Szepty z zaświatów
Powietrze zasnute dymami pamięci płonącej w zniczach rozświetlających nekropolie naszych wsi i miast w pełni oddaje zewnętrzną i wewnętrzną aurę tych listopadowych dni, odmierzanych w kilometrach deptanych od grobu do grobu alei oraz długością różańców. „Może po którymś z nich ktoś z moich bliskich pójdzie wreszcie do nieba?”… Alejki cmentarne przepojone zapachem różnorodnych kwiatów z dominującą nutą chryzantemy, igliwia i stearyny.
Przesuwający się pojedynczo i grupkami ludzie zdążający na spotkanie swoich bliskich, którzy już odeszli. Ludzie, którzy w tym czasie, jak co roku, oswajają się z własną perspektywą: „Ja umrę i spocznę gdzieś tutaj, pośród tych, o których się mówi, że już ich nie ma”.
Groby nasycone poznaniem losu człowieczego. Dla nich ludzkie życie nie zamyka się jedynie w obrębie daty urodzin i śmierci. Dla nich życie jest kontynuacją, która nie zna swego kresu. I właśnie teraz, gdy człowiek żyjący wchodzi między tych, którzy odeszli, cóż może usłyszeć z ich mądrości, która przemawia z perspektywy wieków minionych i nadchodzących?
Kondycja człowieka
Człowiek jest jak liść. Musi z drzewa spaść, gdy nadejdzie jesień jego życia. ...