Region
FOT. AB
FOT. AB

Asfaltowni powiedzieli „nie”

Radni gminy Siedlce negatywnie zaopiniowali projekt uchwały sejmiku województwa mazowieckiego w s. punktowego zniesienia obostrzeń w Siedlecko-Węgrowskim Obszarze Chronionego Krajobrazu dla kilku działek w miejscowości Wołyńce-Kolonia.

Firma Diag-Most planuje wybudować tam wytwórnię masy bitumicznej. Protest mieszkańców okazał się jednak na tyle zdecydowany, że rada gminy Siedlce powiedziała „nie”. W swojej opinii była jednomyślna. 20 sierpnia samorząd przedyskutował sprawę wzdłuż i wszerz. Najpierw na posiedzeniu komisji gospodarki przestrzennej, ochrony środowiska i rolnictwa, a następnie podczas sesji.

Przeciwni inwestycji radni i mieszkańcy argumentowali, że odstępstwa od zasad ochrony środowiska są dopuszczalne tylko w przypadku inwestycji celu publicznego. Wyrażali obawy dotyczące nieprzyjemnych zapachów, nadmiernego zapylenia, obecności szkodliwych substancji w powietrzu, wodzie i glebie oraz wzmożonego ruchu ciężkich pojazdów. Wszystko to mogłoby obniżyć wartość pobliskich działek oraz negatywnie wpłynąć na walory przyrodnicze i rekreacyjne gminy. W uzasadnieniu stanowiska wskazano m.in. na bliskość siedliska chronionego bociana czarnego.

Przekonywał, ale nie przekonał

Inwestor przekonywał, że dysponuje unikatową, opatentowaną i zaakceptowaną przez fachowców technologią, która ogranicza wpływ zakładu na środowisko do absolutnego minimum. Zapewniał, że wielkość produkcji będzie ograniczona do własnych potrzeb firmy, dlatego mieszkańcy nie muszą obawiać się rozjeżdżenia lokalnych dróg przez wywrotki.

Przekonywał, ale nie przekonał. Komisja poparła negatywną opinię 12 głosami „za”, przy dwóch głosach wstrzymujących się. Kilka godzin później również ci, którzy wcześniej mieli wątpliwości, opowiedzieli się za stanowiskiem komisji. Cała rada podtrzymała je jednomyślnie – 14 głosami.

Czekają na opinie

Jakie skutki przyniesie negatywna opinia rady gminy Siedlce dla procedury realizowanej przez sejmik województwa mazowieckiego? – Decydować będą, oczywiście, radni sejmiku, ale uzgodnienie gminy to dokument wymagany. Zdążyliśmy z tym praktycznie ostatniego dnia. Nie znam terminarza prac sejmiku i nie wiem, kiedy się tym zajmie. Myślę, że w tej sprawie wypowiedzą się nasi przedstawiciele w samorządzie województwa i że będzie tam wzięte pod uwagę dobro nas wszystkich. Widzimy potrzeby inwestycyjne i będziemy szukać tutaj rozwiązań. Byle nie na ostatnią chwilę, bo tego nie da się zrobić w ciągu dwóch tygodni – komentował po posiedzeniu komisji przewodniczący rady gminy Mikołaj Walo.

O ile przewodniczący wypowiadał się ostrożnie, o tyle autor uchwały radny Janusz Wiśniewski nie miał wątpliwości: – Zgodnie z pismem, jakie wystosował urząd marszałkowski do inwestora, a z którym można się zapoznać w urzędzie gminy, tylko uzgodnienie projektu ze wskazanymi instytucjami warunkuje to, że sejmik będzie mógł zająć się tym tematem dalej.

Inwestor nie składa broni

Inwestor, prezes firmy Diag-Most Grzegorz Kędzierski zastanawia się nad dalszymi posunięciami. – Chciałbym, żebyśmy opierali się na opiniach fachowców, którzy potrafią takie rzeczy oceniać. Zleciłem raport środowiskowy profesjonalnej firmie i będzie on podlegał ocenie przez państwowe instytucje: Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, sanepid i Wody Polskie. Żeby uzyskać dofinansowanie unijne, musieliśmy wymyślić coś, czego nie ma w kraju. Pracowaliśmy nad tym kilka lat, współpracowaliśmy z Politechniką Lubelską, wykonaliśmy wspólne badania. Na dziś mamy opatentowaną nową mieszankę oraz trzy europejskie firmy gotowe zbudować nam urządzenia do jej produkcji. Przeszliśmy procedury, wszystko jest zbadane, także aspekty bezpieczeństwa oraz ochrony środowiska. Jeżeli wspomniane instytucje pozytywnie zaopiniują raport oddziaływania na środowisko, wójt będzie zobowiązany wydać nam decyzję – podkreśla.

W innym miejscu?

Wójt gminy Siedlce Henryk Brodowski, który w tej sprawie znalazł się między młotem społecznych oczekiwań a kowadłem procedur, deklaruje chęć wypracowania kompromisu. – Jeżeli będę miał pozytywne opinie Wód Polskich, RDOŚ i sanepidu, będę musiał wydać decyzję, bo jeśli tego nie zrobię, przedsiębiorca odwoła się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a potem ewentualnie do sądu administracyjnego. Muszę działać zgodnie z prawem, żeby gmina nie płaciła potem odszkodowań. Rozumiem jednak mieszkańców i myślę, że w tamtym miejscu ze względu na ich zaangażowanie ten zakład nie powstanie. Czy mógłby powstać w innym miejscu? Mamy działki inwestycyjne m.in. w Grabianowie i w Żelkowie-Kolonii niedaleko autostrady – dodaje wójt.

Adam Białczak