Naszym obowiązkiem jest pamiętanie
Zbrodnia dotknęła rdzennych mieszkańców naszej gminy, niemal każdej rodziny - mówił 26 kwietnia, podczas uroczystości odsłonięcia tablicy upamiętniającej mord ludności polskiej, badacz dziejów i wójt gminy Urszulin Adam Panasiuk. 25 kwietnia 1944 r. w Urszulinie grupa mieszkańców została ostrzelana przez uciekające z Włodawy jednostki niemieckie. Oddziały żandarmerii hitlerowskiej i nacjonalistów ukraińskich natknęły się na kilkadziesiąt osób wybierających ziemniaki z kontygentowych magazynów. Niemcy otworzyli ogień z broni.
W wyniku strzelaniny zginęło około 25 osób. O tamtych wydarzeniach przypomina pomnik ustawiony w 1988 r., odnowiony w ostatnich miesiącach dzięki współpracy Urzędu Gminy Urszulin i Muzeum-Zespołu Synagogalnego we Włodawie.
Z delegacjami druhów i harcerzy
Uroczystości rozpoczęła Msza św. w intencji mieszkańców Urszulina i okolic zamordowanych 25 kwietnia 1944 r., sprawowana przez ks. Marka Chomiuka w kościele pw. Chrystusa Miłosiernego. Obecni byli przedstawiciele władz z wójtem gminy A. Panasiukiem, radną powiatową Jolantą Holą, przewodniczącym rady gminy Sosnowica Jarosławem Armacińskim, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury Marzeną Karpowicz, dyrektor Muzeum-Zespołu Synagogalnego Anitą Lewczuk vel Leoniuk, a także poczty sztandarowe Ochotniczej Straży Pożarnej Urszulin i Zespołu Szkół w Urszulinie, poczet proporca Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej w Urszulinie, liczna delegacja harcerzy, członkowie zespołów działających przy GOK oraz mieszkańcy.
Po Eucharystii w ośrodku kultury była okazja obejrzenia reportażu, który powstał we współpracy A. Panasiuka z TVP Lublin. – Uważam, że warto mówić o tej historii, gdyż, jak stwierdził Józef Piłsudski, naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. Podobnie wypowiadał się Jan Paweł II, mówiąc: „Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości”. Naszym obowiązkiem jest pamiętanie o tym, co się wydarzyło, chociażby po to, aby przekazywać następnym pokoleniom. By nigdy do takiej nienawiści i takich zbrodni nie doszło – podkreślił A. Panasiuk.
Po emisji reportażu uczestnicy uroczystości udali się pod pomnik upamiętniający pomordowanych z rąk niemieckich w 1944 r. Nową tablicę poświęcił ks. M. Chomiuk, delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze. Na zakończenie zaprezentowano wystawę ukazującą zbrodnie niemieckie na terenie gminy.
Doszło do masakry
25 kwietnia 1944 r. Niemcy dokonali pacyfikacji wsi Urszulin i okolic, mimo że teren ten pozostawał poza bezpośrednią kontrolą niemieckiego okupanta. Dramat mieszkańców poprzedziło wydarzenie, które miało miejsce kilka dni wcześniej. – Inspektor Blum, pełnomocnik starosty chełmskiego, który miał siedzibę we Włodawie, wysłał posłańca do Janiny Karpińskiej, właścicielki majątku Nowy Andrzejów – opowiada A. Panasiuk. Niemcy nie mogli zatelefonować, gdyż partyzanci przerwali kable, dlatego skorzystali z pomocy gońca. Prawdopodobnie chodziło o zaproszenie na nieformalne spotkanie. – Kiedy posłaniec przejeżdżał obok gospodarstwa Jarząbków, kilku mężczyzn z Urszulina zatrzymało go, zabrało konia oraz pocztę. W odpowiedzi do wsi przybyły oddziały żandarmerii z Włodawy. Niemieccy żołnierze przyjechali dwoma samochodami ciężarowymi, by dokonać zatrzymania sprawców napadu na ukraińskiego kuriera. Zbliżając się do wsi, zauważyli, jak miejscowa i okoliczna ludność wybierała ziemniaki z kopców kontyngentowych. Bez ostrzeżenia otworzyli ogień, ścigając wszystkich, którzy uciekali. Przeszukiwali i podpalali zabudowania. Doszło do masakry – Niemcy zabijali ludzi na polach, w rowach, stodołach i przy domach. Podczas gdy trwała akcja rozstrzeliwania, gonitwy za mieszkańcami Urszulina i okolic, część funkcjonariuszy niemieckich pojechała do Jarząbków, aby ich aresztować. W tym gospodarstwie znajdowało się około dziesięciu osób. Wszyscy zostali wyprowadzeni na podwórko, a budynki spalono. Pewnie ludzie zostaliby rozstrzelani, ale w tym czasie przybyła J. Karpińska, właścicielka majątku, która dosyć dobrze znała pełnomocnika Bluma, i poprosiła o wstrzymanie egzekucji – mówi regionalista.
Zginęło około 25 osób, wielu mieszkańców zostało rannych, a część zatrzymanych wywieziono do obozu koncentracyjnego na Majdanku lub zamordowano w Borku koło Chełma.
Niejedna tragedia
Ziemia urszulińska pamięta niejedną tragedię z tamtego okresu. Podczas II wojny światowej doszło tam do kilku zbrodni popełnianych przez niemieckiego okupanta i kolaborujące z nim oddziały. 26 maja 1942 r. niemieccy funkcjonariusze wspierani przez ukraińskich pomocników zgromadzili ludność żydowską przed szkołą w Andrzejowie, a następnie dokonali mordu w dwóch miejscach za wsią. Rozstrzelano kobiety, dzieci oraz mężczyzn. Ofiary pochowano w dwóch mogiłach, a do zakopywania ciał zmuszono miejscową młodzież polską i ukraińską.
Rejon Starego Brusa i Załucza Starego był miejscem licznych starć i represji, m.in. 23 lutego 1944 r. zorganizowano zasadzkę na żołnierzy AK. Sprawcą był radziecki oddział partyzancki Władimira Mojsenki ps. Wołodia, podlegający ppłk. Iwanowi Bonowowi. W wyniku tego starcia doszło do egzekucji oficerów AK, w tym komendanta obwodu włodawskiego – kpt. Józefa Milerta ps. Sęp oraz por. Józefa Majewskiego ps. Jotem. Trudno dostępny bagnisty teren (w obszarze dzisiejszego Poleskiego Parku Narodowego) sprzyjał działalności oddziałów Armii Krajowej, m.in. grupy Lecha Leonarda, co prowokowało niemieckie wyprawy karne.
Na szlaku zbrodni totalitarnych
Tablica w centrum Urszulina informuje o wszystkich zbrodniach niemieckich z lat 1939-1944 dokonanych w tej miejscowości. Ustawiona została w miejscu obecnego pomnika upamiętniającego mord ludności polskiej z 25 kwietnia 1944 r. – Na poprzednim, z 1988 r., napisy już się zatarły, była potrzeba, aby powstał nowy. Na tablicy wyryto więcej nazwisk – również ofiar spoza naszej miejscowości. Treść była konsultowana z Instytutem Pamięci Narodowej w Lublinie – mówi A. Panasiuk.
Nowy monument to efekt projektu „Szlakiem zbrodni totalitarnych w powiecie włodawskim”, dofinansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. – Inicjatywa objęła inwentaryzację miejsc mordu, oznaczenie ich tablicami, stworzenie mapy, publikację wydawnictw oraz edukację historyczną. Badaliśmy i dokumentowaliśmy zbrodnie reżimów totalitarnych, głównie niemieckich, dokonanych na ludności cywilnej i wojskowej, narodowości żydowskiej, polskiej i innych państw europejskich, pochodzącej z powiatu włodawskiego, ale także przesiedlonej lub przeniesionej na nasze tereny w celu zagłady – wyjaśnia dyrektor Muzeum-Zespołu Synagogalnego A. Lewczuk vel Leoniuk.
W ramach projektu utworzono – przy współpracy z IPN – trwały szlak pamięci, m.in. pomnik w parku miejskim we Włodawie, który przypomina o egzekucji ludności żydowskiej w lipcu 1943 r., oraz w Krasówce – miejsce upamiętniające mordy hitlerowskie na ludności żydowskiej i polskiej w latach 1942-1943 i stalinowskie represje. Tablica w centrum Urszulina jest również efektem tego projektu.
JS