Nie jesteśmy właścicielami
Całość wyglądała obiecująco i dawała realną szansę na obfitość zbiorów. Niestety zawiódł element ludzki. Przy zbiorach wynajęci rolnicy zapomnieli, że są jedynie dzierżawcami. Tych, których właściciel przysłał po należne mu owoce, pobili, a niektórych pozbawili życia. Nie oszczędzili także jego syna. Ulegli złudzeniu, że pozbycie się sług i samego syna właściciela pozwoli im zawłaszczyć jego dobra.
Dotykamy tutaj jednego z kluczowych momentów przypowieści. Problem z dzierżawcami nie zaczął się w momencie, gdy sięgnęli po przemoc. Zaczął się o wiele wcześniej – wtedy, gdy stopniowo przesuwali granicę między „powierzono nam” a „to jest nasze”.
Człowiek lekko przyzwyczaja się do tego, co posiada. Zdrowie, praca, zdolności, pieniądze, pozycja, ludzie obecni obok – to, co kiedyś przyjmował z wdzięcznością, z czasem zaczyna traktować jako oczywistość. Łatwo wówczas ulec złudzeniu, że to, co zostało nam jedynie powierzone, jest wyłącznie efektem naszych starań i zwyczajnie nam się należy.
Jako wierzący nie możemy zapominać, że życie jest przestrzenią otrzymaną w dzierżawę. Czas, możliwości, relacje, talenty, wiara są darami, dzięki którym nasze życie może i powinno zaowocować świętością.
Przypowieść o przewrotnych dzierżawcach przypomina bardzo prostą prawdę: jesteśmy hojnie obdarowani, a wszystko, co mamy, jest łaską i darem Bożej miłości. Pokorna pamięć o tym ustrzeże nas przed pychą przewrotnych dzierżawców oraz pomoże nam ze spokojem i nadzieją czekać na czas zbiorów.
Ks. dr Piotr Radzikowski