Serce i system
W środę 29 kwietnia oficjalnie zakończono kwestę na rzecz Fundacji Cancer Fighters. Kwota na liczniku przekroczyła 282 mln zł. Pierwsze transze wpłat popłynęły już do potrzebujących. Czy to duża kwota? Obiektywnie, tak! Zważywszy jednak na kosmiczne koszty terapii niektórych chorób nowotworowych, nie ma wątpliwości, że szybko zostanie rozdysponowana.
I dobrze, po to ludzie wpłacali pieniądze, by mogły ratować życie dzieci. Niesamowite jest to, że do akcji nie udało się „dokleić” żadnemu z polityków, nikt z nikim się nie poróżnił, co wydaje się ewenementem w naszej polskiej rzeczywistości. Czy uda się powtórzyć (w takiej skali) cyfrową akcję charytatywną? Chyba nie. Zadziałał efekt zaskoczenia, nowości. „To nie był zwykły internetowy stream, to był masowy, narodowy seans emocjonalny, w którym miliony ludzi zostały podłączone do jednego obrazu: cierpienie dziecka i wielka pomoc […]. I żeby była jasność: pomoc dzieciom jest realna, a ich cierpienie jest potwornie prawdziwe” – napisał ktoś w komentarzu do wydarzenia na FB. Maja, Bedoes, „Diss na raka”, Łatwogang, Cancer Fighters stały się szyldem sprawy – awansowały do rangi symbolu.
Na pytania zabrakło miejsca. Bo też każde z nich – w momencie zbiórki i tuż po niej – w oczywisty sposób byłoby potraktowane jak bluźnierstwo. ...
Ks. Paweł Siedlanowski