To jest Pan!
Szczęść Boże! Zastanawia mnie następująca kwestia: bardzo często posługujemy się sformułowaniami „Pan Bóg”, „Pan Jezus”. Są to określenia zbieżne z popularnymi formułami grzecznościowymi, stosowanym powszechnie w języku polskim. Mówimy: pan Janek, pan Zbyszek, Pani Zosia… Ale przecież gdy w analogiczny sposób zwracamy się Osób Boskich, nie chodzi o formy podkreślające uprzejmość, lecz coś znacznie innego, bardziej doniosłego. Znalazłem trochę artykułów na ten temat. Wdzięczny byłbym, gdyby Ksiądz zechciał moją wiedzę usystematyzować. Myślę, że inni chrześcijanie, gdyby się zastanawiali mocniej nad słowami wypowiadanymi np. podczas modlitwy, mieliby podobne dylematy. Pozdrawiam! Janusz S.
Ktoś naliczył blisko 200 tytułów i określeń odnoszących się do Jezusa, odzwierciedlających Jego naturę, posłannictwo, relacje z Osobami Trójcy Świętej, proroctwa Starego Testamentu itd. Trudno je wszystkie wymienić: Chrystus, Emmanuel, Słowo, Syn Boży, Syn Dawida, Syn Człowieczy, Światłość świata, Książę pokoju, Dobry Pasterz, Baranek Boży itd. Wśród nich słowo „Pan” nabiera szczególnego znaczenia – tak jak wtedy, gdy Jezus został rozpoznany przez umiłowanego ucznia Jana, z zachwytem wołającego „To jest Pan!” po cudownym połowie ryb (por. J 21,1-8).
Kwestia imienia Bożego była i jest fundamentalna – zarówno dla wyznawców judaizmu, jak i chrześcijan. W Księdze Wyjścia czytamy: „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy” (fragment Dekalogu, Wj 20,7). „O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje” – nauczał Jezus (J 16,23). ...
Ks. Paweł Siedlanowski