Gdy Bóg odpowiada inaczej
Córka Marii miała 19 lat, kiedy lekarze zdiagnozowali u niej białaczkę. Dla matki rozpoczął się czas szpitalnych korytarzy, niepewności i nieustannej modlitwy, o którą prosiła także bliskich, znajomych, księży, siostry zakonne. - Wierzyłam, że Bóg mnie wysłucha. Nie chciałam nic dla siebie. Nie modliłam się przecież o pieniądze, powodzenie czy spełnienie jakiegoś kaprysu.
Błagałam Go o coś dobrego: o życie mojego dziecka. Kiedy lekarze powiedzieli, że niewiele można zrobić, byłam wściekła. Córka zmarła kilka miesięcy później. Przez długi czas nie potrafiłam wejść do kościoła i udawać, że wszystko jest w porządku. Miałam pretensję do Boga, że mnie nie wysłuchał – opowiada Maria.
To chyba jedna z najtrudniejszych prób wiary: modlić się z całych sił i nie dostać tego, o co się prosiło. Co wtedy zrobić z obietnicą Jezusa: „Proście, a będzie wam dane”?
Wiara czasem boli
Chyba każdy z nas przynajmniej raz w życiu zastanawiał się, dlaczego Bóg pozwala na zło i cierpienie, choroby, śmierć. Dlaczego nie cofa doświadczenia, widząc ludzką niemoc, miotanie się, bezradność, rozpacz? Dlaczego milczy? Niekiedy ciężar tragedii przygniata tak bardzo, że zaczynamy myśleć, że Bóg nas odtrącił, zapomniał o nas. Zadręczymy się, że przestaliśmy być dla Niego ważni. Modlimy się coraz mniej, a potem wcale, bo jesteśmy przekonani, iż naszej modlitwy nikt nie słucha.
– Nie wypada pytać, czy Bóg naprawdę jest kochającym Ojcem. Zapytajmy raczej, w jaki sposób jest kochającym Ojcem. Wówczas łatwiej dostrzeżemy Bożą miłość i będziemy potrafili się nią zachwycić – radzi o. prof. ...
DY