W odcieniach granatu i fioletu
Zadrzechnia czarnoroga, zwana czarną pszczołą, jest gatunkiem regularnie obserwowanym na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. Uznawana w Polsce na początku XXI w. za wymarłą, powraca do kraju. Sprzyja jej klimat części południowo-wschodniej, z gorącymi latami i dużym nasłonecznieniem.
Powróciła do Polski
Gatunek ten rozszerza swój zasięg od wschodu, podczas gdy od zachodu do Polski dociera również zadrzechnia fioletowa. – Na Lubelszczyźnie jest głównie czarnoroga, z Ukrainy. Obserwujemy to zjawisko, które jest o tyle dobre, że mamy interesującą pszczołę. Ocieplający się klimat wpływa na zasięg występowania różnych gatunków, ale niesie też problemy związane z dostępnością wody w studniach, lasach i mokradłach – mówi dr Jarosław Krogulec, ornitolog, przyrodnik, dyrektor ds. ochrony przyrody w Ogólnopolskim Towarzystwie Ochrony Ptaków. Zadrzechnie nie różnią się od innych dziko żyjących pszczół oprócz wielkości i nietypowego ubarwienia. – Są ogromne, natomiast charakterystyczne ubarwienie powstaje podczas załamywania się światła na ich ciele, przez co są wdzięcznym obiektem obserwacji. Dlatego mienią się w odcieniach granatu i fioletu. Jest to tak zwane ubarwienie strukturalne, bez światła są zwyczajnie czarne – wyjaśnia Kamil Badurowicz z Wisznic, z wykształcenia archeolog, z zamiłowania przyrodnik, który na swojej posesji prowadzi stanowisko badawcze pszczół czarnych. Obserwacje gniazdowania i zwyczajów żywieniowych tych owadów prowadzi w ścisłym kontakcie z naukowcami z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.
Pszczoły czarne nie zakładają kolonii, każda samica tworzy gniazdo i zajmuje się wyprawami po pokarm samodzielnie. – Inną cechą jest ich „długowieczność” – są aktywne kilka miesięcy, począwszy od końca kwietnia do początku września. A licząc okres zimowej hibernacji, potrafią żyć około roku. Nie są agresywne, właściwie są bardzo płochliwe. Owszem, jak każda pszczoła, samica zadrzechni posiada żądło, jednak używa go tylko w ostateczności, np. złapana w rękę. Nie stanowią więc zagrożenia dla ludzi czy zwierząt – podkreśla K. Badurowicz.
Widywana nie tylko w lasach
Do rozwoju pszczoła ta potrzebuje terenów wolnych od pestycydów, roślin kwiatowych, które są bazą pokarmową, a także odpowiedniej ilości martwego drewna, ponieważ zadrzechnie wygryzają tam swoje tunele lęgowe. Takie warunki gatunek znalazł między innymi na terenie PPN, gdzie jest regularnie widywany. – Pszczoła nie przejawia zachowań agresywnych i jest „bezpieczna”, nawet gdy zadomowi się w ogrodzie. Niekiedy mylona jest z szerszeniem azjatyckim, co jest absurdem, z uwagi na sam fakt, że szerszeń ten nie występuje w Polsce, a jego budowa i kolor są zupełnie inne. Zadrzechnie są świetnymi lotnikami, poruszają się szybko i na duże odległości, dlatego spotkać je można także w miastach – tłumaczy P. Markowski z PPN.
Rok temu, w kwietniu, została zaobserwowana na terenie Nadleśnictwa Sobibór w powiecie włodawskim. – Była tuż przy naszej siedzibie, dlatego zamieściliśmy filmik na FB. W tym roku jeszcze jej nie widzieliśmy. Nie prowadzimy monitoringu, natomiast rejestrujemy zgłoszenia od mieszkańców i leśników, a takich w ostatnim czasie nie było – mówi inżynier nadzoru Nadleśnictwa Sobibór Danuta Korczyńska.
Jako jedni z pierwszych na północy Lubelszczyzny obecność zadrzechni czarnorogiej na prywatnych posesjach i terenach leśnych udokumentowali leśnicy z Chotyłowa w powiecie bialskim. – Informacje o pojawianiu się tych pszczół mamy od kilku lat przede wszystkim od leśniczych i pracowników nadleśnictwa. Obserwacje wskazują, że zadrzechnie mogą występować w środkowej i północnej części obszaru naszego Nadleśnictwa. Pojedyncze zgłoszenia pochodzą m.in. z okolic Lachówki Dużej, Dobrynia Dużego, Malowej Góry, Brytki Zalesie i Nekli. Pojawienie się czarnej pszczoły odnotowywane jest nieregularnie, dlatego na podstawie dostępnych informacji nie można określić, czy jej liczebność rośnie – mówi Małgorzata Bielak, starszy specjalista Służby Leśnej Nadleśnictwa Chotyłów.
Naturalnych siedlisk, w których te owady mogą znaleźć odpowiednie warunki, jest dużo. Ważną rolę odgrywają także stare drewniane zabudowania, które mogą być dla pszczół ich miejscem życia. Pracownicy nadleśnictwa obserwowali zadrzechnie w pobliżu roślin w przydomowych ogródkach. – Często są to malwy, astry, rośliny motylkowe, groszki. Warto więc wprowadzać stare gatunki także do naszych ogrodów – twierdzi M. Bielak.
Na pomoc pszczołom
Ten rzadki, objęty ochroną gatunek, który po dekadach nieobecności powraca do Polski, pełni kluczową rolę w zapylaniu dużych kwiatów. Dlatego można pomóc zadrzechni. W jaki sposób? – Przede wszystkim zero jakiejkolwiek chemii w ogrodzie – oprysk na stonkę ziemniaczaną czy mszycę zabije każdego owada, a także inne bezkręgowce i kręgowce – wskazuje P. Markowski z PPN. Dodaje, że warto obsadzać przydomowy ogród roślinami, z których te pszczoły chętnie korzystają, na przykład bobowatymi, takimi jak glicynia chińska czy groszek szerokolistny. – Świetnym wyborem będą też jasnotowate – czyśćce czy szałwie, np. muszkatołową lub srebrzystą oraz ostrożenie z rodziny astrowatych. Najlepiej tak dobrać rośliny, aby kwitły nieprzerwanie od wiosny do późnego lata. Dobrą praktyką jest też pozostawianie, o ile nie stwarza to zagrożenia, martwych drzew lub ich konarów na terenie ogrodów oraz utrzymanie ich naturalistycznego charakteru – zaznacza pracownik Parku.
W związku z tym, że większość zgłoszeń występowania tego gatunku owada pochodzi od właścicieli prywatnych ogródków, gdzie pszczoły pobierają pokarm, należy o te tereny szczególnie zadbać. – Jeśli tylko mamy ulubione przez nie gatunki roślin, a zadrzechnie są gdzieś w pobliżu, to z pewnością nas odwiedzą – mówi K. Badurowicz.
Powrót czarnej pszczoły to dobry znak dla przyrody regionu. Jej obecność zależy jednak od tego, czy znajdzie odpowiednie miejsca do życia i pożywienie. Dlatego nawet niewielki, naturalistyczny ogród może stać się bezpiecznym przystankiem.
JS