Jezu, zabierz mój strach przed Tobą
Ile to już razy słyszałem: „Zaufać Jezusowi? Może kiedyś? Jak będę już stara i nie będę miała nic do stracenia”. A dlaczego? „Jak Mu zaufam - to zaraz ześle mi jakieś nieszczęście”. To przekonanie często trzyma katolików z dala od wpływu Jezusa na ich życie. Na dowód słuszności swych przekonań podają przykłady świętych.
Większość z nich cierpiała, jeśli nie jakieś prześladowania, to przynajmniej ciężkie choroby. Na co zmarła Teresa od Dzieciątka Jezus i Bernadetta Soubirous? Pierwsza na gruźlicę, druga na gruźlicę kości. Teresa z Avila i Jan od Krzyża byli internowani i ścigani przez inkwizycje. Edyta Stein skończyła w komorze gazowej, a Maksymilian Kolbe w bunkrze głodowym. Człowiek ma za dużo do stracenia, by czekać na niepewną przyszłość w raju.
Na całość wspomnianych powyżej postaw niewątpliwie wpływa panosząca się wszędzie chrystofobia, która wyraża się już nie tylko likwidowaniem krzyży, ale w ogóle rugowaniem Jezusa Chrystusa z życia publicznego. Wstydzimy się Jezusa. Zamieniamy pozdrowienie „Pochwalony Jezus Chrystus” na niewiele mówiące „Szczęść Boże”.
Strach i ciemność
Czego najbardziej obawia się człowiek? Tego, czego nie zna. A nawet, jeśli zna, nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego. A zatem lękamy się nieznanego. Warto zatem pokusić się o próbę zdefiniowania lęku: jest to ciemność horyzontu poznawczego. Definicję tę można rozciągnąć na dwa podstawowe wymiary: czasowy i przestrzenny. ...