Swańki wybrzmią na nowo
Swańką zwano kiedyś niezamężną młodą dziewczynę czekającą na miłość lub swatów. To także pieśń o miłości, młodości, zalotach, a w dalszej kolejności o ślubie i weselu. Na południowym Podlasiu i Polesiu określano je również jako włodarki lub zelmany. Wiele z nich zachowało się w Wyrykach, gdzie śpiewano je od połowy Wielkiego Postu do Wielkiego Czwartku.
Cechą charakterystyczną swaniek są powtórzenia wersów lub ich fragmentów, np. „Hejże, hejże mocny Boże…”, „Oj rano, raneńko”. W tekstach pojawiają się też regionalne słowa i gwary, takie jak „oczeret” (tatarak), „raneńko” czy „złociusieńka”. Dwie swańki wykonała podczas eliminacji wojewódzkich M. Wojtiuk.
Muzyczne skarby
Zwycięski utwór opowiada o dziewczynie, która przekonuje, że to właśnie wyryckie dziewczęta są najbardziej godne zaufania. W tekście pobrzmiewają humor, flirt i ludowa przekora. Jedna ze zwrotek przedstawia panny, które potrafią omotać chłopców, zaprosić ich do chaty, napić się z nimi miodu i gorzałki, a potem wyśmiać ich naiwność. Kolejne zwrotki pokazują już obraz pracowitej i uczciwej dziewczyny, wyróżniającej się na tle sąsiadek.
Do niedawna zespół Swańki, z którym związana jest pani Marta, wykonywał jedynie trzy zwrotki tej pieśni. Wojtiuk odnalazła jednak ręczne zapiski lokalnej śpiewaczki Marianny Wegierowej zawierające pełniejszą, pięciozwrotkową wersję utworu. Notatki trafiły do niej dzięki mieszkańcom, którzy kupili dawny dom artystki.
– Kiedy znajduję takie skarby, odkrywam mnóstwo treści, których wcześniej nie znałam – mówi śpiewaczka.
Artystka przyznaje, że jako młoda dziewczyna nie interesowała się folklorem. Dopiero po 2013 r., kiedy dołączyła do Swaniek, zaczęła poznawać dawne nagrania i archiwalne zapisy. Duży wpływ miał na nią Marian Chyżyński – muzyk i badacz folkloru, który dokumentował śpiewy, stroje i tradycje regionu. – To dzięki jego determinacji udało się stworzyć śpiewnik zawierający zapis dawnych pieśni. Przyjeżdżał z Lublina, uczył nas, szlifował i motywował, żebyśmy nie traciły wiary i dalej śpiewały – podkreśla solistka.
Ludowy głos kobiet Polesia
Dziś członkinie zespołu Swańki traktują swoją działalność nie tylko jako pasję, ale także misję ratowania lokalnego dziedzictwa. Dbają o dawne stroje i rekonstruują elementy ubiorów z zachowanych materiałów.
Występują w strojach ludowych charakterystycznych dla regionu – włodawskich letnich i podlaskich nadbużańskich – z zachowaniem tradycyjnych wzorów tzw. pereborów wykonywanych na krosnach tkackich. Część ubiorów jest rekonstruowana, jednak M. Wojtiuk wciąż korzysta z autentycznych elementów. – Spódnicę mam oryginalną, dziurawą, z babcinego kuferka, a fartuszek uszyłam ze starej spódnicy – z oryginalnego materiału – zaznacza.
Wizerunek sceniczny odgrywa ważną rolę. – Kiedy w latach 90. uczestniczyłam we Włoszech w spotkaniu młodzieży z papieżem Janem Pawłem II, duże wrażenie zrobili na mnie ludzie w strojach regionalnych. Zrozumiałam wtedy, jak ważny jest symbol tożsamości – wspomina.
Swańki to nie tylko zespół śpiewaczy, ale także Koło Gospodyń Wiejskich, które prowadzi warsztaty i działania edukacyjne. Członkinie uczą m.in. tradycyjnego przetwarzania lnu, tkactwa oraz kuchni regionalnej.
Ocalić muzyczne dziedzictwo
Zespół dba przede wszystkim o muzyczną stronę lokalnego dziedzictwa. Występ w Kazimierzu Dolnym będzie okazją do zaprezentowania folkloru Wyryk na jednej z najważniejszych scen muzyki ludowej w Polsce. Jednak pani Marta podkreśla, że nie śpiewa dla nagród. – Robię to bardziej dla własnej satysfakcji niż dla poklasku. Każdy występ jest dla mnie przygodą – mówi.
Dodaje, że zależy jej przede wszystkim na tym, by swańki znów wybrzmiały i trafiły do kolejnych pokoleń. W domu jej dzieci znają te pieśni. – Moja córka potrafiła zaśpiewać utwory z eliminacji. To było dla mnie zaskoczenie. Dzieci rosną wśród folkloru, mają wzorce, może kiedyś same będą przekazywać tę naszą tradycję – mówi M. Wojtiuk.
JS