Opinie
PIXABAY.COM
PIXABAY.COM

Śniło się prostaczkom…

Są dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom.

Jakoś nie za bardzo chcemy uwierzyć w przywołane powyżej, powszechnie znane z szekspirowskiego dramatu słowa. Bo i po co? Każde zdarzenie można przecież racjonalnie tłumaczyć. A co poza racjonalnością - to tylko ułuda, imaginacja, to oszukaństwo jest. Może filozofom się nie śniło. Za to prostaczkom - tak. Wczesna jesień 1944 r. Władek - z żoną i dwoma kilkuletnimi synami - mieszka na skraju lasu. Wojna w jego wsi w zasadzie już się skończyła. Po wrześniowym boju został tu prowizoryczny cmentarz z zabitymi w potyczce z Niemcami żołnierzami. Od co najmniej paru tygodni nic się w okolicy już nie dzieje.

Ale tego dnia o świcie Władek słyszy pojedyncze strzały. – Rozejrzę się – mówi. I mimo protestów żony wychodzi w ledwie co obudzony las.

Mijają długie godziny. Władysław nie wraca. Uproszeni przez żonę sąsiedzi ruszają na poszukiwanie. Najpierw penetrują las wokół Władkowego domu. Ani śladu. Pomimo strachu po kilku tygodniach mają już przeczesaną całą okolicę. Kamień w wodę. Nie ma nie tylko Władka, ale nawet żadnego po nim śladu.

Przed samą Wielkanocą Janka, siostra zaginionego, ma sen. Władek leży w odległym o kilka kilometrów lesie. Janka nie widzi ani jego ciała, ani twarzy, tylko wyciągane w górę i z powrotem chowane pod stertę liści ręce. Dokładnie widzi też miejsce, gdzie to jest. Zwierza się bratowej.

Sąsiedzi mało entuzjastycznie odpowiadają na kolejną prośbę kobiet. Co i raz słychać o jakichś bandach-nie-bandach, co to tu, to tam narobiły szkody. Po wielu prośbach dają się sąsiedzi na kolejne poszukiwanie Władka namówić. Janka prowadzi, jakby tę drogę od dzieciństwa znała. Znajduje miejsce, które jej się przyśniło. Przegniłe, jesienne liście. Ani śladu ciała. Kobieta nie daje za wygraną. ...

Anna Wolańska

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł