
Ocalony przed zapomnieniem
11 czerwca w Rykach poświęcono nowy nagrobek Jana Kapusty Zaniewskiego ps. Ulina. - Dziś spłacamy dług wdzięczności i dajemy młodzieży przykład, że warto kochać ojczyznę - mówił przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej.
Historykom lubelskiego oddziału IPN udało się odszukać miejsce pochówku jednego z bardziej zasłużonych żołnierzy niezłomnych ziemi ryckiej. Dzięki pomocy finansowej IPN, powiatu ryckiego i gminy Ryki zaniedbany grób na cmentarzu parafialnym odbudowano i oznaczono. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele IPN, samorządowcy, młodzież ze szkół, w tym kadeci z Zespołu Szkół w Sobieszynie-Brzozowej oraz mieszkańcy Ryk.
Bój o prawdę ciągle trwa
Ceremonię na cmentarzu poprzedziła Msza św. w kościele parafialnym w intencji Jana Kapusty Zaniewskiego, którą celebrowali proboszcz ks. kan. Stanisław Chodźko i proboszcz kościoła garnizonowego w Dęblinie ks. płk Mariusz Stolarczyk. – Chcemy modlić się o życie wieczne dla J. Zaniewskiego i dla wszystkich poległych za ojczyznę oraz o światło Ducha Świętego dla naszego narodu, by nie zatracił pamięci o bohaterach. Modlimy się też o młode pokolenie Polaków, by kierowało się najświętszymi ideałami, które płyną z naszej wiary i patriotyzmu – mówił ks. S. Chodźko. Wiele miejsca postaci J. Kapusty Zaniewskiego poświęcił w homilii. – On wiedział, że ważna jest nie tylko walka zbrojna o wolną Polskę, ale również walka przy pomocy prawdy. To prawda daje narodowi siłę, by trwał w tożsamości. I za tę prawdę nasz bohater oddał życie. Został zamordowany przez tych, którzy dali się okłamać złej propagandzie płynącej ze wschodu – przekonywał ks. Chodźko. Podkreślił, że ze świadectwa życia i postawy „Uliny” trzeba wyciągnąć wnioski. – Walka o prawdę trwa także teraz. Do dziś niektórzy różnie się wypowiadają o żołnierzach wyklętych. Nawet w Rykach, albo w Bazanowie, gdzie urodził się J. Zaniewski. Jak się okazało, mieszkańcy Bazanowa nie zgodzili się upamiętnić „Uliny”, choć chciał tego IPN. Świadczy to o tym, że historia nie jest tylko przeszłością. Ona jest zawsze żywa, decyduje o naszej pamięci i tożsamości – zaznaczył.
Dziejowa sprawiedliwość
Co do potrzeby budowy pomnika nie miały wątpliwości władze powiatu i gminy. – To akt sprawiedliwości dziejowej, przywracanie imienia człowiekowi, który całe życie poświęcił ojczyźnie, w harcerstwie i później podczas okupacji. Jest to też hołd dla bohatera, który działał z potrzeby serca, z poczucia obowiązku, nie licząc na zaszczyty czy pamięć potomnych – mówił starosta rycki Dariusz Szczygielski. – Naszym obowiązkiem jest pamiętać i nie dać sobie odebrać prawdy i wolności. A dzisiejsza uroczystość pokazuje, że nie do końca znamy naszą lokalną historię. Wiedzą o niej najwięcej zawodowi historycy i pasjonaci, tacy jak członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – dodał burmistrz Jarosław Żaczek. – W ten sposób spłacamy dług wobec takich bohaterów jak „Ulina” i dajemy przykład młodzieży, że warto w życiu kierować się miłością do ojczyzny – zaznaczył Jacek Romanek, naczelnik wydziału upamiętniania pamięci walk i męczeństwa IPN w Lublinie.
Rodzina Zaniewskiego symbolicznie przekazała opiekę nad pomnikiem uczniom Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Rykach, którzy z nauczycielami i dyrektor przybyli na uroczystość. Na koniec do młodych zwrócił się starosta. – Niech historia „Uliny” będzie dla was inspiracją, że warto być wiernym wartościom i zawsze mówić prawdę – zaakcentował.
J. Kapusta – po zmianie nazwiska Zaniewski – „Ulina” urodził się 15 sierpnia 1912 r. w Starym Bazanowie (gm. Ryki). Po szkole powszechnej kontynuował naukę w gimnazjum w Garwolinie. Jednocześnie związał się ze Związkiem Harcerstwa Polskiego, w którym pełnił nawet funkcję zastępcy komendanta hufca. Po maturze rozpoczął studia na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego, ale z powodu choroby i braku pieniędzy musiał je przerwać. Kontynuował je po podjęciu pracy w PKO w Warszawie, ale w ich ukończeniu przeszkodził wybuch wojny.
Jeszcze przed atakiem Niemiec na Polskę Zaniewski zaczął aktywnie działać politycznie. Najpierw powołał Związek Młodej Polski, by tuż po upadku wojny obronnej 1939 r., razem z Piotrem Ekiertem ps. Orlik, stworzyć konspiracyjną organizację Związek Odrodzenia Polski. Dołączyli do niej oficerowie oraz podchorążowie z Garwolina oraz byli działacze przedwojennego ZMP. Z czasem struktury tej organizacji weszły w skład Związku Walki Zbrojnej, a J. Kapusta Zaniewski został w ZWZ kierownikiem dwóch referatów: wywiadu oraz informacyjno-prasowego komendy obwodu garwolińskiego. Był w tym okresie jedną z najbardziej poszukiwanych przez Gestapo osób.
Aktywną pracę w ZWZ przerwał rozłam ideowy, co zaważyło na tym, że „Ulina” poprosił o zwolnienie go ze struktur ZWZ. Spotkało się to z negatywną reakcją przełożonych. Na Zaniewskiego wydano nawet wyrok śmierci, ale nie został on wykonany. Po skutecznym odwołaniu Zaniewski wrócił na nowo do konspiracji. Przebywając w Garwolinie, zaangażował się w działalność wydawniczą przez konspiracyjne pismo „Patriota”. Wstąpił też do Związku Polski Niepodległej, w którym pełnił funkcje dowódcy okręgu, nadzorując powiaty: garwoliński, miński, łukowski, puławski i grójecki. Jego działalność nie uszła uwadze komunistów. Operujące na terenie powiatu garwolińskiego oddziały Polskiej Partii Robotniczej Armii Ludowej jeszcze przed wkroczeniem Sowietów rozpoczęły likwidację działaczy i oficerów Polskiego Państwa Podziemnego. Na ich liście znalazł się też J. Kapusta Zaniewski. W nocy 27 marca 1944 r. został podstępnie wywabiony z rodzinnego domu. Komuniści pod dowództwem funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa Juliana Gransztofa zaprowadzili go do lasu koło Oszczywilka i rozstrzelali. Ciało „Uliny” złożono na ryckim cmentarzu, ale grób i miejsce stopniowo popadały w zapomnienie. Dopiero starania IPN doprowadziły do odszukania mogiły. W 2018 r. prezydent RP Andrzej Duda nadał J. Kapuście Zaniewskiemu pośmiertnie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.
Tomasz Kępka