Symbol władzy i prestiżu
W czasach I Rzeczypospolitej i podczas zaborów najwięksi posiadacze ziemscy posiadali rozległe tereny, liczące po kilka wsi. Z czasem dobra jednych się zwiększały, a inne ubożały. W niektórych wyznacznikiem pozycji społecznej właściciela było posiadanie własnej monety, nazywanej pieniądzem lub żetonem, czyli wewnętrznego środka płatniczego.
Takie rozwiązanie wdrożyli właściciele m.in. dóbr Kłoczew i Wola Okrzejska.
Wieś licząca 41 gospodarstw
Historia majątku Kłoczew sięga połowy XV w., gdy tutejsze dobra znajdowały się w posiadaniu rodu Kłoczewskich herbu Rawicz. Najdawniejszym znanym właścicielem Kłoczewa był Waśko. Majątek po nim przejmowały następne pokolenia. Taka sukcesja utrzymywała się do XVI w., gdy miejscowość i jej otoczenie przeszły w ręce Oborskich. W następnym stuleciu dokumenty odnotowują już, że dobrami Kłoczew włada spokrewnioną z Oborskimi rodzina Leśnowolskich. W kolejnych pokoleniach, na skutek małżeństw i koligacji rodzinnych, właścicielami majątku stali się Roztworowscy. W 1856 r. uszczuplony majątek kupił od nich Jan Marcinkowski. Wiadomo, że za jego czasów nastąpiło uwłaszczenie ziemi dworskiej. W wyniku tego aktu we wsi utworzono 41 gospodarstw rolnych na 713 morgach ziemi. Zapisy w dokumentach mówią, że w 1882 r. w Kłoczewie istniało 37 domów, w których zamieszkały łącznie 393 osoby. A wieś opisywano w następujący sposób: „Pozycja płaska (…) grunt II klasy pszenny, I-klasy żytni, łąki dobre, gospodarstwa płodozmianowe, serwituty zamienione, ogród starannie prowadzony, budynki w dobrym stanie, młyn wodny”.
Awers z inicjałami właściciela
To właśnie za czasów J. Marcinkowskiego w Kłoczewie pojawiła się moneta zwana pieniądzem albo żetonem. Bita w miedzi, miała na awersie inicjały właściciela, czyli I.M., a rewers pozostawał czysty, bez napisów. Żeton miał 3,5 na 3,5 cm. J. Marcinkowski dzielił go na dwa nominały. Pełny nominał miał postać kwadratu, a jego połowa – trójkąta. Nie wiadomo dziś, ile warta była w przeliczeniu jedna taka moneta.
Produkcja żetonów była sprytnym zabiegiem posiadaczy ziemskich. Tego typu „blaszki” w obiegu prawnym nazywano pieniądzem dominialnym. Był to rodzaj prywatnego pieniądza, z którego korzystano w zamkniętym obiegu finansowym, w ramach dóbr należących do właściciela monety.
Żetonami ich właściciel najczęściej płacił swoim pracownikom, zwykle chłopom i służbie dworskiej, za wykonaną pracę. Czasami żeton stanowił ekwiwalent za przysługujące deputaty. Po to głównie moneta była bita. Taką monetę można było wydać tylko na terenie dóbr emitenta, czyli w tym przypadku – Marcinkowskiego. W praktyce żetonami płacono w karczmie, sklepie, młynie i folwarku.
Prawie jak prawdziwa
Co ciekawe, żeton z Kłoczewa, nie jest jedynym dawnym pieniądzem prywatnym na tych terenach. Podobny mieli Ciecieszowscy herbu Pierzchała, właściciele Woli Okrzejskiej. Zanim majątek przeszedł w ich ręce, należał do Samborzeckich, a następnie Leśnowolskich. Moneta była zaś bita we dworze za czasów, gdy władali nim Adam Cieciszowski i Felicjanna z Roztworowskich, dziadkowie Henryka Sienkiewicza. Pieniądz Cieciszowskich różnił się jednak od tego kłoczewskiego. Decydował o tym stan majątkowy obu rodów. Marcinkowscy do bogaczy nie należeli, więc ich żeton wybity był w miedzi. To wystarczyło, bo biedny wówczas chłop i tak nie mógł go podrobić. Inaczej było w Woli Okrzejskiej. Cieciszowscy zdecydowali się bić własną monetę w szlachetniejszym kruszcu. Ich żeton miał postać typowej monety. Na jednej stronie widniał nominał, a na drugiej herb rodu i napis „Dobra Okrzeja”. W przeciwieństwie do motety J. Marcinkowskiego – patrząc na pieniądz babki Sienkiewicza, łatwiej się domyśleć, że nominałem była prawdopodobnie kopiejka będąca podstawowym środkiem płatniczym w zaborze rosyjskim.
Moneta wśród zbiorów Muzeum
Zarówno monetę Marcinkowskich, jak i Cieciszowskich udało się nabyć badaczowi historii z Puław – Krzysztofowi Strzeleckiemu. – Kupiłem je na jednym z targów staroci w okolicy – przyznaje. Pan Krzysztof posiada u siebie oryginalne żetony z Kłoczewa. Natomiast te z dóbr Okrzeja w 2015 r. odsprzedał na rzecz Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej. Dziś moneta jest nie tylko jednym z eksponatów muzeum. – Wiem, że władze muzeum zakupiły matrycę do wybijania monet i za niewielką opłatą każdy chętny sobie wybić na pamiątkę właśnie taki żeton – tłumaczy Strzelecki.
Dla ówczesnego dyrektora muzeum pozyskany eksponat miał wielką wartość. „Moneta znana jest w ilości tylko kilku egzemplarzy. Doskonały stan zachowania monety pozwolił na stworzenie odpowiedniej historycznej kopii i umożliwienie wybijania jej repliki jako cegiełka na rzecz Muzeum” – pisał w podziękowaniu Maciej Cybulski.
Tomasz Kępka