„Rolnik” chce pod skrzydła ministerstwa
Podczas sierpniowej komisji edukacji sprawa wywołała gorącą dyskusję. Nauczyciele zarzucali władzom miasta m.in. brak konsultacji i podwójne standardy, urzędnicy przedstawiali natomiast dane dotyczące naboru, liczebności klas i wyników nauczania. W tle pojawiło się pytanie o to, jaką rolę „Rolnik” powinien pełnić w miejskiej sieci szkół. Najwięcej emocji wzbudziła tegoroczna rekrutacja. Miasto początkowo zgodziło się na utworzenie w ZSP nr 4 pięciu oddziałów, jednak w trakcie naboru wycofało zgodę na dwa z nich - liceum ogólnokształcące o profilu wojskowym oraz technikum o profilu technik żywienia i transportu drogowego.
Nauczyciele przekonywali, że decyzja zapadła na dwa dni przed zakończeniem głównego etapu rekrutacji, bez wcześniejszych konsultacji ze szkołą. Ich zdaniem kandydatów było wystarczająco dużo, by pozwolić na przeprowadzenie również naboru uzupełniającego. – Jeżeli nie pomagacie, przynajmniej nie przeszkadzajcie – apelował Robert Ossowski, nauczyciel ZSP nr 4. – Gdyby pozwolono nam do końca przeprowadzić rekrutację, te dwie klasy bylibyśmy w stanie otworzyć – dodał.
Pedagog wskazywał również na różnice w liczbie oddziałów przyznawanych poszczególnym szkołom. Jego zdaniem uczniowie, którzy nie mogli dostać się do profilu wojskowego w „Rolniku”, trafiali do analogicznego oddziału „Elektryku”. – To dla mnie podwójne standardy. Wszyscy powinni być traktowani tak samo – przekonywał.
Nauczyciele zwracali uwagę także na konsekwencje kadrowe. Według ich szacunków ograniczenie liczby oddziałów może w perspektywie kilku lat oznaczać utratę około 15 etatów.
Decyzja wynikała z danych
Katarzyna Wawryniuk, naczelnik wydziału edukacji siedleckiego magistratu, tłumaczyła, że miasto każdego roku analizuje nabór z perspektywy całej sieci szkół, a liczba oddziałów jest ustalana na podstawie rzeczywistego zainteresowania uczniów.
W przypadku klasy przygotowania wojskowego – jak wyjaśniała – nie można brać pod uwagę wyłącznie liczby osób wskazujących szkołę na poszczególnych preferencjach. Kandydaci muszą również zaliczyć próbę sprawności fizycznej. Spośród 41 osób, które wybrały ten oddział, próbę przeszło 27. – To nie jest tak, że miasto sobie tak robi: tutaj utworzymy klasę, a tam nie. Jako organ prowadzący decyduje o liczbie oddziałów i musi też mieć świadomość kosztów ich utrzymania – podkreślała.
Naczelnik wskazała również na wyniki nauczania. W ubiegłym roku w liceum przy ZSP nr 4 do matury przystąpiło 30 uczniów, z czego jej 21 nie zdało. Jednocześnie przyznała, że wyniki egzaminów zawodowych w szkole są bardzo dobre. – Nie wątpię w państwa pracę, ale niektóre rzeczy są poza możliwościami nawet najlepszej kadry – mówiła do nauczycieli.
Powrót do tradycji
Dla pedagogów problem rekrutacji stał się impulsem do ponownego podjęcia rozmowy o przyszłości placówki. Podczas wakacyjnych spotkań rada pedagogiczna wypracowała propozycję przekazania jej MRiRW.
– Po przejściu pod ministerstwo szkoła nadal będzie służyła lokalnej społeczności, a problemy finansowe związane z jej utrzymaniem odciążą miasto – argumentował Zygmunt Kondarciuk, nauczyciel i absolwent „Rolnika”.
Dyrektor placówki Agnieszka Affek-Starczewska podkreślała, że szkoła ma ponadstuletnią tradycję i doświadczenie w kształceniu zawodowym. – Na 600 uczniów, którzy uczą się w naszej szkole, około 400 pochodzi z powiatu siedleckiego. Jesteśmy czasami dla nich ostatnią deską ratunku. Mamy wiele przykładów uczniów, którzy nie rokowali, a nasi nauczyciele walczyli o nich do końca, często z sukcesem – mówiła.
Jej zdaniem problemy „Rolnika” wpisują się w szersze wyzwanie, jakim jest spadek zainteresowania szkolnictwem zawodowym. Dlatego – jak argumentowała – zamiast ograniczać ofertę, warto szukać sposobu na jej utrzymanie i rozwój.
Mariola Kempka, psycholog i nauczycielka ZSP nr 4, zwracała uwagę, że utrzymanie placówki kosztuje około 15 mln zł rocznie, z czego – według przedstawionych przez nią danych – 6-7 mln zł pokrywa miasto. – Państwo poszukujecie oszczędności, my natomiast możliwości rozwoju – przyznała. Jej zdaniem szkoła podlegająca resortowi mogłaby liczyć na lepiej wyposażone pracownie, większe możliwości szkolenia nauczycieli i rozwijanie kierunków odpowiadających potrzebom współczesnego rolnictwa.
Nauczyciele przypominali również, że „Rolnik” przez większą część swojej historii był szkołą ministerialną. Ich zdaniem powrót pod skrzydła resortu mógłby być sposobem na zachowanie placówki i stworzenie jej nowych perspektyw.
O wygaszaniu nie ma mowy
Wiceprezydent Siedlec Maciej Nowak stanowczo zaprzeczył, by miasto planowało likwidację szkoły. – Nikt nie chce tutaj nikogo i nigdy nie było pomysłu, by wygaszać naszego popularnego „Rolnika” – powiedział. Zaapelował jednocześnie, by nie rozpowszechniać takich informacji.
Potwierdził natomiast, że kwestia przekazania placówki MRiRW może być przedmiotem dalszych rozmów.
Urzędnicy zwracali przy tym uwagę, że operacja nie byłaby prosta. Resort nie może przejąć wszystkich kierunków prowadzonych obecnie przez szkołę, a część oferty – w szczególności licealnej – nie mieści się w zakresie jego kompetencji. Konieczne byłoby więc szczegółowe przeanalizowanie, co stałoby się z poszczególnymi oddziałami i uczniami.
Radni widzą szansę
Pomysł przejęcia „Rolnika” przez resort spotkał się podczas komisji z przychylnym odbiorem części radnych.
Roman Ignaciuk krytycznie ocenił sposób przeprowadzenia zmian w rekrutacji. – Miasto nie powinno przerywać naboru – stwierdził, dodając, że kandydaci powinni zostać odpowiednio poinformowani o zmianie oferty.
Waldemar Kamiński ocenił natomiast, że przekazanie szkoły ministerstwu może być dobrym kierunkiem zarówno dla placówki, jak i miejskiego budżetu. Przywołał przykład szkoły w Sokołowie Podlaskim, która podlega resortowi rolnictwa.
Przewodniczący rady miasta Robert Chojecki poinformował, że rozmawiał już z przedstawicielami MRiRW, które wykazało zainteresowanie projektem. Wskazywał również na możliwości, jakie daje ministerialne prowadzenie szkół, m.in. w zakresie wyposażenia, kursów zawodowych i staży zagranicznych. – To nie tylko przejście pod ministerstwo, ale szansa rozwoju w perspektywie przyszłości – ocenił.
Ostatecznie radni opowiedzieli się za przygotowaniem na październikową komisję edukacji gruntownej analizy, we współpracy z MRiRW. Ma ona odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: jakie warunki trzeba spełnić, aby ZSP nr 4 mogło zostać przejęte przez resort i jakie byłyby konsekwencje takiej zmiany dla szkoły, uczniów oraz miasta.
DY