Wiara, piękno i prawda
Nosi nazwę: Autorska Galeria Katolicka im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Powstała rok po śmierci J. Spisackiego z inicjatywy jego żony Stanisławy oraz dzieci: Adama, Aleksandra, Agnieszki i Anny. Prezentuje tylko część dorobku artysty. Na profilu facebookowym zaznaczono, że jest to „galeria sztuki inspirowana wiarą, pięknem i prawdą” oraz „miejsce spotkania sztuki, duchowości i człowieka”.
Bliscy artysty zorganizowali trzy otwarcia tego miejsca. Najpierw zaprosili sąsiadów i znajomych. W drugim otwarciu uczestniczyli m.in. władze miasta, kapłani i inni goście. Trzeci wernisaż był dedykowany mieszkańcom miasta. Po galerii oprowadzała zgromadzonych Anna Spisacka-Korolczuk, najmłodsza córka artysty.
Witając gości zaznaczała, że „galeria powstała z miłości do Boga, ojczyzny i sztuki. Jest miejscem pamięci i refleksji, ale przede wszystkim świadectwem życia, wiary i twórczości taty”. Jej koncepcję opracował sam J. Spisacki. To on zaplanował, jak będzie wyglądała. Budynek, w którym znajduje się, został odremontowany 17 lat temu według wskazówek malarza. Pani Anna zaznaczała, że otwierając galerię, „chcą ocalić nie tylko pozostawione przez niego dzieła, ale również jego sposób patrzenia na człowieka, świat, wiarę i ojczyznę”.
Krzyż, relikwiarz i ołtarz
Przy wejściu do galerii znajduje się niewielka kapliczka z Matką Bożą, bardzo cenna dla artysty, oraz biało-czarna instalacja z krzyżem. – Krzyż jest biblijnym symbolem niewinnej ofiary. Towarzyszą mu znaki komunistycznego systemu zniewolenia, któremu przyglądał się artysta. Na instalacji widoczny jest napis „Abel” – to odniesienie do człowieka ginącego z ręki swego brata. Widnieje na niej także biały orzeł. Umieszczona wysoko na krzyżu biała koloratka przypomina o męczeństwie i niewinności ks. J. Popiełuszki. U stóp krzyża mamy łańcuchy i okulary Wojciecha Jaruzelskiego – tłumaczy A. Spisacka-Korolczuk. Zaraz za progiem zwiedzający mogą zobaczyć makietę relikwiarza bł. Męczenników Podlaskich, który artysta wykonał na uroczystość ich beatyfikacji. Obok widnieje makieta ołtarza papieskiego zaprojektowanego przez J. Spisackiego specjalnie na wizytę Jana Pawła II w Siedlcach. Jego niezapomnianymi elementami były złote kłosy. – To odniesienie do naszej podlaskiej ziemi. Fundament ołtarza był w kształcie litery „U” – a to już nawiązanie do unitów. W krzyż górujący nad ołtarzem tata wpisał dwie dłonie przypominające gest stworzenia człowieka – wyjaśnia pani Anna.
Instalacja w podłodze
Córka artysty zwraca też uwagę na wyrzeźbiony krzyż. – Na poszczególnych ramionach umieszczone są słowa: Bóg, honor, ojczyzna i sztuka. Idealnie podsumowują życie taty. W pierwszej sali mamy też instalację pt. „Carcinoma”. Powstała w latach 90 jako hołd i wyraz pamięci wobec znajomych dotkniętych nowotworem. Ukazuje cierpienie i dehumanizację człowieka zmagającego się z tą chorobą. Nie chcemy interpretować tej instalacji. Każdy powinien odebrać ją na swój sposób – podkreśla. Biało-czarna rzeźba półczłowieka i raka z kroplówką, umieszczona w obniżeniu podłogi przypominającym grób, odbiera mowę i naprawdę porusza przekazem.
Bliscy artysty umieścili też w galerii obraz „Paganini”, nawiązujący do słynnego koncertu muzyka na skrzypcach z jedną struną, a także „Autoportret ze Stańczykiem”. – Ta praca ukazuje złożoną naturę taty. Przywołuje jego zamiłowanie do sztuki, muzyki i humoru, ale też do obserwowania rzeczywistości z boku i jej krytycznej oceny – wyjaśnia pani Anna.
Bolesna historia
Od drzwi zwiedzających wita obraz bł. ks. Jerzego Popiełuszki, który znajduje się dopiero w drugiej sali. Mimo oddalenia od razu przyciąga wzrok. Wąski, długi wizerunek kapelana Solidarności emanuje spokojem, ale też tajemniczością. Do śmierci ks. Jerzego nawiązuje kolumna opleciona liną, na końcu której umieszczono kamień.
W sali dominują dzieła odnoszące się do historii Polski, m.in. Rzeczpospolitej szlacheckiej, rozbiorów. – Są też płótna odwołujące się do II wojny światowej, do 17 września i napaści sowieckiej, do Majdanka i Katynia – wylicza Aleksander Spisacki. Zwraca uwagę na obraz z niemieckimi i sowieckimi buciorami brutalnie depczącymi po leżących biało-czerwonych słupach granicznych. Jest też praca poświęcona Majdankowi i jego wyzwoleniu, które – jak podkreśla syn artysty – było tylko pozorne. Kolejne przedstawia niekończący się pociąg z czerwoną pięcioramienną gwiazdą. Na innym obrazie widnieją dziesiątki krzyży, a pod nimi zasznurowane usta. – To odwołanie do wieloletniego braku prawdy o Katyniu. Po jakimś czasie tata zaprojektował pomnik w tym samym kształcie, który do dziś stoi w Kolbuszowej. Warto zwrócić też uwagę na płótno i instalację z przestrzeloną czaszką. Otwór jest przysłonięty nazistowską swastyką. To odniesienie do sprawców męczeństwa w Katyniu – opowiada pan Aleksander.
Tato-artysta
Galerię będzie można zwiedzać w weekendy. – O terminach otwarcia poinformujemy za pośrednictwem strony internetowej www.autorskagaleriakatolickabp.com i na portalach społecznościowych. Planujemy cykliczne zmiany prezentowanych artefaktów. Do pokazania pozostały nam jeszcze np. słynne maski, instalacje z czasów pracy w Galerii Podlaskiej. Jedno jest pewne – z galerii nigdy nie zniknie obraz ks. J. Popiełuszki. Chcemy, by w tym miejscu pokazywali swoje prace także inni artyści nawiązujący w swojej twórczości do tego, co tworzył tata, i którym bliska jest tzw. sztuka pozytywna. Czuł, że nikt nie może być prorokiem w swojej ojczyźnie i że będzie doceniony jako artysta dopiero po śmierci – mówi pani Anna.
Jak dodaje, jej ojciec jeździł na wystawy ze swoimi pracami, ale nie pokazywał ich zbyt często. Szykował swoją galerię, planował jej wystrój, chciał, by wszystko było w niej spójne. – Dziś patrzę na niego bardziej jak na artystę niż tatę – tak jest łatwiej, wtedy nie płaczę. Choć tyle opowiadał nam o swoich pracach, to teraz odkrywam je na nowo. Mówił, że spośród nich najważniejszy był dla niego relikwiarz bł. Męczenników. Każdy projekt przygotowywał bardzo dokładnie. Robił minimakiety, wszystko rozrysowywał i opisywał. Dokumentację poszczególnych prac umieszczał w oddzielnych teczkach. Każde dotknięcie tych kartek budzi we mnie tęsknotę. Te teczki są jak relikwie – wyznaje A. Spisacka-Kraciuk.
– Już kilkukrotnie słyszeliśmy od zwiedzających, że jedna wizyta w naszej galerii nie wystarczy, bo prace taty dają tyle emocji i mają tak mocny przekaz, że trzeba skonfrontować się z nimi po raz kolejny. Dziękujemy wszystkim, którzy już nas odwiedzili i zapraszamy ponownie – podsumowuje pani Anna.
Agnieszka Wawryniuk