Polska potrzebuje przebudzenia
Słowo „przebudzenie” oznacza „ocknięcie się”, „wyjście ze marazmu”. Co, Pani zdaniem, wskazuje na to, że takie przebudzenie jest obecnie w Polsce potrzebne?
Wystarczy spojrzeć na stan państwa i liczby. W 2023 r. deficyt budżetowy wyniósł 85,6 mld zł. W 2024 r. było to już 211 mld zł, a w 2025 r. niemal 276 mld zł. Na 2026 r. obecny rząd zaplanował kolejny deficyt sięgający 271,7 mld zł. To pokazuje skalę problemu. Jednocześnie zadłużenie sektora finansów publicznych bardzo szybko rośnie. Na koniec drugiego kwartału 2026 r. państwowy dług publiczny wynosił już ponad 2,1 bln zł.
To są pieniądze, które kiedyś trzeba będzie spłacić. Do tego dochodzą problemy ochrony zdrowia, sytuacja rolników, koszty funkcjonowania przedsiębiorstw i coraz większe trudności młodego pokolenia z zakupem własnego mieszkania. Rządzący bardzo dużo czasu poświęcili politycznej wojnie, rozliczeniom i walce z opozycją, a za mało codziennym problemom Polaków. Dlatego Polska potrzebuje przebudzenia, powrotu do polityki rozwoju jak za czasów zjednoczonej prawicy.
Jak narodził się program „Przebudzenie” i jakie ma założenia?
To wynik szerokich konsultacji programowych rozpoczętych w 2025 r. Podczas spotkań, jakie odbyliśmy we wszystkich województwach, rozmawialiśmy z przedsiębiorcami, rolnikami, samorządowcami, służbą zdrowia, młodymi ludźmi i wieloma środowiskami zawodowymi. Następnie prezes Jarosław Kaczyński i wiceprezes oraz kandydat na premiera prof. Przemysław Czarnek przedstawili kolejny etap prac programowych oraz osoby, które mają uczestniczyć w przygotowaniu nowych propozycji. Powstał 21-punktowy plan obejmujący najważniejsze obszary funkcjonowania państwa. ...
Tomasz Kępka