Różaniec w ręku i Chrystus w sercu!
Odbyła się 29 sierpnia, a rozpoczęła się uroczystym wprowadzeniem na plac św. Józefa relikwii bł. Pauliny Jaricot. Po powitaniach zgromadzeni wysłuchali konferencji o. prof. Andrzeja Derdziuka OFM, który na co dzień pracuje m.in. jako wykładowca KUL. Zakonnik mówił o Różańcu jako narzędziu walki duchowej. - Odmawianie Różańca to nie tylko praktyka modlitewna, ale nade wszystko sposób życia, w którym człowiek łączy się z Bogiem w rozważaniu tajemnic życia Chrystusa i Maryi - przypomniał.
Zaznaczał, że Różaniec będąc narzędziem walki duchowej, umacnia w wierze i nadziei oraz uczy miłości i wytrwałości w czynieniu dobra. Swoje rozważania przetykał świadectwami z własnej posługi. Mówił, że w Związku Radzieckim dzięki modlitwie różańcowej duchowni, którzy tam pracowali, mieli siłę do służenia wiernym oraz do odbudowy miejscowych świątyń, co początkowo po ludzku wydawało się im nierealne.
Strategia złego
S. A. Derdziuk wyjaśniał, na czym polega walka duchowa. – To przede wszystkim codzienny wybór dobra zamiast zła, przebaczenia zamiast zemsty, prawdy zamiast kłamstwa i miłości zamiast nienawiści. Nie jest ona widowiskowa, często pozostaje niewidoczna dla innych, ale rozgrywa się każdego dnia w ludzkim sercu. Zaczyna się rano, kiedy wybieramy modlitwę zamiast pośpiechu. Trwa wtedy, gdy decydujemy: przebaczyć czy pielęgnować urazę. Toczy się wtedy, gdy kusi nas łatwiejsza droga zamiast drogi Ewangelii. Zło bardzo rzadko przychodzi pod postacią czegoś oczywiście złego. Najczęściej przychodzi jako wygoda, pycha, zniechęcenie, brak czasu dla Boga, odkładanie dobra na później. Jednym z najpotężniejszych sposobów przygotowania się do walki jest Różaniec. Pomaga podejmować decyzje zgodne z wolą Bożą, ponieważ prowadzi do coraz głębszego poznania Jezusa i naśladowania Jego życia – głosił. Dopowiadał, że modlitwa uczy nas dystansu do życia, przypomina, że jesteśmy tylko stworzeniami i że nie wszystko od nas zależy.
Jak miecz żołnierza
O. profesor opowiadał o świętych, którzy w Różańcu widzieli oręż do walki duchowej, Wspominał m.in. o św. Janie Pawle II i o św. o. Pio. – O. Pio wiedział z własnego doświadczenia, że walka duchowa nie jest teorią. Dlatego zachęcał ludzi, aby nie odkładali Różańca na czas kryzysu. Mówił, że Różaniec jest jak miecz żołnierza. Żołnierz nie sięga po broń dopiero wtedy, gdy przeciwnik stoi przed nim. Nosi ją zawsze przy sobie. Podobnie chrześcijanin powinien mieć przy sobie modlitwę nie tylko, gdy wszystko się wali, ale każdego dnia. Dla o. Pio Różaniec nie był magiczną formułką. Był spotkaniem z Jezusem przez Serce Maryi. Wiedział, że człowiek sam nie pokona pokusy, pychy, zniechęcenia ani grzechu. Potrzebuje łaski Boga. Różaniec otwiera serce na tę łaskę – zaznaczał o. A. Derdziuk. Dopowiadał, że ten świątobliwy zakonnik pozostawił prostą receptę na życie duchowe: „trzymaj w jednej ręce różaniec, a w drugiej Ewangelię, i nigdy nie trać ufności w Boże miłosierdzie”.
Rzeka modlitwy
Po konferencji uroczyście podziękowano ustępującym moderatorom rejonowym i członkom drugiej kadencji Diecezjalnej Rady Żywego Różańca, następnie bp Kazimierz Gurda wręczył dekrety nowym moderatorom i członkom nowej rady. Później rozpoczęła się modlitwa różańcowa. Pielgrzymom towarzyszyła figura Matki Bożej Fatimskiej, która mimo deszczu wędrowała pośród wiernych. Modlitwę zakończył akt osobistego zawierzenia się Maryi.
Przed Mszą św. metropolita lubelski abp Stanisław Budzik poświęcił sztandar Żywego Różańca. W celebrację Eucharystii włączyli się także bp K. Gurda, krajowy moderator ŻR ks. dr Jacek Gancarek, nasz moderator diecezjalny ks. dr Grzegorz Koc oraz wielu innych kapłanów, którzy przybyli na pielgrzymkę ze swoimi parafianami.
W homilii abp S. Budzik porównał 50-tysięczną wspólnotę ŻR naszej diecezji do wieczernika, z którego płynie rzeka modlitwy. – Apostołowie przed wyjściem do ludzi z Ewangelią nie opracowują żadnej strategii, nie zaczynają od organizacyjnych struktur, ale najpierw modlą się z Maryją. To niezwykle ważne! Kościół przed wielkim wyjściem do świata najpierw klęka do modlitwy! Może właśnie o tym trzeba dziś przypominać, bo żyjemy w świecie, który ogromnie ceni działanie i to, że ciągle trzeba coś organizować, planować, budować, dyskutować i przekonywać. Owszem, to wszystko jest potrzebne, ale człowiek wierzący wie, że istnieją takie sprawy, których nie da się rozwiązać tylko ludzkim umysłem i ludzkimi siłami – przypominał hierarcha.
Zadanie na dziś
Metropolita lubelski zawracał uwagę na owoce modlitwy ŻR. – Ileż dobra dokonało się w ciągu tych 200 lat dzięki modlitwie ludzi, których nazwisk nigdy nawet nie poznamy! Ilu kapłanów wytrwało w powołaniu, bo gdzieś starsza kobieta codziennie odmawiała za nich dziesiątek Różańca? Ile rodzin przetrwało kryzys? Ilu grzeszników wróciło do Boga? Ilu młodych odnalazło drogę? Odpowiedzi na te pytania otrzymamy dopiero w wieczności – mówił kaznodzieja.
Wskazywał, że Różaniec jest modlitwą chrystocentryczną. – Maryja nigdy nie zatrzymuje nas na sobie, Ona zawsze prowadzi nas do Jezusa. Sama koronka różańca niesie piękną katechezę, zaczyna się bowiem od krzyża i do krzyża powraca. Wszystko wychodzi od Chrystusa i wszystko do Niego prowadzi. (…) Różaniec nie polega jedynie na wypowiadaniu słów, jest patrzeniem na Jezusa oczami Maryi. (…) On jest Ewangelią człowieka na każdy dzień. W nim jest narodzenie i śmierć, radość i cierpienie, rodzina i samotność, światło i ciemność, krzyż i zmartwychwstanie; jest w nim całe nasze życie – tłumaczył abp S. Budzik. Wzywał zgromadzonych, by świętując jubileusz, przekazali Różaniec młodemu pokoleniu, by każdy z obecnych zaprosił do koła jedną nową osobę. Prosił jednak, by czynić to nie przez nacisk czy pouczanie, ale przez świadectwo, dobroć i modlitwę.
– Zatroszczcie się, by z okazji 200-lecia Żywego Różańca nasze pokolenie przekazało następnym pokoleniom dwa wielkie skarby: różaniec w dłoni i Chrystusa w sercu – podsumowywał metropolita. Pielgrzymka zakończyła się agapą i koronką do Miłosierdzia Bożego.
AWAW