Kultura

Autentyczny folklor

Muzyka ludowa ma się dobrze i zyskuje kolejne pokolenie wykonawców, którzy z powodzeniem sięgają do lokalnych tradycji.

Ponad 600 artystów z 14 województw uczestniczyło w tegorocznym Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. W kategorii kapel zwyciężyła Muzyka Kolegów Rówieśników z Bukowiny Tatrzańskiej. W kategorii zespołów śpiewaczych dwie równorzędne nagrody główne otrzymały grupy: Ranok z Bielska Podlaskiego i Zazulejki z Bełżca. Za najlepszego solistę instrumentalistę jury uznało Sławomira Niemca z Aleksandrowa. Wśród solistów śpiewaków nagrodę główną otrzymała Elżbieta Kasznia ze Szczytna.

„Siła jest w naszej pieśni i gwarze”

Wrzos z Kąkolewnicy ma powody do świętowania. Na kazimierskim festiwalu w tym roku otrzymał pierwszą nagrodę w kategorii „zespoły śpiewacze”. Grupę założyli 26 lat temu: Stanisława Litwiniec, Henryk Woch i Józefa Iwanowska. Pierwszym kierownikiem była Stanisława Kośmider, obecnie funkcję tę pełni Monika Zgorzałek. – Mamy skład 13-osobowy, kierownikiem muzycznym jest Sławomir Woch. Repertuar stanowią utwory ludowe, biesiadne, patriotyczne, okolicznościowe, religijne. Interesuje nas nie tylko śpiew, ale i szeroko pojęta tradycja muzyczna, dlatego zaczęłyśmy m.in. uczyć się mazurzenia, które wybrzmiało również przy okazji występu w Kazimierzu. Pomaga nam Aniela Halczuk, animatorka kultury tradycyjnej z Podlasia południowego. To ona wybrała pieśni na festiwal. „Gdy Najświętsza Panienka po świecie chodziła” to pieśń adwentowa, z ponad 100-letnią historią. Druga, dłuższa nosi tytuł: „Rozbujał się Jasieńca kunicek” – mówi M. Zgorzałek.

Wrzos nie zamierza zwalniać tempa, tym bardziej że nagroda uskrzydla. – Postanowiłyśmy, że za rok znowu jedziemy do Kazimierza. Pracujemy intensywnie, mamy dużo zajęć wokalnych; przed występem spotykałyśmy się na próbach po dwa razy dziennie – zaznacza M. Zgorzałek. Dla zespołu z Kąkolewnicy folklor jest nie tylko tradycją, ale także okazją do odkrywania lokalnej tożsamości i dziedzictwa, które chcą przekazywać kolejnym pokoleniom.

Skrzypice płockie i nie tylko

Pierwszą nagrodę w kategorii solistów instrumentalistów otrzymał związany z Janowem Lubelskim Zbigniew Butryn – muzyk, lutnik amator, budowniczy instrumentów ludowych: suk biłgorajskich, basów, skrzypiec ludowych i bębnów. W Kazimierzu zdobył już wiele wyróżnień i nagród – w tym Basztę. W tym roku zaprezentował repertuar oparty na dawnych formach muzycznych regionu i rzadkich instrumentach. – Zagrałem oktawce biłgorajskiej, którą zrekonstruowałem na podstawie jedynego zachowanego oryginalnego instrumentu i dokumentacji – wyjaśnia artysta. Zaprezentował też grę na odtworzonych przez siebie skrzypicach płockich (fideli płockiej). Na własnoręcznie wykonanej suce biłgorajskiej Butryn zagrał polkę „drganą” z repertuaru Grzyziuchów – kapeli z regionu biłgorajskiego. Wśród prezentowanych przez pana Zbigniewa na festiwalu instrumentów znalazły się również skrzypce dłubane (wykonane w jednej bryle drewna). Na nich zagrał kujawiaka z repertuaru Kapeli Dudków i polkę „Puberkę”. Muzyk zwraca uwagę, że zainteresowanie muzyką tradycyjną rośnie szczególnie wśród młodego pokolenia. – Dużo zależy od gotowości do przekazywania wiedzy i współpracy z młodymi ludźmi. W moim przypadku to działa – zaznacza.

Sposób na szybki sukces

Półtora roku działalności wystarczyło, aby Drelowskie Kukaweczki, czyli sześć śpiewaczek w wieku szkolnym, zaznaczyły swoją obecność na najważniejszych scenach folklorystycznych w Polsce. Jak podkreśla dyrektor Gminnego Centrum Kultury w Drelowie i założyciel formacji, tempo osiąganych sukcesów przerosło oczekiwania. – Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się aż tak szybkich sukcesów. Oczywiście wierzyliśmy, że skoro znaleźliśmy się wśród 130 najlepszych zespołów w Polsce, możemy powalczyć z najlepszymi – mówi Michał Olesiejuk. Pierwszym znaczącym osiągnięciem młodziutkich śpiewaczek było zdobycie trzeciego miejsca na festiwalu „Dziecko w Folklorze” w Baranowie Sandomierskim. Ostatnio stanęły na scenie Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym, jeszcze bardziej wymagającej, skąd wróciły z nagrodą II stopnia w formule „Mistrz i Uczeń – Śpiewacy”. – Na festiwale i przeglądy jeździmy bez mistrza, jedynym wyjątkiem był właśnie ten konkurs. Mistrz rozpoczyna utwór, natomiast później całość wykonują już uczniowie. Zespołowi towarzyszyła Beata Gębuś, wieloletnia członkini zespołu Kalina z Łózek. Dziewczynki są na tyle muzykalne, że nie miały problemu z przygotowaniem występu – podkreśla instruktor zespołu. Jedna z nich jest wnuczką dawniej śpiewającej z Bagnoszkami pani Marysi, druga to prawnuczka członkini pierwszego działającego w Drelowie zespołu śpiewaczego.

Podczas występu konkursowego dziewczęta zaśpiewały dwa utwory: „Na pastuwniczku” oraz „Zielona dąbrowo”. – To pieśni z naszej miejscowości, wykonywane wcześniej przez pierwszy zespół śpiewaczy oraz Bagnoszki. W Kazimierzu Dolnym liczy się autentyczność – na tej scenie można zaistnieć tylko z własnym, regionalnym repertuarem – zaznacza M. Olesiejuk.

Wysoko mierzą

Jury oceniło poziom tegorocznego festiwalu jako wysoki. – Chodzi tu zarówno o jakość wykonań poszczególnych programów, jak i o ich kulturową istotność. Ważne jest to, że współcześni wykonawcy dokonują w sposób merytorycznie pogłębiony wyborów swoich programów. Sprawia to, że spotkamy folklor rzeczywiście autentyczny, charakterystyczny dla swoich regionalnych tożsamości kulturowych. W tym też sensie Kazimierz stał się już swoistą marką – ocenia przewodniczący jury kazimierskiego festiwalu prof. dr hab. Jan Adamowski, językoznawca, kulturoznawca, folklorysta, antropolog, etnolingwista. – Na tej scenie dobrze jest chociażby być, a jeszcze lepiej zdobyć jakąś nagrodę, w tym wyróżnienie główne, czyli Basztę. Inną wartością Kazimierza jest też wyraźna zmiana pokoleniowa wykonawców. Występują, oczywiście, także starsi mistrzowie, ale często są to już osoby wychowane na kazimierskiej scenie. Ta zmiana zapewnia festiwalowi jego żywotność i tworzy prawdziwy, nowy ruch kulturalny, obejmujący całe rzesze nowych wykonawców – dodaje prof. J. Adamowski.

Joanna Szubstarska