Żył życiem innych
Ks. kan. Marian Daniluk współpracował z księdzem infułatem trzykrotnie. Dwa razy jako jego wikariusz. Potem został jego następcą jako proboszcz i wtedy ks. A. Laszuk towarzyszył mu przez 22 lata jako emeryt. Jak go zapamiętał? - Przede wszystkim jako człowieka poukładanego i z zasadami. Czasem było to aż zbyt mocne, wręcz kostyczne. Bywało jednak, że dawał się przekonać wikariuszom do pewnych działań, ale trzeba było mieć mocne i jasne argumenty.
Jeśli widział efekt pracy, wtedy otwierał się na to, co było dla niego nowe. Cieszył się z nowych wspólnot i organizacji. Tak było np. w przypadku harcerstwa. Aktywnie włączył się w tworzenie w Białej Podlaskiej nowych parafii. Widział potrzebę powołania parafii bł. Honorata i św. Michała Archanioła. Wspierał je materialnie, gdy powstawały. Kiedy odszedł na emeryturę, dalej interesował się życiem „parafii na Brzeskiej”. Brał udział we wszystkich naszych uroczystościach, a jeśli zachodziła konieczność, posługiwał w konfesjonale. Był szanowany przez parafian. Oni często odwiedzali go na plebanii, a potem w Domu Księży Emerytów. Jeśli ktoś będzie pisał o historii Białej Podlaskiej, nie może pominąć jego osoby. Zasłużył na to mocno – podkreśla ks. M. Daniluk.
Z litanią uwag
Ciekawymi wspomnieniami dzieli się także ks. kan. Sławomir Kapitan, dziekan dekanatu łosickiego. – Swoją kapłańską drogę zaczynałem właśnie przy boku ks. A. Laszuka. ...
AWAW