Diecezja

Dar nadziei

21 czerwca w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego we Włodawie spotkały się członkinie ruchu Matki w Modlitwie z Włodawy, Wołyniec, Lublina, Dęblina, Sławatycz, Wojciechowa, Dubeczna i Brusa.

N program złożyły się: konferencja „Matki nadziei”, Eucharystia, agapa, prelekcja oraz modlitwa wspólnotowa. Tegoroczne spotkanie było okazją do świętowania jubileuszu dziesięciolecia MwM we Włodawie. - Dziękuję Bogu za ruch, który powstał w naszej parafii. Matki odgrywają wielką rolę w naszym życiu, także kapłańskim - zauważył proboszcz parafii NSJ ks. kan. Marek Kot, nawiązując do posługi wspominanego tego dnia św. Alojzego Gonzagi.

Włoski jezuita zmarł 21 czerwca 1591 r. w wieku 23 lat, opiekując się w Rzymie umierającymi na dżumę. Na łożu śmierci napisał do swojej matki wzruszający list, dziękując za miłość i życząc, aby „łaska i pociecha Ducha Świętego zawsze jej towarzyszyły”. Ks. M. Kot podkreślił, że miłość i troska matczyna to wielki dar, a owocem wspólnotowej modlitwy kobiet proszących Boga w intencji swoich dzieci i wnuków są liczne błogosławieństwa.

Słowo do 50 uczestników spotkania wygłosił ks. J. Sereda. – Papież Franciszek zaprosił cały Kościół, aby na nowo odkrywać nadzieję – stwierdził, nawiązując do hasła Roku Jubileuszowego. Zaznaczył, że nadzieja buduje pozytywne postrzeganie świata. – Hasłem optymistów są słowa piosenki „Nie martw się, będzie dobrze”. Kiedy wszystko się w życiu układa, łatwo tak mówić. Jednak w obliczu doświadczeń kryzysowych – w chorobie, krzyżach dnia codziennego, nieporozumieniach – optymizm wymięka – zaznaczył, przypominając o darze nadziei. – Bóg nam ją daje wraz z wiarą i miłością w sakramencie chrztu św. Jest jedną z cnót, dyspozycją nadprzyrodzoną wlaną w duszę człowieka i jak każdy dar Boży stanowi zaproszenie do jej rozwijania – mówił duszpasterz rodzin.

 

Matki nadziei

W konferencji zwrócił uwagę na ćwiczenie się w nadziei w oparciu o tekst encykliki „Spe Salvi” papieża Benedykta XVI. Za Ojcem Świętym wskazał na miejsca nauki nadziei, spośród których na pierwszym miejscu jest modlitwa. – Człowiek, który się modli, wierzy i ufa, że jest ktoś, kto wysłuchuje. To postawa nadziei – podkreślił. Opowiedział o powstających w naszym kraju i na terenie diecezji kaplicach adoracji Najświętszego Sakramentu, m.in. w Miętnem.

Umiejętność przeżywania cierpienia z wiarą, która prowadzi do głębszego poznania sensu życia, jest drugim miejscem uczenia się nadziei. – Trzecim są małe nadzieje. Ci, którzy mają doświadczenie pielgrzymowania z Włodawy na Jasną Górę, wiedzą, że dojść trzeba do Krzywowierzby, potem dołączyć do grupy pątników z Parczewa. Drogi ubywa z każdym dniem – podał przykład pokonywania kolejnych etapów trasy, co ma przełożenie na różne sytuacje życiowe. Wskazał również na perspektywę sądu Bożego jako następne miejsce nauki nadziei – spojrzenie na ostateczne rzeczy wpływa na przeżywanie doczesności.

W kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczył ks. Krystian Bajkowski, ks. J. Sereda powiedział o patronce ofiar handlu ludźmi Józefinie Bakhicie. Historia sudańskiej świętej jest symbolem nadziei i wolności. – Nie wiemy, kiedy Bóg może się nami posłużyć, więc bądźmy czujni. Swoją ufność budujmy przy najbliższych. Jesteśmy sobie potrzebni: my im, a oni nam. Przemawiają do mnie słowa papieża Franciszka, który napisał, że szczęśliwy jest ten, kogo serce wypełniają twarze i imiona innych. Można powiedzieć, że osoba utrzymująca relacje z bliźnimi to człowiek nadziei – stwierdził.

Po Eucharystii był czas na podziękowania dla kapłanów, które w imieniu członkiń ruchu wyraziła koordynatorka diecezjalna Krystyna Popławska. Uczestnicy zgromadzili się następnie na agapie, po której zostało odczytane słowo na temat MwM przygotowane przez krajową koordynatorkę Lucynę Dec. Spotkanie zakończyła wspólna modlitwa matek z zawierzeniem dzieci i wnuków Panu Jezusowi.

 

Oddawanie dzieci Jezusowi

MwM to wspólnota kobiet z różnych państw, które w kilkuosobowych grupach spotykają się raz w tygodniu na wspólnej modlitwie za dzieci własne i dzieci na całym świecie. Odkąd we Włodawie zawiązał się ruch, w spotkaniach uczestniczyła Mirosława Utowka. Modli się o opiekę Jezusa nad swoim synem, dziećmi chrzestnymi i tymi, które potrzebują duchowego wsparcia. – Początkowo wznosiłam prośby w konkretnych sprawach, z czasem uświadomiłam sobie, że ważne jest nie tyle wypowiedzenie intencji, co oddawanie Panu dzieci. On je będzie prowadził i umacniał na drogach życia. Modlę się wraz z innymi matkami, wierząc, że Jezus otoczy opieką wszystkie dzieci. Owoce tych próśb będą widoczne być może dopiero po naszej śmierci – wyznaje pani Mirosława. Dzieli się świadectwem łaski, które otrzymało młode małżeństwo – po latach w rodzinie narodziło się oczekiwane dziecko.

Kobiety systematycznie spotykają się w małych grupach na modlitwie. Proszą Ducha Świętego o ochronę przed złem, przebaczenie, jedność serc i ducha. Korzystają z książeczki opracowanej przez Veronicę i Sandrę, założycielki ruchu. U stóp krzyża składają w małym koszyczku imiona dzieci i wnuków. Ten gest jest powtarzany na każdym spotkaniu i symbolizuje całkowite powierzenie dzieci opiece Bożej. Często czytane są fragmenty Pisma Świętego, w oparciu o które uczestniczki rozważają swoje rodzinne sprawy. Spotkania to przestrzeń do otwartego mówienia o trudnościach związanych z wychowaniem dzieci, a także o sukcesach i radościach. – Nie udzielamy sobie wzajemnie rad, jedynie mówimy o doświadczeniu rodzicielstwa, opowiadamy o troskach, dzielimy się swoim życiem. Takie spotkania przebiegają w atmosferze wzajemnego zaufania – podkreśla M. Utowka.

MOIM ZDANIEM

Agnieszka Gabrylewicz, mama czwórki dzieci

Modlitwa wspólnotowa jest wielkim wsparciem i źródłem łask.  Daje mi ona poczucie, że nie jestem ze swoimi problemami sama. Nasze dzieci chorują, mają problemy w szkole, egzaminy na uczelni, spotykają się z rówieśnikami, którzy wpływają swoim zachowaniem na ich wybory życiowe, następnie szukają pracy, mieszkania – to wszystko mogę oddać Bogu na wspólnej modlitwie. Każda matka stara się wychować swoje dzieci jak najlepiej. Jednak czasem nasze starania nie wystarczą. Bez Boga w sercu dziecko, małe czy dorosłe, będzie łatwym celem dla krążącego po świecie zła. Nieustanna modlitwa z prośbą o opiekę Bożą nad dziećmi oraz modlitwa dziękczynna to powołanie każdej mamy.

Podczas dnia skupienia w Suchawie, w którym uczestniczyły kobiety z dekanatów włodawskiego i hańskiego oraz z Lublina wysłuchałam świadectw matek, które opowiedziały publicznie o otrzymanych łaskach. Uważam, że zadaniem, jakie otrzymałam od Boga do wypełnienia, jest wychowanie moich dzieci zgodnie z planem Bożym oraz zasadami moralnymi zawartymi w katolickiej nauce społecznej Kościoła. Wierzę, że On daje mi to, co najlepsze, a ja modlę się, aby dobrze wykorzystać to, co dostaję. Nie modlę się o konkretne sprawy, a raczej o potrzebne łaski. Kiedy nie miałam pracy, nie prosiłam Boga o znalezienie zatrudnienia, ale o rozum i mądrość, by przyjąć ten czas i poświęcić na czynienie dobra. Podobnie dla swoich dzieci modlę się o wypełnienie zamiarów Bożych w ich życiu. Pan daje nam pewne zadania, które staramy się spełnić, niekoniecznie swoimi siłami. Powinniśmy wykorzystywać sytuacje, które nas spotykają, aby otwierać się na Jego łaskę.

JS