Naucz się dziękować za życie
Czwarte przykazanie Dekalogu zaczyna się od słowa, które we współczesnym świecie brzmi niemal obco: „czcij”.
Nie chodzi w nim jedynie o posłuszeństwo ani o zachowanie rodzinnej uprzejmości. Człowiek ma pamiętać, że nie jest źródłem samego siebie. Zanim nauczyliśmy się mówić, ktoś już wypowiadał nasze imię z miłością. Ktoś czuwał przy naszym łóżku, nosił na rękach, drżał o nas po nocach i próbował chronić nasze życie najlepiej, jak potrafił. Żyjemy dzięki rodzicom. Nasze życie przyszło do nas przez czyjeś dłonie, odpowiedzialność i miłość. Dlatego wdzięczność wobec ojca i matki nie jest tylko oznaką dobrego wychowania, lecz postawą duchową. Człowiek niewdzięczny stopniowo traci zdolność zachwytu nad życiem.
Czwarte przykazanie jest zaproszeniem do pojednania się ze swoim początkiem. Wielu ludzi nosi w sobie bolesne historie rodzinne. Niektórzy dorastali w domach pełnych chłodu, napięcia albo kłótni. Inni przez całe lata czekali na jedno dobre słowo od ojca czy matki. Bóg nie każe nam udawać, że cierpienie nie istniało. Dekalog nigdy nie jest zaprzeczeniem prawdy. Nie chodzi o budowanie fałszywego obrazu idealnej rodziny. Chodzi o to, by pośród ludzkiej niedoskonałości odkryć, że nawet kruche i zranione relacje mogą stać się miejscem działania Bożej łaski. Czasem „czcić ojca i matkę” oznacza przebaczyć. ...
ks. Mateusz Czubak