Zaprzyjaźnieni ze św. Szarbelem
Chciałabym opowiedzieć Wam moją i mojego męża historię związaną ze wstawiennictwem św. Szarbela w naszym życiu. Z postacią świętego z Libanu zetknęliśmy się w 2019 r. podczas rekolekcjach w Olsztynie niedaleko Częstochowy. I wtedy postanowiliśmy, że będziemy modlić się za jego wstawiennictwem o moje uzdrowienie.
***
Od dzieciństwa zmagałam się z nieuleczalną chorobą stawów biodrowych, tj. dysplazją, która objawia się tym, że staw biodrowy nie do końca się wykształca i kość udowa, mówiąc kolokwialnie, nie ma swojego miejsca i punktu zaczepienia. Lekarze mówili, że ja w ogóle nie będę chodzić albo będę miała z tym ogromne problemy. Dodatkowo jedna z moich kończyn była o 3,5 cm krótsza. Ale, jak widać, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Moi rodzice zawsze z tyłu głowy mieli, że jest Pan Jezus i to On jest najlepszym lekarzem. I że jeśli taka będzie wola Boga Ojca, to On też się tym zajmie i pomoże.
***
Moment przełomowy w moim funkcjonowaniu nastąpił w 2019 r. Kiedyś ogromnym wyzwaniem dla mnie było wejść na krawężnik czy po schodach, jeśli nie było obok osoby, która mogłaby mi pomóc, lub jakiejś barierki, żeby się asekuracyjnie przytrzymać. I zauważyłam, że po modlitwach do św. Szarbela czy uczestnictwie w Mszach mój stan się poprawia. Pomyślałam, że wykonam badania, aby sprawdzić, czy faktycznie tak jest. ...