Nauczyciel wielu pokoleń
Przez niemal pół wieku dokumentował nie tylko dzieje miejscowej placówki, ale także codzienne życie wsi. Jego zapiski to dziś bezcenne świadectwo historii. Kowalski przez ponad pół wieku był związany z Przegalinami Dużymi, gdzie trafił w 1919 r., po krótkiej pracy w Wohyniu.
Szybko stał się jedną z najważniejszych postaci lokalnej społeczności. Kierował szkołą, angażował się w działalność społeczną, współpracował z właścicielem majątku Władysławem Szaniawskim i ks. Marianem Świerczewskim, współtworzył miejscową ochotniczą straż pożarną, organizował teatr amatorski i dbał o rozwój czytelnictwa. – Był moim sąsiadem. W budynku, w którym mieszkał, mieściła się też szkoła. Dwie salki, a uczyło się wtedy ponad 100 dzieci. Bardzo szybko nawiązał współpracę z naszym dziedzicem W. Szaniawskim, astronomem, matematykiem, fizykiem, chemikiem. Obaj byli ludźmi światłymi i od razu znaleźli wspólny język – wspomina mieszkaniec Przegalin Włodzimierz Filipuk.
Zapamiętał go przede wszystkim jako wymagającego, ale oddanego pedagoga. – Był nauczycielem z powołania. Uczył wszystkiego – zależnie od potrzeby. Ogromny nacisk kładł na kaligrafię. Każdy miał zeszyt do ćwiczeń pisma. Dopóki litery nie miały idealnego kształtu, trzeba było je poprawiać – mówi.
Uczył nie tylko z podręczników
Kowalski wychodził daleko poza szkolny program. Organizował ogród szkolny, uczył introligatorstwa i prac ręcznych przydatnych w gospodarstwie. – Każda książka musiała być uszanowana. Jeśli była zniszczona, uczył nas ją naprawiać. Walczył o bibliotekę. Zapisywał, kto co przeczytał i później pytał o treść. Nawet w wakacje, gdy jadąc przez wieś na rowerze, spotkał ucznia, potrafił zatrzymać się i zapytać o tabliczkę mnożenia albo ostatnio przeczytaną książkę – opowiada Filipuk.
Nauczyciel interesował się swoimi wychowankami także wtedy, gdy kończyli szkołę podstawową. – Pytał, czego uczymy się w liceum, jakie czytamy lektury, jakie zadania rozwiązujemy z matematyki. Interesował się nami przez całe życie – dodaje.
Dużą wagę przywiązywał również do wychowania patriotycznego. – Uczył nas pieśni, przygrywając na skrzypcach. Był wielkim patriotą. W tym duchu wychowywał kolejne pokolenia – podkreśla W. Filipuk.
Kronika, która stała się historią całej wsi
Najcenniejszym świadectwem działalności B. Kowalskiego pozostaje kronika prowadzona przez niego przez 47 lat – od 1919 do 1965 r. To nie tylko zapis dziejów szkoły, lecz także opowieść o życiu Przegalin Dużych i ich mieszkańców.
Znajdują się w niej opisy początków oświaty, wydarzeń społecznych i historycznych – widzianych z perspektywy niewielkiej podlaskiej miejscowości. Kowalski odnotowywał wybory, śmierć Józefa Piłsudskiego, pożary, działalność partyzantów podczas II wojny światowej czy powojenną odbudowę kraju.
Już pierwszy wpis pokazuje, z jaką dokładnością dokumentował rzeczywistość: „Szkoła jednoklasowa znajduje się we wsi Przegaliny Wielkie, prawie po środku wsi. (…) Budynek drewniany, na kamiennym fundamencie, kryty gontem. (…) Podwórza dla gier i zabaw nie ma. Przy szkole jest ogród, rośnie w nim kilka grusz i jabłoni”.
Nie pomijał także codziennych problemów mieszkańców: „Naukę rozpoczęto tak późno, dlatego, że dzieci były zajmowane do pasania bydła, na to nie można było nic poradzić”.
O realiach pracy nauczyciela pisał bez upiększeń: „Do szkoły dzieci chodzą nieregularnie: nauka rozpoczyna się przeważnie około 1 listopada, dzieci są używane do pasienia krów i przy kopaniu kartofli (…). Wynagrodzenie nauczycieli jest bardzo skromne: za pensję można było kupić 1½ buta (kamasza), ale nauczyciele pracują z poświęceniem”.
Kronika pokazuje także jego determinację w rozwijaniu czytelnictwa, kiedy
sprowadzał komplety książek z Warszawy. Opisywał sukcesy, ale również porażki. Po akcji sadzenia drzew przy drodze zanotował: „Na drugi rok nie zostało ani jednego szczepu (ludność i młodzież pozaszkolna wszystko zniszczyła)”.
Z wielką wagą relacjonował wydarzenia historyczne. O wyborach parlamentarnych w 1928 r. odnotował: „Bardzo dużo osób nie głosowało, szczególnie starszych z powodu -10,5°C mrozu”.
Po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego napisał: „12 maja 1935 r. zakończył życie Józef Piłsudski, Pierwszy Marszałek Polski, wielki Wódz i Wychowawca Narodu; nauczyciele i młodzież szkolna nałożyła żałobę”.
Po likwidacji szkoły Przegalinach kronika trafiła do placówki w Komarówce Podlaskiej. W. Filipuk postanowił odnaleźć dokument i wykonać jego kopię. – To niezwykłe zapisy, które koniecznie trzeba ocalić od zapomnienia – mówi.
Pamięć wymaga troski
Nagrobek B. Kowalskiego od dawna wymagał odnowienia, a ostatnie wichury jeszcze pogorszyły jego stan. – Gdy zobaczyłem popękany pomnik i przewróconą tablicę, wiedziałem, że trzeba coś z tym zrobić. Razem z Cecylią Wons i Henrykiem Wąsowiczem założyliśmy komitet. Znaleźliśmy już zakład kamieniarski w Ostrówkach. Koszt prac oszacowano na około 15 tys. zł – mówi W. Filipuk.
Bronisław Kowalski zmarł w 1970 r. Spoczywa na cmentarzu w Przegalinach Dużych razem z żoną. Nie ma już bliskiej rodziny, która mogłaby zadbać o miejsce pochówku, dlatego tego zadania podjęli się jego dawni wychowankowie.
– Wszyscy pamiętamy go bardzo dobrze. Był wymagający, ale dziś każdy wspomina go jako wspaniałego człowieka. Dlatego zależy nam, żeby jego grób odzyskał godny wygląd. Będzie to też forma podziękowania człowiekowi, który przez dziesięciolecia służył lokalnej społeczności – podsumowuje W. Filipiuk.
Każdy, kto chce dołożyć swoją cegiełkę do odnowienia nagrobka Bronisława Kowalskiego, może wesprzeć zbiórkę, wpłacając środki na konto:
OSP Przegaliny Duże – nagrobek Br. Kowalskiego
81 80390006 0020 0200 0491 0003
DY