Ocalony, by dawać świadectwo
28 sierpnia 2013 r. to dzień, kiedy życie K. Cierpicy zmieniło się nieodwracalnie. Wojskową bazę Ghazni w Afganistanie, w której służył, zaatakowali talibowie. Tak naprawdę w tamtym świecie atak na bazę zdarzyć się może w każdej chwili, dlatego żołnierze na misji muszą być gotowi do działania ciągle. Jednak tego dnia napaść zaskoczyła stacjonujących tam żołnierzy.
Porucznika K. Cierpicę tym bardziej, ponieważ tego dnia miał wolne. Odgłosy wybuchów i pękające szyby w budynku spowodowały, że wybiegł z campu mieszkalnego na zewnątrz, ale zamiast biec do schronu, jak nakazywały procedury, wrócił po karabin, hełm i kamizelkę. Jak tłumaczono mu później, zadziałała pamięć mięśniowa wypracowana w trakcie wielu treningów. Biegnąc w stronę terrorystów, za swoimi plecami zobaczył młodego chłopaka z uśmiechem od ucha do ucha i uspokajającym spojrzeniem, a ponieważ kończyła mu się amunicja, ucieszył się, że nie jest sam. W pewnym momencie usłyszał za sobą wybuch. Upadając na ziemię, zastanawiał się, czy żyje. Już w szpitalu, kiedy podawano mu morfinę, zobaczył, że koledzy wnoszą ciało innego żołnierza. Tego samego, który biegł za nim. Był nim Michael O. Ollis, Amerykanin. Tę historię i jej następstwa K. Cierpica opisał w książce „Ocalony. Opowieść żołnierza, za którego oddano życie”.
Żyję dzięki Michaelowi
W przypadku porucznika Cierpicy skończyło się na kilku szwach na nogach i licznych szramach od odłamków. ...
LI