Wierny ojców wierze
Od naszej poprzedniej rozmowy minęło już sporo czasu. Czy w ostatnich latach pojawiły się nowe informacje, dokumenty albo odkrycia, które pozwoliły Panu spojrzeć na prapradziadka z innej perspektywy?
Historia unitów budzi we mnie ogromny szacunek, a ich przykład umacnia mnie w wierze. Codziennie modlę się za wstawiennictwem bł. Męczenników z Pratulina, powierzając im ważne sprawy rodzinne i zawodowe. W ostatnich latach udało mi się odkryć kilka nowych faktów dotyczących zaangażowania prapradziadka w obronę wiary oraz jego działalności gospodarczej.
Zacznijmy od jego zaangażowania religijnego.
Męczeństwo unitów w Pratulinie w 1874 r. zapoczątkowało trwające ponad 30 lat prześladowania religijne, które carska administracja wykorzystywała do szeroko pojętej rusyfikacji ludności Podlasia. P. Pikuła, podobnie jak setki sąsiadów, brał udział w obronie unickiej cerkwi w Pratulinie. Przeżył masakrę urządzoną przez rosyjskie wojsko, a za sprzeciw wobec władzy zapłacił uwięzieniem. Po wyjściu na wolność nadal zabiegał o podtrzymanie wśród współziomków świadomości unii z Kościołem rzymskokatolickim. Wspierał m.in. tajne misje prowadzone za zgodą papieża przez jezuitów. Z dokumentów wynika, że już w 1882 r. jedna z jego córek została ochrzczona przez misjonarza, a w 1885 r. z pomocy Pikuły korzystali księża Teodor Sozański i Józef Franke. W 1886 r. za swoją działalność został osadzony w Cytadeli Warszawskiej, a jesienią 1887 r. zesłany.
Co o jego działalności mówią odnalezione przez Pana dokumenty archiwalne?
Szczególnie ważne są materiały Chełmsko-Warszawskiej Prawosławnej Konsystorii Duchownej z lat 1888-1889. Wynika z nich, że Pikuła został zesłany do guberni nowogrodzkiej za opór religijny i propagowanie katolicyzmu. W październiku 1888 r. proboszcz parafii w Wereszczynie ks. Aleksander Mogilnicki poinformował władze kościelne, że dzieci Pikuły i miejscowi unici rozpowiadają o przywróceniu unii, wiążąc z tym nadzieje na rychły powrót gospodarza z zesłania. ...
DY