„Moda” na abstynencję w opornym systemie
Jakimś wytłumaczeniem - choć nie zawsze wystarczającym - mogły być ciąża, prowadzenie samochodu albo przyjmowane leki. Generalnie odmowa spotykała się jednak z pełnym oburzenia „ale jak to, ze mną się nie napijesz?”. Dziś kultura picia powoli zaczyna się zmieniać. W lipcu Centrum Badania Opinii Społecznej opublikowało komunikat z badań dotyczących postaw wobec alkoholu. Wynika z nich m.in., że Polacy coraz częściej wybierają abstynencję - aż 23% respondentów deklaruje, że nie spożywa trunków (od 2019 r. ten odsetek wzrósł o 7 punktów procentowych). Podejmowanie czasowej lub całkowitej abstynencji zwykliśmy kojarzyć z problemem uzależnienia.
To znaczy – z alkoholu rezygnuje albo osoba, która ma problem z jego nadużywaniem, albo ktoś, kto decyduje się na taki rodzaj postu w intencji uwolnienia innej osoby z alkoholizmu. Tymczasem okazuje się, że wiele osób odmawia sobie alkoholu także z innych pobudek. Według badań CBOS pierwszą motywacją, wskazywaną przez 57% ankietowanych, jest troska o zdrowie, a drugą – brak potrzeby sięgania po alkohol (51%). Wart odnotowania jest fakt, że w gronie osób między 18 a 24 rokiem życia niemal 80% twierdzi, że nie potrzebuje alkoholu. O uzależnieniu lub obawie przed nim mówiło zaledwie 8% ogółu badanych, jeszcze mniej uzasadnia swoją decyzję przekonaniami religijnymi i światopoglądowymi lub kwestiami ekonomicznymi.
W naszym domu nie pijemy
By te suche dane nieco ożywić, przygotowując ten tekst, zapytałam o abstynencję swoich znajomych (ich imiona zmieniłam).
Weronika cztery lata temu zaczęła brać leki hormonalne. Dowiedziała się wówczas, że alkohol może nasilać skutki uboczne, więc zdecydowała się z niego zrezygnować. ...