym się z porzuconymi odpadami niebezpiecznymi.
Jak podkreśla A. Baran, w całym kraju działają grupy, które zarabiają na nielegalnym przewożeniu i porzucaniu toksycznych substancji. Kiedy sprawa wychodzi na jaw, sprawcy znikają, a koszty utylizacji spadają na samorządy. – Chcemy wykorzystać wszystkie możliwości prawne, aby za utylizację zapłacili organizatorzy tego procederu, a nie mieszkańcy Garwolina – podkreśla zastępca burmistrza.
Sprawcy znani, ale bezkarni
Jak ustaliła prokuratura, udało się odtworzyć drogę, jaką odpady trafiły do Garwolina. Formalnie odpowiadają za nie jednak tzw. słupy, czyli osoby, które nie dysponują majątkiem pozwalającym pokryć koszty usunięcia substancji ani nie prowadziły rzeczywistej działalności. To praktycznie uniemożliwia odzyskanie pieniędzy na utylizację.
Władze miasta zwróciły się także do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego o wsparcie oraz zmiany systemowe, które pozwolą skuteczniej walczyć z podobnymi przypadkami.
JAWA