Kultura
fot. MF
fot. MF

Spłata długu

Przygotowany przez społeczność Zespołu Placówek Oświatowych nr 3 w Międzyrzecu Podlaskim spektakl z okazji dnia patrona szkoły został pokazany szerszej publiczności. „Klisze z życia świętego” wystawiono na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury.

Wyjątkowe dzieło wyreżyserowały nauczycielki religii Katarzyna Kowal i s. Leonarda. - Cały zamysł powstał z myślą o dniu patrona szkoły, ale sedno tkwi głębiej. Dla mnie ta sztuka - napisanie jej pewnej bezsennej nocy, a potem wyreżyserowanie w ciągu tygodnia - to częściowa spłata długu. Komu? Jemu. Naszemu papieżowi, naszemu patronowi, a dla mnie i mojej rodziny - ojcu i opiekunowi - mówi K. Kowal.

– Papież jest nam bliski od zawsze, ale kiedy siedem lat temu za jego wstawiennictwem modliliśmy się o zdrowie i życie dla mojego męża, mamy do niego szczególny stosunek. Dlatego teraz ja chciałam coś dla niego zrobić. Nie tak wielkiego jak to, co uczynił dla nas, bo takiego długu nie da się spłacić, ale na tyle dużego, na ile stać żonę, matkę czwórki dzieci, nauczycielkę, zwykłego człowieka. To jest prawdziwy powód powstania tej sztuki – opowiada.

 

Testament papieża

W dziesięciu scenach pełnych muzyki, tańca, pantomimy wystąpili uczniowie ZPO nr 3 i nauczyciele, którzy przypomnieli najważniejsze momenty z życia Jana Pawła II – od dzieciństwa w Wadowicach, przez trudny czas wojny, aż po wyjątkowy pontyfikat, który zmienił Kościół i świat. Każda scena niosła głębokie przesłanie i zmuszała do refleksji. Przedstawienie zakończyło się pytaniem skierowanym do publiczności: jak realizujemy posłannictwo słów i życia Jana Pawła II? Na twarzach widzów można było dostrzec wzruszenie, a nawet ślady łez – W tym codziennym pędzie zapominamy o tym, co najważniejsze i co pozostawił nam po sobie święty papież – mówi uczestniczka wydarzenia Maria Grzeszykowska. – Serce się jednak raduje, że tak wielu młodych ludzi na scenie chce przypominać nam prawdy wiary. Wielkie ukłony w stronę ich nauczycieli – dodaje.

 

Z sercem i wrażliwością

– Mam wspaniały zespół ludzi, zarówno dorosłych, moich koleżanek i kolegów, jak też dzieci i młodzieży. Z wielką wdzięcznością myślę też o rodzicach młodych aktorów, którzy dowozili ich na próby i kompletowali kostiumy, a także o dyrekcji naszej szkoły, która otoczyła całe przedsięwzięcie swoją kuratelą – podkreśla reżyserka. – Mogłabym długo opowiadać o ogromie pracy i poświęcenia całego zespołu. Byli dla mnie wsparciem, gdy brakowało sił. Do swoich ról podchodzili z sercem i wrażliwością. Nikomu niestraszne były godziny spędzone na próbach lub podczas przygotowywania kostiumów i dekoracji – dodaje K. Kowal i nie ukrywa, że ma nadzieję na kolejne projekty. – Wspólnie gramy przecież już tyle lat, a w głowie pojawiają się nowe scenariusze – przyznaje.

 

Magdalena Frydrychowska