Jesień życia na wesoło
Grupa składa się z 13 pań i czterech panów. Wszystko zaczęło się od spotkań seniorów w gminie Mordy, choć korzenie Koziar sięgają dużo dalej, bo grupa działała również wiele lat temu i po około 30 latach wznowiła działalność w 2015 r., prezentując podczas obchodów Dnia Kobiet w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury skecz „Rolnik szuka żony”. Ale wszystko zaczęło się od spotkań seniorów i śpiewu, bo najpierw był chór.
– Pomyśleliśmy, że może zaczniemy śpiewać, ale nie mieliśmy nauczyciela i akompaniamentu – wspomina początki powstawania grupy jej kierownik Alicja Piechowicz, przyznając, że początkowy kierunek działalności artystycznej okazał się nietrafiony. Okazją do weryfikacji umiejętności stały się gminne wigilie, podczas których mieli okazję wystąpić. – Śpiewanie nie bardzo nam szło, ale gdy wystąpiliśmy z przedstawieniem podczas gminnych wigilii, okazało się, że potrafimy rozśmieszyć ludzi. I tak to się zaczęło. Jednak śpiewania do końca nie porzuciliśmy – dodaje
Nie zawsze się chce
To był czas, gdy o Koziarach w regionie mówiono, chwalono, ale w pewnym momencie wszystko przygasło. Zapytana o powód „spadku formy”, pani Alicja wskazuje brak osoby, która by wszystko koordynowała. – Najgłośniej było o nas, gdy pracował z nami Łukasz A. Wawryniuk, wówczas dyrektor MGOK, a dziś burmistrz – twierdzi. – Przyjeżdżał, uczył nas, podpowiadał, co i jak. Kiedy odszedł, wszystko podupadło, nikt nowy do nas nie przychodził. My też nie młodniałyśmy, a i pamięć była już nie ta – wyznaje.
Mimo to mieszkańcy o Koziarach nie zapomnieli. Były występy w Próchenkach, Bejdach. – Zobaczyliśmy, że ktoś choć trochę się nami interesuje – opowiada A. Piechowicz. – Nie zawsze wszystkim się chce, ale jest kilkoro osób, które systematycznie biorą udział w próbach. To oni są siłą napędową grupy i zachęcają innych do działania – dodaje.
Nauka przez zabawę
Stworzyć skecz, który rozśmieszy, a do tego nikogo nie obrazi i będzie poruszał aktualne tematy, nie jest łatwo. – Zazwyczaj ja się tym zajmuję, bo po prostu to lubię – zdradza kulisy kabaretowego warsztatu A. Piechowicz. – Czasem coś tam w internecie poczytam, wyłapię jakieś śmieszne powiedzenia, niektóre myśli spiszę, potem to wszystko poskładam i jakoś idzie. Koleżanki również dorzucają swoje pomysły – jedna coś doda, druga ujmie. Ostatnio próba była tak intensywna, że nawet nie mieliśmy czasu na kawę – mówi.
Burmistrz miasta i gminy Mordy podkreśla, że grupa od dekady nie tylko bawi, ale i uczy lokalną społeczność. – Pokazują, iż potencjał i energia mieszkańców gminy Mordy są niezastąpione w każdym wieku. Ich zaangażowanie to siła napędowa lokalnej kultury, wzór aktywnej postawy i żywa lekcja wspólnoty. Dzięki Koziarom wiemy, że w Radzikowie jesień życia może być najbardziej barwną porą roku. Godne podziwu są te lata pełne uśmiechu, integracji i bezcennego wkładu w życie naszej małej ojczyzny – zauważa.
Nasi świętują
Kabaret ostatnio wystąpił podczas gminnej uroczystości z okazji jubileuszu pożycia małżeńskiego. – Mieliśmy tylko śpiewać, ale świętowała para z naszego koła emerytów, więc postanowiliśmy zrobić im niespodziankę – opowiada A. Piechowicz.
Tak powstał skecz o małżeństwie z 50-letnim stażem. Znalazły się w nim odniesienia do powszechnych stereotypów, jak ten, że teść narzeka na zięcia, a przecież córki wybierają na męża kogoś podobnego do ojca…
Koziary piszą nie tylko o scenariusz, ale dbają też i scenografię, kostiumy, dopracowując szczegóły pod kątem konkretnych przedstawień i tematów Ich najbardziej znany skecz to „Senior szuka żony”, są też inne: „Pudernica”, „Kumy”, „Opera krajowa”, „Szum ulicy”, „Szukam pracy”. Występują najczęściej podczas lokalnych imprez okolicznościowych, czasem poza gminą.
Jest satysfakcja
Członkami kabaretu, którzy 20 stycznia świętowali jubileusz pożycia małżeńskiego i w prezencie dostali skecz od koleżanek i kolegów z Koziar, byli Krystyna i Alfred Radzikowscy z Radzikowa-Stopki. Pani Krystyna jest Koziarą od początku, a zapytana o to, jak czuła się, oglądając przedstawienie z perspektywy widza, a nie aktora, odpowiada: – To niesamowite wrażenie. I dodaje: – Poczułam wielką radość, dumę, bo nie miałam pojęcia, co koleżanki szykują. Świetnie wszystko dopasowały do jubileuszu, sprawiając nam ogromną przyjemność.
Kabaretowe małżeństwo przyznaje, że udział w próbach i występy Koziar daje im wiele satysfakcji. – To podnosi na duchu, że ktoś chce nas oglądać, słuchać i chyba im się podoba, bo ludzie przychodzą i z zadowoleniem biją brawo – opowiadają. Pani Krystyna martwi się kłopotami z pamięcią, przez co mniej angażuje się w prace kabaretu. – To, co było dawniej, pierwsze skecze, wciąż mam w głowie – przyznaje, dodając, że było tego całkiem sporo. – Ale jeżeli jest coś nowego, to trudno przychodzi – dodaje, choć wie, że nauka nowych tekstów ćwiczy i wzmacnia umysł.
Lokalny skarb
Emilia Biarda, zastępca dyrektora MGOK w Mordach, podkreśla, że Koziary to o wiele więcej niż zespół rozbawiający publiczność. – Ich występy są żywą kroniką lokalnej społeczności, łączą pokolenia, przekazują tradycje. Budują wspólnotę i pokazują, że wiek nie jest przeszkodą w rozwijaniu twórczego i artystycznego życia. Koziary są bezcennym kapitałem społecznym – promują nie tylko swoją miejscowość, ale całą gminę – zauważa.
Monika Grudzińska