Strój mówił wszystko
O ich symbolice, różnorodności i kunszcie wykonania opowiadał w Rykach etnograf i właściciel spółdzielni krawieckiej „Z malowanej skrzyni” Paweł Warowny. Jego zdaniem bogactwo polskich strojów ludowych jest zjawiskiem wyjątkowym w skali Europy. Dawniej ubiór był nośnikiem bardzo precyzyjnych informacji. Już na pierwszy rzut oka można było rozpoznać nie tylko płeć czy wiek, ale także status społeczny czy miejsce pochodzenia danej osoby. - Każdy element stroju miał znaczenie.
Krój, kolor czy zdobienia nie były przypadkowe. W danym kanonie nie można było niczego zmieniać dowolnie, bo strój świadczył o regionie – podkreślał.
W Łowiczu na bogato
W Polsce wyróżnia się dziś około 100 typów strojów ludowych. Zdaniem etnografa to wyjątkowe zjawisko na skalę Europy wynikające m.in. z położenia geograficznego i przenikania się różnych kultur. Na zachodzie dominowały wpływy europejskie i jednolite tkaniny, natomiast na wschodzie spotykano prostsze, lniane stroje o skromniejszym zdobnictwie.
W zależności od regionu stroje różniły się krojem, tkaniną i zdobieniami. Na zachodzie, od Śląska przez Wielkopolskę po Pomorze, widoczne były wpływy kultury zachodniej i dominowały jednolite materiały. Z kolei na wschodzie charakterystyczne były proste, archaiczne stroje lniane z oszczędnym haftem.
Inny podział można przeprowadzić z północy na południe. Na północy wyróżnia się strój nadbałtycki, natomiast na południu – podhalański, noszący ślady wpływów wołoskich – od Wołochów, którzy osiedlali się nawet w rejonie Spiszu. W centralnej Polsce szczególną pozycję zajmuje strój łowicki z charakterystycznymi pasiakami. – Był wyjątkowo bogaty, co wynikało z faktu, że Łowicz był księstwem biskupim, co wpływało na rozwój regionu i majętność jego mieszkańców. Co ciekawe, nawet w stroju łowickim występowały różnice, a na klasycznych pasiakach wzorowały się i inne regiony, m.in. Podlasie – zaznaczał Warowny.
Każda parafia inna
Różnorodność sięgała jednak jeszcze głębiej. – Każda parafia miała swój własny strój – mówił etnograf. Wynikało to z faktu, że życie społeczne koncentrowało się wokół kościoła i lokalnych spotkań. – Miejscowi potrafili rozpoznać po detalu, z jakiej wsi czy parafii pochodzi dana osoba, ale dla kogoś z zewnątrz było to niezauważalne. Różnice dotyczyły kolorystyki, szerokości pasów, odcieni czy haftów – wyjaśniał etnograf. Jednocześnie każda kobieta starała się dodać do stroju coś od siebie, by się wyróżnić. – To nie zmieniło się do dzisiaj. Obecnie panie też starają się ubierać tak, by wyglądać wyjątkowo i podkreślić swoją indywidualność – dodał.
Mądrość dawnych krawcowych
Analiza dawnych ubiorów pokazuje również niezwykłą pomysłowość i gospodarność ich twórczyń. Spódnice, zwane ciasnochami, były długie i szerokie, często osiągały nawet 5 m obwodu. Tkano je na krosnach, a materiał wykorzystywano z niezwykłą precyzją. – Dawne krawcowe potrafiły tak zaplanować krojenie, że nie marnował się nawet najmniejszy skrawek tkaniny. Cięcie na ukos zapobiegało strzępieniu i wzmacniało konstrukcję, co zapewniało pożądany kształt – opowiadał P. Warowny.
W zależności od regionu różnił się także wygląd spódnic – w Lubelskiem dominowały jednolite, w Łowickiem pasiaste, a na Podlasiu kraciaste. Charakterystyczne było również marszczenie materiału z tyłu, ponieważ przód i tak zakrywał fartuch. Zdarzało się więc, że mniej zamożne kobiety wykorzystywały lepszy materiał tylko na widoczne części stroju.
Status i obyczaj
Ubiór odzwierciedlał także status społeczny i stan cywilny. Bogatsi chętnie podkreślali swoją pozycję bogatszymi zdobieniami, co widać choćby w męskich pasach podhalańskich z licznymi ćwiekami i sprzączkami. Kobiety natomiast różnicowały stroje w zależności od wieku i stanu cywilnego. Panny wybierały żywsze kolory i hafty, natomiast mężatki zgodnie z obyczajem zakrywały włosy czepcami lub specjalnymi kapturami – np. na Podlasiu.
Dziś tradycja ta jest odtwarzana m.in. przez spółdzielnię „Z malowanej skrzyni” z Ryk, założoną przez Pawła Warownego. W jej dorobku są dziesiątki rekonstrukcji strojów z różnych regionów Polski, które pozwalają zachować i popularyzować bogactwo dawnej kultury ludowej.
Tomasz Kępka