Prawda zaczyna się w sercu
Żyjemy w świecie, w którym kłamstwo coraz rzadziej nazywa się kłamstwem. Bywa „wersją wydarzeń”, „dobrze poprowadzoną narracją”, „zabiegiem wizerunkowym” albo „niewinnym przemilczeniem”. Plotkę nazywa się troską, obmowę - szczerością, oszczerstwo - odwagą mówienia tego, czego inni nie chcą usłyszeć.
Wystarczy kilka słów, wyrwane z kontekstu zdanie lub anonimowy komentarz, aby zniszczyć komuś reputację budowaną przez całe życie. Zanim prawda zdąży się obronić, kłamstwo może już obiec pół świata.
Bóg mówi jasno i wyraźnie: „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek” (Wj 20,16). Nie używaj więc słowa, które zostało ci dane do budowania więzi – jako narzędzia przemocy. Nie skazuj człowieka, zanim pozwolisz mu przemówić. Nie powtarzaj wiadomości tylko dlatego, że pasuje do twoich uprzedzeń. Ósme przykazanie strzeże prawdy, ale jednocześnie broni człowieka przed krzywdą wyrządzoną słowem.
Co znaczy „nie mów fałszywego świadectwa”?
Hebrajski tekst Dekalogu mówi o fałszywym świadku – „‘ēd šāqer”. Rzeczownik „‘ēd” oznacza świadka, który potwierdza to, co widział. Słowo „šāqer” opisuje kłamstwo, fałsz, oszustwo i rzecz pozbawioną trwałego fundamentu. Fałszywy świadek nie tylko wypowiada nieprawdziwe zdanie. Swoimi słowami buduje rzeczywistość, która nie istnieje, a następnie próbuje zamknąć w niej drugiego człowieka. W świecie biblijnym zeznanie świadka mogło zdecydować o czyimś życiu lub śmierci. ...
ks. Mateusz Czubak