Za potrzebą
„Można mnie obudzić o drugiej w nocy i będę zawsze mówił, że dla mnie wolność, równość, niepodległość ojczyzny, prawa człowieka to jest mój polityczny dekalog i nigdy z tego nie zrezygnuję” - przekonywał. I trzeba przyznać, że robił to skutecznie. Zgromadzona młódź entuzjastycznie przyjęła nawet zapowiedź braku przedłużenia przez rząd okresu bezpodatkowego dla obywateli do 26 roku życia. Pewnie pamiętają też Państwo przedwyborczą buńczuczną odpowiedź premiera na pytanie o cenę benzyny. „Naprawdę, uwierzcie mi, byłem premierem, wiem, na czym polegają te mechanizmy.
Wystarczy jedna prosta decyzja, żeby benzyna w Polsce kosztowała nie ponad 6 zł, tylko 5 zł i to nie są żadne fanaberie”. „Z całą odpowiedzialnością” przekonywał też do ceny 5,19 zł. A jak ta za jego rządów poszybowała w baaardzo odległe przestrzenie, bez mrugnięcia okiem wytłumaczył, że przecież nie może „brać odpowiedzialności za ceny benzyny, bo to nie jest decyzja premiera”. Podobnie było ze 100 przedwyborczymi górnolotnymi obietnicami. Zapytany o brak realizacji, odpowiedział, że jego ugrupowanie stanowi zaledwie 30% rządzącej koalicji, zatem tylko z 30 obietnic można go rozliczać. Z obiecywanego uszczuplenia urzędników niewyobrażalnie rządową machinę rozbudował, bo w koalicji jest wiele ugrupowań i każde przecież chce w rządzie swojego człowieka mieć.
Zapewniał też funkcjonowanie do 2035 r. przystosowanej do czasu największych kryzysów Elektrowni Dolna Odra. Właśnie została wygaszona. I co? A co by miało być? Poza tym, że pracę straciło kilkaset osób, a o nasze bezpieczeństwo i energetyczną niezależność „zadbają” Niemcy, sprzedając nam prąd z… ichniej elektrowni węglowej. Łapiecie taką logikę?
Można by się też pokusić o rozliczenie rozdysponowania funduszy z KPO i zainstalowanie środków z tak mocno reklamowanej przez aktualnych rządowych koalicjantów pożyczki SAFE. Te grube miliardy rzekomo przeznaczone na obronność i odbudowę kraju to na pewno „inwestycje w przyszłość” Polaków? A nie np. francuskiego Orange’u – 770 mln zł – który w dowód wdzięczności zasponsorował Campus Trzaskowskiego.
Na rok 2027 deficyt budżetowy ma wynosić blisko 283 mld zł – ogłosił minister finansów Domański. (W momencie przejmowania władzy przez KO wynosił 12 mld zł.) Winą za taki stan rzeczy próbuje premier obarczyć prezydenta Nawrockiego.
„Kiedyś – mówił na wspomnianym Campusie Donald Tusk – pojedyncze kłamstwo dyskwalifikowało w życiu publicznym. Złapano polityka na jednym kłamstwie – to koniec”. Na jednym kłamstwie. Na czym więc polega fenomen premiera Tuska, że po latach jego mijania się z prawdą zdecydowanie wciąż tak wielu obywateli mu wierzy?
Ostatni czas nie jest dla niego łaskawy. Przegrane prezydenckie wybory i związane z tym polityczne konsekwencje wyraźnie wzmogły nerwowość szefa KO.
Skąd się tacy politycy biorą? „Takich nas wybraliście” – odpowiedziała kiedyś na zarzut jej niestosownego zachowania Klaudia Jachira.
Znaczy – poszliśmy za potrzebą, czy jak?
Anna Wolańska