Szczęście dzieci szczęściem rodziców
„Żebyś miał lepiej w życiu niż my” (oczywiście jest to pojęcie subiektywne rodziców); „Ja nie miałem takich warunków, jak ty” (oprócz uwarunkowań zewnętrznych są jeszcze uwarunkowania wewnętrzne: zdolności, dyspozycje, projekty życiowe czy powołanie); „Gdybym miała tak, jak ty - byłabym kimś” (bycie uczciwym i dobrym człowiekiem we współczesnym świecie już jest wielkim wyczynem).
A dzieciak chce po prostu mieć dziecięce dzieciństwo i szczęśliwą – według własnej miary – dorosłość. Może on woli spędzać wolny czas na trzepaku niż w kole młodych ekonomistów? Ale czy ktoś go o to pytał?
„Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem” (Koh 3,1). Rodzice także pragną szczęścia dla swoich pociech i w tym bynajmniej nie różnią się od rodzicieli wszystkich epok, którzy szczęście upatrywali w byciu kimś, kto dużo może i kogo wielbi świat. Na poparcie tych słów zobacz postawę matki Jakuba i Jana: jej prośba skierowana do Jezusa była właśnie taką troską o przyszłość swoich synków.
Miary szczęścia
Pragnienie szczęścia towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Człowiek szuka szczęścia i czasami je znajduje. Spoglądając w przeszłość starożytną, można rozróżnić trzy podstawowe wymiary ludzkiego szczęścia, które były owocem refleksji filozoficznej przedchrześcijańskich myślicieli. A choć było to tak dawno – w ludzkich poglądach nic się nie zmieniło.
Wiedza i polityka
Dla Arystotelesa szczęście kryło się w życiu zgodnym z naturą. ...